Denko#kwiecień

22:24:00 Emilia Ciechańska 8 Comments

Dziś przychodzę do was z denkiem, jak na mnie to nawet trochę sporym :D



1. Szampon do przetłuszczających się włosów i skóry głowy, Pilomax - dla mnie jest to najgorszy szampon tej firmy. Źle działał na moje włosy. Po jego zastosowaniu były one bardziej przetłuszczone niż wcześniej ;/

2. Szampon do włosów cienkich i bez objętości, Pilomax - recenzja KLIK

3. Szampon Head&Shoulders - Świetny! Uwielbiam go za zapach, gęstą konsystencję i działanie.



4. Żel do mycia ciała, włosów i twarzy, Biały Jeleń - recenzja KLIK


5. Algowe serum do kąpieli z zieloną herbatą, Bingo Spa - recenzja KLIK




6. Musujące kulki do kąpieli stóp, Delia - Coś okropnego. Nie polecam nikomu. Kulki w ogóle się nie rozpuszczają w wodzie, przez co są kompletnie bezużyteczne. 

7. Maska do stóp na noc, Scholl - recenzja KLIK

  
8. Maseczka Kleopatra, Dermaglin - recenzja KLIK

9. Tonik odświeżająco - matujący Ogórek i drzewo herbaciane, Avon - Uwielbiam ten tonik. Ma przepiękny, świeży zapach. Buteleczka jest bardzo poręczna, idealna na wyjazdy (75ml)




10. Zmywacz bezacetonowy kokos, AllePaznokcie - recenzja KLIK

11. Lakier Safari nr 100 - bardzo ładny kolor, wygodny pędzelek.




12. Krem do rąk Johnson's baby care - recenzja KLIK

13. Nawilżające mleczko-nektar, Tołpa - recenzja KLIK

14. Balsam do ciała Babe - Nie polubiłam się z nim. Konsystencja jest bardzo rzadka, a zapach kiepski.  

15. Rewitalizujący mus do ciała chiński Żeń-szeń, Avon - Uwielbiam go. Mus ma cudowną, lekką konsystencję, bardzo szybko się wchłania, a zapach jest cudowny: lekko kwaśny ale przyjemny :)

16. Ultra odżywcze masło do ciała drogocennymi olejkami, Bielenda - KOCHAM JE ! Najlepsze masło do ciała jakie kiedykolwiek  miałam! Szczerze, to myślę, że nie zwróciłabym na nie uwagi w sklepie ale że dostałam to cudo od Rossmanna musiałam zacząć go używać. Zapach jest niesamowity. Nienachalny ale jednak wyczuwalny przez długi czas. Konsystencja jest idealna, dosyć gęsta. Szybkość wchłaniania błyskawiczna. Dzięki zawartym w nim olejkom ma wspaniałe działanie. Skóra staje się niesamowicie gładka. POLECAM!

Miałyście coś z tych rzeczy?

8 komentarze:

Żel pod prysznic Winna Brzoskwinia - Born to Bio

18:54:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Witajcie!
Na dworze pogoda coraz ładniejsza, przyroda budzi się do życia, kwiaty kwitną to i zapachy muszą być owocowe! 
Chciałam wam przedstawić żel pod prysznic o zapachu brzoskwini, który otrzymałam od firmy Born to Bio.



Od producenta:
 Żel pod prysznic Winna Brzoskwinia Born to Bio zabierze Cię w egzotyczną podróż do serca odległych Chin, którym zawdzięcza swoje pochodzenie. Dzięki temu organicznemu kosmetykowi poczujesz niebiański zapach orientalnych owoców. Całkowicie się odprężysz i odpoczniesz. Żel pod prysznic Winna Brzoskwinia Born to Bio jest w 98.9 % oparty na całkowicie naturalnych składnikach. Poza tytułową brzoskwinią zawiera również świeży sok z aloesu o kojącym i nawilżającym działaniu oraz mieszankę olejków eterycznych przywracających równowagę skórze i działaniu relaksującym. Spraw sobie odrobinę luksusu. 

Żel pod prysznic Born to Bio to:
- w 100 % naturalny zapach
-bez parabenów
-bez glikolu
-bez sztucznych barwników
-bez silikonu
-bez Phenoxyethanolu
-bez PEG
-fizjologiczne pH
-hypoalergiczny



Moja opinia:
Na samym początku muszę powiedzieć, że jestem zachwycona firmą Born to Bio, ponieważ tworzy ona kosmetyki wyłącznie ekologiczne, w większości z naturalnych składników.
Wizualnie jestem bardzo zadowolona, ponieważ butelka ładnie się prezentuje, jest kolorowa oraz przyciąga wzrok. Bardzo łatwo się otwiera typem "klik". 
Konsystencja jest bardzo rzadka, co sprawia że żel jest mało wydajny. Produkt przelewa się między palcami, co powoduje że duża ilość trafia do wanny, a nie na moje ciało ;/



Jeśli chodzi o działanie to muszę powiedzieć, że żel bardzo fajnie nawilża moje ciało. Skóra stała się gładka i miękka w dotyku. 
Producent zastrzega, że zapach jest naturalny, bez chemicznych dodatków. Wydaje mi się, że tak jest. Dlaczego tak sądzę? A dlatego, że zazwyczaj żele które używałam miały bardzo mocno wyczuwalny zapach, dokładnie taki jaki był napisany na opakowaniu. Były to żele typu Luksja, Palmolive czy Fa, które raczej nie słyną z naturalnych zapachów i które nafaszerowane są chemikaliami. W przypadku żelu od Born to Bio zapach jest bardzo subtelny, delikatny, więc spokojnie mogę powiedzieć, że jest on naturalny. Nie wiem jak wam to wyjaśnić ale ja po prostu czuję, że nie ma w nim żadnej chemii. :)



Aktualnie ten konkretny żel jest niedostępny na stronie internetowej producenta lecz oferuje on mnóstwo innych wariantów zapachowych. Dlatego bardzo serdecznie zapraszam was na stronę internetową firmy Born to Bio, do zapoznania się z ich asortymentem. <KLIK>

Żel możecie kupić za ok 18zł/300ml
Zainteresowane?

9 komentarze:

Lake Sunset - Yankee Candle

18:43:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Witajcie!
Dziś będzie post zapachowy. 
Wieczorami lubię otulić się ciepłym i przyjemnym zapachem. A taki właśnie jest Lake Sunset.


O zapachu:

Świeże powietrze, ciepłe promienie przygotowującego się do snu słońca i kalejdoskop aromatów natury – tak maluje się aura spokojnego, spędzanego nad brzegiem jeziora wieczoru. W ten sam sposób prezentuje się też pomysł na domową sesję aromaterapeutyczną – uspokajającą, dającą ukojenie i przywodzącą na myśl najpiękniejsze, wakacyjne chwile. Wosk Lake Sunset to wielka moc zamknięta w drobnej formie i propozycja idealna dla wszystkich osób, które – walcząc z jesienną pluchą – marzą o wejściu do wehikuły czasu, który zabierze je wprost na sierpniowe, przyjeziorne molo.


Moja opinia:

Zapalając ten zapach miałam nadzieję, że przeniosę się na wakacyjne molo, nad wodę.  Gdy zamknęłam oczy właśnie tam się znalazłam! Niesamowity aromat drewna, ananasa i ozonu otulił moje zmysły i pozostawił mnie w marzycielskim nastroju. Co więcej szczypta wanilii, którą wyczułam w tym wosku nadała mu wyrazisty zapach. 
Woń świetna na wiosnę i lato. Nie jest za słodka, a wręcz orzeźwiająca i świeża. Zapach naprawdę pozwala rozmarzyć i przenieść się chociaż na chwilę w miejsce wakacyjnych wspomnień.


 Zapach możecie kupić tutaj: <KLIK> 7zł

9 komentarze:

Czarne mydło - Nacomi

16:48:00 Emilia Ciechańska 14 Comments

Witajcie kochane :)
Dziś napiszę o czarnym mydle Nacomi, które otrzymałam do testów od firmy SpaFit. Po raz pierwszy w życiu miałam styczność z tego typu kosmetykiem i muszę wam powiedzieć, że chociaż zapach mnie okropnie odrzuca to działąnie jest świetne,ale o tym już za chwilę.


Od producenta:

 savoir noir 
- działa jak peeling enzymatyczny,
- usuwa zanieczyszczenia i martwy naskórek,
- złuszcza i nawilża skórę podczas kąpieli,
- jest bogate w witaminę E,
- jest w 100% naturalne,
- może być stosowany codziennie do twarzy i ciała


Czarne mydło może być stosowane dla każdego typu cery, także wrażliwej skóry dziecka. Dodatkowo, ze względu na swoje naturalne pochodzenie nie uwrażliwia, nie zatyka porów, a specyficzny zapach, który nie każdemu początkowo może przypaść do gustu, ale jak się pozna na własnej skórze wprost magiczne efekty jego stosowania ten mały detal będzie nieistotny.

 



Moja opinia:

Czarne mydło to ostatnio modny kosmetyk wśród kobiet. Dlatego też i ja zechciałam je wypróbować. Mydło tworzone jest ze zmiażdżonych oliwek i wody z Maroka, co zapewnia nam świetny skład.
Mydełko mieści się w szklanym, poręcznym słoiczku o pojemności 100g. Muszę przyznać, że wizualnie bardzo mi się podoba.


Mydełko jest zabezpieczone plastikową nakładką, co gwarantuje nam świeżość i łatwiejsze przechowywanie produktu.
Tuż po odkręceniu wieczka unosi się lekki zapach produktu. I tu zaczyna się moja nieprzyjemna droga z czarnym mydłem :( Jedni lubią ten zapach inni nienawidzą. Ja zdecydowanie należę do tych drugich. Dla mnie jest po prostu nie do wytrzymania.



Mimo, że zapach nie przypadł mi do gustu, to działanie oceniam jako bardzo dobre. Nakładałam mydło na twarz (co było dla mnie bardzo ciężką przygodą ze względu na zapach, ale czego nie robi się dla urody :) ) i delikatnie ją masowałam. Taki zabieg wykonywałam regularnie, codziennie wieczorem. Muszę przyznać, że moja cera lekko się oczyściła i przestała się tak mocno świecić. 



Wiem, że czarne mydło można również używać do mycia ciała ale na to się nie pokusiłam. Sądzę, że najlepiej się ono sprawdza na twarzy :)
Warto również wspomnieć o konsystencji mydełka. Jest ona bardzo gęsta i ciągnąca. Więc po nabraniu go na ręce zalecam pomieszać go z odrobiną wody, żeby uzyskać odpowiednią konsystencję.


Jeśli któraś z was chciałaby wypróbować czarne mydło zapraszam was do zakupu tutaj: <KLIK> 100g/12,96zł

Miałyście styczność z czarnym mydłem? Jakie są wasze opinie na jego temat?

14 komentarze:

Rafex - hurtownia przypraw

13:58:00 Emilia Ciechańska 8 Comments

Hej kochane!
Dziś post będzie o jedzeniu, a dokładniej o przepysznych przyprawach firmy Rafex.


Jakiś czas temu otrzymałam od firmy Rafex 20 paczek przypraw. Wszystkie do czego innego. Dzięki nim mogłam naprawdę zaszaleć w kuchni.

Hurtownia posiada w swojej ofercie tylko dobre przyprawy, m.in.:
przyprawy ziołowe, przyprawy korzenne, mieszanki ziołowe, przyprawy polskie, naturalne przyprawy, przyprawy świata.

Większość przypraw nie zawiera glutaminianu sodu.

Muszę przyznać, że przyprawy są bardzo wysokiej jakości, skład każdej jest świetny - tylko naturalne składniki.


Każda paczka ma inną wagę, co wiąże się z inną ceną każdej przyprawy. A są one niesamowicie niskie.

Dla mnie przyprawą numer 1 spośród tych 20 jest przyprawa do boczku. Tak, może i się zdziwiłyście ale nadaje ona potrawom niesamowity smak. Nie tylko potrawom z boczkiem. Dawałam ją do różnego typu mięs, mieszałam smaki, eksperymentowałam. Wyszło coś przepysznego.

Kolejną godną polecenia przyprawą jest Fish Masala. Świetna kompozycja przypraw i to takich o których w życiu bym nie pomyślała podczas przygotowywania ryby. Mowa tu m.in. o cynamonie i goździkach. Dzięki nim ryba miała lekko słodki ale zarazem wyrazisty smak.

Moją złotą trójkę zamknę przyprawą: zioła zamiast soli.  Jest to rewelacyjna mieszanka przypraw zastępująca sól. U mnie najlepiej sprawdziła się w połączeniu z frytkami. Zamiast solą posypałam je tą oto przyprawą. Smakowały pysznie. Czuję, że sól odejdzie z mojej kuchni na dobre.

Byli najlepsi to teraz czas na najgorszych. 
Niestety w tej cudownej paczce znalazłam jednego, który kompletnie mi nie przypasował smakowo. Mowa o chrupiącej panierce z miodem i orzechami arachidowymi. Panierka była bardzo mdląca w smaku do takiego stopnia, że musiałam ja całą zdjąć z kotleta żeby zjeść go do końca.

Zapraszam was na stronę internetową KLIK hurtowni, gdzie możecie zaznajomić się z ich ofertą. Zapewniam, że każdy znajdzie coś dla siebie. 



8 komentarze:

Czerń na paznokciach - AllePaznokcie

14:08:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Witajcie!
Dziś będzie post lakierowy. Chciałam wam pokazać czarny lakier od AllePaznokcie oraz bazę podkładową pod lakier.

Zawsze jakoś stroniłam od czarnego koloru na paznokciach. Wydawałam mi się  jakiś niefajny i nieładny na paznokciach. Ale nadszedł czas, że zechciałam przekonać się na własnej skórze czy rzeczywiście tak jest. Muszę powiedzieć, zę bardzo się myliłam. Paznokcie wyglądają mega świetnie.



 Do testów wybrałam sobie czarny lakier o numerze 77 z serii One Colour Exclusive. Bardzo lubię tą serię, ponieważ lakiery mają szeroki pędzelek, szybko wysychają i bardzo długo utrzymują się na paznokciach. Tak też było w przypadku numeru 77 :) Dodatkowo lakier nadaje paznokciom niebywały połysk.




Baza podkładowa pod lakier bardzo się tu przydała, ponieważ chyba jak każdy ciemny lakier, ten pozostawił przebarwienia na płytce paznokcia (bez użycia bazy). Z bazą nie muszę się obawiać, że moje paznokcie będą brzydko wyglądały po zmyciu lakieru. Dodatkowo baza wyrównuje wszelkie nierówności i ubytki płytki paznokcia. Zawiera krzem, polimery akrylowe, wapń - związki, które umożliwiają odbudowę i wzmocnienie struktury paznokcia. 



Czarny lakier możecie znaleźć tutaj: KLIK 9,90zł

Bazę podkładową pod lakier możecie znaleźć tutaj: KLIK 9,90zł

Miałyście któryś z nich?

9 komentarze:

Maseczka KLEOPATRA - Dermaglin

12:10:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Hej kochane :)
Dziś chciałam podzielić się z wami moimi wrażeniami na temat maseczki do twarzy, którą otrzymałam od firmy Dermaglin


Od producenta:

Minerały zawarte w glinkach oprócz dokładanego oczyszczania działają na skórę

kojąco, łagodzą podrażnienia, aktywizują naturalne funkcje skóry i wspomagają 

jej zdolność do wydalania substancji toksycznych. Wygładzająca siła miodu i 

białko jedwabiu są doskonałymi partnerami w walce o piękną i zdrową cerę. 

Maseczka z powodzeniem zatrzymuje wilgoć i gwarantuje długotrwałe nawilżenie

skóry.


Skład:
Skład: kaolin clay, aqua, hydrolyzed silk, mel, rosa canina, jojoba seed oil, propylene glycol, diazolidynyl urea, methylparaben, propylparaben

Moja opinia:
Maseczka znajduje się w saszetce o pojemności 20g. Spokojnie starcza na 2-3 użycia. Ma bardzo gęstą konsystencję jak na maseczkę. Producent zaleca nałożyć ją na twarz i masować delikatnie przez ok. 1 min. Lecz moim zdaniem jest to niemożliwe przez właśnie tą konsystencję. Maseczka momentalnie wysycha na twarzy. Masować można ją jedynie przez ok 10-15 sekund. 
Co do działania to jestem bardzo zadowolona z tej maseczki. Doskonale oczyszcza, matowi oraz wygładza cerę. Moim zdaniem jest ona świetna dla osób zmagających się z cerą mieszaną bądź tłustą. Jedynym minusem może być to, że po jej użyciu skóra jest lekko ściągnięta i trzeba użyć jakiegoś kremu nawilżającego.
Jeśli jesteście zainteresowaną tą maseczką, badź innymi firmy Dermaglin zapraszam was na ich stronę internetową: KLIK

9 komentarze:

Odżywczy krem z masła Karite - Lillamai

17:03:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Witajcie kochane!
Święta się skończyły, więc trzeba wracać do rzeczywistości. Obowiązki wzywają.
Może jakoś przestawię się na tryb wczesnego wstawania;/
Dziś przygotowałam dla was recenzję odżywczego kremu z masła Karite firmy Lillamai, który otrzymałam do testów od świetnej firmy Spa&Fit <KLIK>


Od producenta:
 Krem idealny do skóry suchej, wrażliwej, dojrzałej, problematycznej. Doskonały dla alergików i osób z problemami skórnymi. Dobrze zabezpiecza twarz i dłonie przed wiatrem, mrozem. Można go stosować również jako krem zmiękczający do dłoni, stóp oraz do masażu i jako odżywkę do włosów suchych i zniszczonych.


Moja opinia:
Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku o pojemności 50ml. Jego cena to 25,45zł. Dla niektórych może to być dość wysoka cena ale musicie wiedzieć, że jest to naturalny kosmetyk - zawiera on w 70% masło Karite. Nie posiada konserwantów. 
Co do konsystencji to jest ona bardzo mocno zbita, gęsta. To zapewnia nam wydajność produktu - wystarczy odrobina żeby posmarować wybrane przez nas miejsca ciała.
Niestety zapach nie należy do najprzyjemniejszych. Jest bardzo intensywny, lekko mdlący. Dlatego nie używałam do do twarzy. 


Lecz jeśli chodzi o działanie to jestem nim zachwycona. Jak widzicie na zdjęciu krem ma wszechstronne zastosowanie. Można go używać do twarzy, rąk stóp czy do masażu. Ja skupię się na dłoniach. Jakiś czas temu moje dłonie uległy dosyć nieprzyjemnemu kontaktowi z detergentem. Zrobił się z nich straszny wiór, były niesamowicie przesuszone. Strasznie się martwiłam czy znajdę kosmetyk, który pomoże mi przywrócić ich dawny wygląd i nawilżenie. I wtedy przypomniałam sobie o maśle Karite ! Dzięki niemu w niecały tydzień moje dłonie doszły do siebie. Krem nosiłam wszędzie ze sobą i gdy tylko poczułam uczucie suchości od razu smarowałam nim dłonie. I w taki oto sposób nigdy by teraz nie poznał, że naraziłam dłonie na tak niemiły kontakt z detergentem.

Po lepszym wczytaniu się w zastosowanie i skład kremu wyczytałam, że zawarty w nim olej z drzewa różanego pobudza regenerację tkanek, dlatego mamy odpowiedź dlaczego moje dłonie tak szybko doszły do siebie.



Podsumowując sądzę, że warto pomęczyć się z nieprzyjemnym zapachem dla regeneracji naszego ciała. Nawilżenie gwarantowane!

Jeśli byłybyście chętne do zakupu tego cuda zapraszam tutaj: KLIK
25,45zł/ 50ml

  

9 komentarze: