Znane zapachy zamknięte w małych perfumetkach


Hej kochani!
Uwielbiam testować nowe zapachy, a pomocne przy tym są małe perfumetki, dzięki którym możemy poznać zapach i zdecydować, czy nam odpowiada czy nie. Jakiś czas temu zamówiłam sobie ich kilka. Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam!



Każdy z zapachów znajduje się w 33 ml buteleczce. Moim zdaniem jest to świetna pojemność do torebki, jak i do przetestowania zapachu.

Zdecydowałam się na:
* Davidoff Cool Water
* Giorgio Armani Si 
* Givenchy Ange ou Demon le Secret
* Carolina Herrera 212 VIP
* Dolce&Gabbana the one 


Davidoff Cool Water


Głowa: czarna porzeczka, cytryna, ananas, lilia, melon, lotos, calon
Serce: lotos, miód, róża, jaśmin, grzybień północny, konwalia, głóg
Podstawa: drzewo sandałowe, malina, piżmo, fiołek, wanilia, brzoskwinia, jeżyny, wetiweria


Zapach jest bardzo świeży i orzeźwiający. Wąchając go mam wrażenie, że przenoszę się nad szmaragdowe wody oceanu. Jest lekko kwaśny, jednak nuty kwiatów i owoców przełamują ten akcent. Moim zdaniem świetnie nadaje się na wiosnę i lato.

Giorgio Armani Si


Głowa: liście czarnej porzeczki

Serce:
frezja, róża

Podstawa: wanilia, ambroxan, paczuli,nuty drzewne

Si to zapach znany większości. Ma on swoich zwolenników i przeciwników. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. To już moja druga buteleczka. Uwielbiam ten zapach za niesamowitą elegancję i tajemniczość. Należy on raczej do grupy mocnych i trwałych perfum. Świetnie nadaje się na wieczorne wyjścia czy nawet na co dzień w chłodne jesienno-zimowe dni.



Givenchy Ange ou Demon le Secret


Głowa: cytryna amalfi, herbata, żurawina

Serce: jaśmin, piwonia, lilia wodna

Podstawa: nuty drzewne, paczula

Zapach średnio przypadł mi do gustu:/ Powiedziałabym, że jest to zapach unisex - dla mężczyzn i kobiet. Chwilami wyczuwałam w nim przyjemną słodycz, jednak po chwili aromat zmieniał się w bardziej męski.



Carolina Herrera 212 VIP


Głowa: rum passiflora
Serce: gardenia, piżmo
Podstawa: wanilia

VIP 212 to kolejny zapach, który określiłabym hasłem unisex. Psikając się nim czułam jakbym używała męskich perfum. Gdy dałam się nimi popsikać tacie powiedział, że według niego to damski zapach ale z męskimi nutami ;p Aromat jest bardzo dziwny. Mało w nim słodyczy, jest lekko kwaśny i raczej należy do tych świeżych zapachów.

Dolce&Gabbana the one 

Głowa: bazylia, kolendra

Serce: kardamon, imbir, kwiat pomarańczy

Podstawa: bursztyn, tytoń, cedr

Ten zapach skierowany jest do mężczyzn i w 100% mogę go nazwać męskim. Piękny, mocny i nieduszący - tak bym go opisała w 3 słowach. Myślę, że osobom płci męskiej bardzo się spodoba.


Każda perfumetka kosztowała mnie 15zł. Myślę, że jest to bardzo niska cena jak na tak trwałe "podróbki".

Używacie odpowiedników znanych perfum? Czy raczej wolicie oryginały?




Maseczki do twarzy Organique

Witajcie!
Dziś przychodzę do Was z mini recenzjami maseczek Organique. Jakiś czas temu będąc w sklepie Organique dostałam po próbce każdej z maseczek oraz dodatkowo otrzymałam próbkę peelingu do twarzy. Zapraszam na recenzje!


Każda z saszetek starczyła mi na 1,5 użycia, więc albo lepiej nałożyć jej trochę więcej na raz albo mniej na 2 razy. Maski trzymałam po 20 min na twarzy, po czym spłukiwałam chłodna wodą. Producent pisze, że nie trzeba ich zmywać, a wystarczy tylko zetrzeć nadmiar tonikiem, jednak ja nie lubię mieć uczucia lepkiej twarzy i musiałam zmyć nadmiar kosmetyku.


Rozświetlająca maska ananasowa


Maska przeznaczona jest do każdego typu cery. Najbardziej urzekła mnie jej żelowa konsystencja z małymi kuleczkami w środku. Bardzo przyjemnie się ją rozprowadzało po twarzy. Zapach nie powalał :/ Mało przypominał ananasa. A jeśli chodzi o działanie to też nie było jakoś super. Nie zauważyłam efektu rozświetlenia, jedynie moja cera była mocno nawilżona i wygładzona. 

Ujędrniająca maska  melonowa


Ta maska to mój faworyt! Miała śliczny, nienachalny zapach melona, który był odwzorowany w 100%. Żelowa konsystencja z kuleczkami sprawiła mi niesamowitą przyjemność przy aplikacji na twarz. Po jej zmyciu moja cera była nawilżona, wygładzona oraz pięknie ujednolicona.

Detoksykująca maska zielona herbata

 
Tą maskę ustawiłabym na drugim miejscu, zaraz po melonowej wersji. Oczywiście pierwsze co mi się w niej podobało to cudna konsystencja, tak jak u jej poprzedniczek. Zapach może nie przypominał w 100% zielonej herbaty ale i tak był przyjemy. Po zmyciu maski moja twarz była niesamowicie zregenerowana i odżywiona po ciężkim dniu. Dodatkowo była delikatnie nawilżona i wygładzona.

Wzmacniająca maska słodka porzeczka


Ta maska sprawdziła się u mnie średnio. Przy jej aplikacji zapach w ogóle nie przypominał porzeczki, dopiero przy zmywaniu ją poczułam. I tutaj poczułam dziwną rzecz, bo pomimo że zmyłam tą maskę wodą, to i tak ciągle czułam tłustą warstewkę na twarzy i wynikałoby z tego że maska powinna bardzo dobrze nawilżać. Jednak ja czułam niesamowite uczucie ściągnięcia po jej zmyciu :/ Jedyny plus jaki zauważyłam po jej użyciu to dobre oczyszczenie cery. 

Hydrolipidowa maseczka z dynią



Maska różniła się od swoich poprzedniczek konsystencją. Tutaj była w formie białej pianki/musu. Muszę Wam przyznać, że jej aplikacja sprawiła mi niesamowita radość :) Jej zapach był równie świetny - słodki, delikatny i nienachalny. Maska po 20 min w ogóle się nie wchłonęła, więc koniecznie trzeba było ją zmyć wodą. Pozostawiła tłustą, nawilżająca warstwę na mojej twarzy.

Peeling korundowy do skóry dojrzałej


W sumie nie wiem dlaczego pani w sklepie dała mi ten peeling ale jak już go dostałam, to postanowiłam go wypróbować. Muszę Wam przyznać, że był świetny pomimo że skierowany dla skóry dojrzałej. Po pierwsze miał śliczny zapach. Dodatkowo peeling zawierał malutkie drobinki złota, które delikatnie masowały skórę, bo sam peeling nie zawierał żadnych innych drobinek ściernych. Po jego użyciu moja cera była aksamitna w dotyku. Czułam się jak po jakimś luksusowym zabiegu u kosmetyczki!


Myślę, że warto zapoznać się z tymi kosmetykami. Pełnowymiarowe produkty sięgają cen ok 45 zł, więc lepiej najpierw wypróbować próbki żeby wyrobić sobie na ich temat zdanie. 

Krem do ciała różowe liczi, Organic Shop

Hej kochani!
Od jakiegoś czasu namiętnie używam kremu do ciała firmy Organic Shop. Jak na razie z tą firmą miałam styczność tylko raz. Wtedy używałam ich cudnego peelingu do ciała o zapachu trawy cytrynowej (RECENZJA). Tym razem padło na krem do ciała o zapachu różowego liczi :) Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził? Zapraszam!


Od producenta:

Lekki krem na bazie organicznego ekstraktu z Liczi i 5 olejów z Awokado, Ogórecznika, Pszenicy, Kakao oraz Shea. Krem nasyca skórę witaminami, nawilża i odżywia, sprawiając że skóra staje się delikatna i jedwabista. 
Nie zawiera parabenów i silikonów.



Moja opinia:
Krem znajduje się w 250 ml, plastikowym opakowaniu. Szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ nie jest przesadzona, jest prosta i czytelna. Konsystencja jak na krem jest dosyć rzadka, a jego wchłanianie troszkę trwa. Dodatkowo krem pozostawia białe smugi na ciele :/ Zapach jest bardzo delikatny. Przypomina mi jakieś pudrowe cukierki z dzieciństwa :) Jeśli chodzi o działanie to jestem bardzo zadowolona z kremu. Ładnie wygładzał skórę, wystarczająco ją nawilżał i super łagodził po depilacji.



Dostępność: sklepy z naturalnymi kosmetykami, Tesco 250ml/ok 10zł

Od niedawna przekonałam się co do Instagrama i po wielu namowach znajomych założyłam sobie konto :D Serdecznie Was zapraszam do mnie KLIK. Wy też możecie się pochwalić swoim Instagramem w komentarzach, na pewno zajrzę :)


Pielęgnacja stóp w kilku krokach, Delia Cosmetics

Hej kochani!
Jestem osobą, która bardzo dba o swoje stopy. Przez okrągły rok używam różnych kremów, peelingów i innych kosmetyków do pielęgnacji stóp. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, gdy w moje ręce wpadło pudełko pełne nowości do pielęgnacji stóp od Delia Cosmetics. Zapraszam na recenzje! 



W skład zestawu wchodzą:
- kąpiel perełkowa do stóp z mocznikiem 45%
- peeling do stóp
- krem-pianka do stóp
- maska do stóp wygładzająco-regenerująca
- ekspresowy żel do usuwania zrogowaceń 
- pilerka

Kosmetyków z serii Good Foot Podology należy używać według numerów zawartych na opakowaniach:
1.0 – do stosowania przed złuszczaniem i pielęgnacją.
2.0 – do stosowania po kąpieli stóp
3.0 – pielęgnacja do codziennego stosowania
3.1 – kuracja
3.2 – jednorazowy zabieg
4.0 - uzupełnienie pielęgnacji, do codziennego stosowania



Kąpiel perełkowa do stóp znajduje się w 200 g (16zł) opakowaniu. W środku znajdziemy zielone kuleczki, które przepięknie pachną zieloną herbatą. Wystarczy wsypać jedną nakrętkę kuleczek do gorącej wody by stopy mogły się zregenerować, odpocząć i przygotować do dalszej pielęgnacji. Muszę przyznać, że kuleczki sprawdziły się u mnie idealnie.

Peeling do stóp znajduje się w 60 ml tubce (13zł). Jest on bardzo gęsty, przez co automatycznie starcza na bardzo dużo użyć. Peeling jest bardzo mocny, moim zdaniem mógłby być zamiennikiem pumeksu. Po jego użyciu stopy były niesamowicie gładkie i miękkie w dotyku.



Krem-pianka do stóp (13zł) to moje wielkie odkrycie! Zakochałam się w tym kosmetyku od pierwszego użycia. Krem znajduje się w 60 ml opakowaniu i wydawać by się mogło, że jest to mała pojemność, a jednak starcza na bardzo długo! Najbardziej podoba mi się w niej jej konsystencja. W momencie wyciśnięcia pianki na rękę ona rośnie i rośnie. Bardzo szybko się wchłania i pozostawia uczucie ulgi i ukojenia suchych stóp. Dodatkowo pięknie pachnie :)

Maska do stóp (12zł) to produkt jednorazowy. W pudełku znajdziemy 10 ml saszetkę z maską oraz skarpetki. Maska ma dosyć gęstą i bogatą konsystencję. Trzymałam ją razem ze skarpetkami na stopach przez ok 1 godzinę. Po tym czasie stopy były gładkie i miękkie w dotyku.


Ekspresowy żel do usuwania zrogowaceń (15zł) to produkt, który średnio się u mnie sprawdził, a dokładniej u mojej mamy. Mama nakładała go punktowo raz w tygodniu przez wacik na stopy, następnie owijała stopy folią i tak trzymała przez 15 min. Po tym czasie spłukiwała nadmiar kosmetyku i powinna zmiękczone miejsca odsuwać za pomocą łopatki. Jednak żel nie robił kompletnie nic i nie było co odsuwać :/

Pilerka to taki peeling i pumeks 2w1. Bardzo przyjemnie masuje i złuszcza martwy naskórek. Jest bardzo delikatna, więc nie trzeba się bać że można sobie nią zrobić krzywdę. Moim zdaniem każdy powinien mieć coś takiego u siebie w łazience.


Jak widzicie prawie wszystkie kosmetyki z boxa się u mnie sprawdziły. Polecam Wam wypróbować nowa linię Good Foot Podology :)

Krem do rąk zielona herbata, The Secret Soap Store

Hej kochani!
Uwielbiam kupować kremy do rąk. Używam ich praktycznie non stop, więc moja kosmetyczka wciąż się o nie powiększa. Dziś zapraszam Was na recenzję jednego z droższych kremów, jakie miałam okazję stosować, a mianowicie kremu The Secret Soap Store o pięknym zapachu zielonej herbaty.


Od producenta:
Krem do pielęgnacji suchej i podrażnionej skóry rąk. Zawiera 20% masła shea. Masło to zwane również karite`oznacza `życie`, jest wysoce cenione za swoje zmiękczające skórę właściwości, oraz zdolność leczenia podrażnionej powierzchni skóry. Masło shea pozyskiwane z drzew masłosza zawiera substancje tłuszczowe, witaminy A, E, F oraz naturalne filtry chroniące przed promieniowaniem UVB.


Moja opinia:
Krem przyciągnął moją uwagę już na sklepowej półce w jednej z Lubelskich drogerii. Był spakowany w kartonowe pudełeczko, które prezentowało się bardzo prosto i elegancko. Jednak w środku znajdował się krem w tubce, która trochę przypominała mi maść. To już tak świetnie się nie prezentowało :/ Zakrętka - zwykła plastikowa, a tubka bardzo twarda i sztywna, która bardzo utrudniała mi wydobycie kremu.




Jeśli chodzi o działanie to krem bardzo dobrze radził sobie z nawilżaniem. Po jego użyciu miałam bardzo gładkie dłonie, jednak dało się na nich wyczuć warstwę tłustego filmu. To głownie dlatego, że krem jest bardzo gęsty i tłusty co powoduje że lepiej używać go wieczorem, gdy nic już nie musimy robić, bo inaczej wszystko zatłuścimy.
Zapach był bardzo przyjemny - świeży i nienachalny. Uwielbiam wszytko co pachnie zieloną herbatą, a tu była ona odwzorowana w 100%


Podsumowując, krem mnie aż tak nie oczarował ale też nie mówię że był kiepski. Po prostu jak na tak wysoką cenę - 24 zł spodziewałam się czegoś lepszego. 
Porównując go z jego winogronowym bratem KLIK wypada on o wiele gorzej :/ 


Ochronny zestaw do włosów argan, Equilibra

Witajcie!
Przez całe lato testowałam sporo nowości do pielęgnacji włosów, w tym arganowy zestaw ochronny od Equilibry. Dziś chciałam się z Wami podzielić moją opinią na jego temat. Zapraszam!


W skład mojego zestawu wchodzą: szampon oraz maska ochronna. Oba kosmetyki zawierają:

► 98% składników pochodzenia roślinnego
► Olejek arganowy: chroni odżywia i koi
► Ekstrakt z liści czarnej herbaty: wzmacnia włosy
► Proteiny pszeniczne: wzbogacają, wzmacniają strukturę
► Surfaktanty pochodzenia roślinnego: delikatnie oczyszczają
► Ekstrakt z siemienia lnianego: wzmacnia i odżywia 
► Gliceryna roślinna: zapewnia miękkość, blask, wzmacnia i wygładza


Arganowy szampon ochronny powstał z myślą o włosach osłabionych i matowych. Surfaktanty pochodzenia roślinnego pozwalają delikatnie oczyścić włosy i skórę głowy nie powodując wysuszenia. Formuła szamponu bogata jest w naturalne substancje aktywne, takie jak: olejek arganowy, ekstrakt z liści czarnej herbaty, proteiny pszeniczne, ekstrakt z siemienia lnianego i gliceryna roślinna. Szampon chroni włosy, przywraca im blask oraz wzmacnia je i odżywia. Po zastosowaniu szamponu włosy są miękkie, wygładzone i błyszczące.



Szampon znajduje się w 250 ml opakowaniu. Buteleczka jest poręczna i nie wyślizguje się z dłoni podczas użytkowania. Pierwsza rzecz, która mnie do siebie przekonała, to cudowny zapach. Trudno jest go opisać ale mogę powiedzieć że zarówno maska jak i szampon pachną słodko i bardzo przyjemnie, a ten piękny aromat pozostaje na włosach jeszcze chwilę po ich umyciu. Szampon ma lekko brązowy kolor, a jego konsystencja jest rzadka, przez co niestety szybko się zużywa :/ Z działania jestem bardzo zadowolona. Włosy po umyciu są nawilżone, nie puszą się i ładnie lśnią na słońcu.


Arganowa maska ochronna to świetna propozycja dla włosów osłabionych i matowych. Zawarty w masce olejek arganowy chroni włosy, odżywia je i koi. Ekstrakt z liści czarnej herbaty wraz z ekstraktem z siemienia lnianego odżywia i wzmacnia włosy na całej długości. Maska zawiera również substancje pochodzące z olejków roślinnych oraz glicerynę roślinną. Dzięki tym składnikom włosy stają się miękkie i łatwo je rozczesać. Przy regularnym stosowaniu maski, włosy są mocne, wygładzone i błyszczące.



Bardzo się polubiłam z tą maską. Zdarza się, że niektóre bardzo obciążały mi włosy lecz ta sprawdziła się świetnie. Maska znajduje się w 200 ml, plastikowym słoju. Ma piękny, słodki zapach. Stosowałam ją zgodnie z zaleceniami producenta, a więc trzymałam ją przez 6 min na włosach. Po tym czasie włosy były niesamowicie miękkie i gładkie w dotyku. W duecie z szamponem moja fryzura prezentowała się pięknie - odzyskała blask i przestała się tak mocno puszyć.


Dostępność:
* szampon 250ml/19,99zł KLIK
* maska 200ml/28,99zł KLIK
Z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten duet :D Dla mnie jest to najlepszy zestaw wśród wszystkich od Equilibry, które miałam przyjemność testować, a były to restrukturyzujący zestaw, aloesowy zestaw oraz zestaw z aloesem i liściem pokrzywy.

Denko#sierpień oraz przegląd nowości

Hej kochani!
Sierpień minął mi niesamowicie szybko. Co prawda mam jeszcze miesiąc wolnego ale pogoda za oknem się psuje i wszystko wydaje się gorsze :/ Na poprawę humoru przygotowałam dla Was denko sierpnia i przegląd nowości kosmetycznych, których jest całkiem sporo :) Zapraszam!


1. Mydło w płynie kokos&liczi, Isana - mój ulubieniec wśród mydeł Isany. Piękny, tropikalny zapach, fajna konsystencja i dużo piany :)

2. Żel pod prysznic, Bourjois - matko, jaki ten zapach był piękny <3 Marchew, jabłko, truskawka to świetne połączenie. Trochę przypominało mi Kubusia :D Żel ładnie się pienił i nie wysuszał skóry.


3. Krem do dłoni i paznokci gruszka&żurawina, Farmona - krem kupiłam na promocji w sklepie internetowym Farmony. Niestety to kompletnie nie mój zapach :( Spodziewałam się mocniej wyczuwalnej żurawiny, a tak naprawdę czuć było tylko gruszkę :/ Z nawilżeniem też było raczej średnio.

4. Krem chroniący przed zimnem i wiatrem, Johnson's Baby - zużyłam ten krem, bo jego data już się kończyła. Na początku stosowałam go w zimie na twarz, czasem na dłonie. Spisywał się całkiem dobrze. Teraz zużyłam go głównie na dłonie - fajnie nawilżał.

5. Krem do mycia twarzy, Alverde - długo się do niego przymierzałam, a teraz rozpaczam że mi się skończył:( Jest to pierwszy w moim życiu żel/krem do twarzy który nie pozostawiał uczucia ściągnięcia <3 Świetnie oczyszczał i wygładzał cerę. Polecam każdemu!


6. Dezodorant, Sanex - to moje odkrycie miesiąca :D Zawsze byłam wierna dezodorantom Nivea, jednak raz postanowiłam spróbować czegoś innego i tańszego. Dezodorant świetnie chronił i pięknie pachniał :)

7. Żel do golenia mandarynka&kwiaty migdałowe, Balea - żel sprawdził się u mnie średnio :/ Zapraszam na recenzję KLIK


8. Peeling myjący Mohito, Farmona - uwielbiam te peelingi :D Zapach był świetny - mięta z limonką <3 Fajnie mył i delikatnie masował skórę.

9. Żel peelingujący pod prysznic mango&kolendra, Yves Rocher - cudo! Zapach niesamowity, a działanie świetne. Recenzja KLIK


10. Krem do ciała kozie mleko, Vital Pharma - nie przepadam szczególnie za zapachem koziego mleka w kosmetykach, jednak ten krem mnie oczarował. Zapach był bardzo delikatny, a działanie świetnie. Super łagodził i koił skórę po depilacji.

11. Masło do ciała, Bielenda - jedno z moich ulubionych mazideł do ciała :D Miało niesamowity, orientalny zapach, świetną konsystencję i super działanie :D Recenzja KLIK

12. 
Kawowy suflet do ciała, Farmona - suflet miał troszkę dziwną konsystencję, był trochę jak gęsta galaretka. Zapach był całkiem przyjemny, a nawilżenie zwyczajne.


13. Mini szampon keratynowy, Delia Cosmetics - szampon starczył mi na ok 4 użycia. Ładnie mył włosy i pozostawiał je niesamowicie gładkie w dotyku.

14. Mini odżywka keratynowa, Delia Cosmetics - odżywka z racji że jest gęściejsza, starczyła mi na ok 6 zastosowań. W połączeniu z szamponem niesamowicie wygładzała włosy. Zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania :D

15. Nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość, Tołpa - to już której moje opakowanie. Uwielbiam tą maskę! Po każdym jej użyciu moich włosów jest jakby więcej, niesamowicie unoszą się u nasady.


16. Wosk Lake Sunset, Yankee Candle - cudowny zapach! Recenzja KLIK

17. Mgiełka Caribbean Paradise, Avon - mgiełka świetnie wpisała się w letnie dni. Miała bardzo świeży zapach :)

18. Perfumetka Attraction, Avon - mój ukochany zapach od Avon. Już w swoich zapasach mam większe opakowanie :D

19. Maska kompres do skóry odwodnionej, Garnier - maskę kupiłam na ostatniej promocji w Rossmannie :D Szykuję oddzielny post z recenzjami wszystkich masek, które udało mi się kupić, więc na razie mogę powiedzieć, że jestem z niej bardzo zadowolona.

20. Detoksykująca maska z zieloną herbatą, Organique - maska spisała się u mnie całkiem dobrze. Fajnie zregenerowała skórę po ciężkim dniu i dodała jej blasku.



 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

A teraz rzućcie okiem co nowego u mnie w kosmetyczce!


Na początku miesiąca skorzystałam z promocji w Rossmannie na produkty marki Rival de Loop. Za kupienie dowolnego kosmetyku tej marki dostawaliśmy płyn micelarny 200ml gratis :D Jak widzicie skorzystałam z promocji podwójnie. A za wszystko zapłaciłam niecałe 10 zł! Oto co kupiłam:
* tonik do twarzy
* nawilżający krem do twarzy
* 2x płyn micelarny


Skusiłam się na dwie rzeczy w sklepie internetowym Kontigo. Wybrałam krem do rąk o zapachu brownie z pomarańczą oraz truskawkowe masło do ciała <3 Miałam już wersję wiśniową, którą Wam recenzowałam TUTAJ i byłam nią zachwycona także myślę, że truskawka też mnie nie zawiedzie.


Będąc w Warszawie wstąpiłam do The Body Shop. Skusiłam się na zimowe masło do ciała, które było na wyprzedaży. Dodatkowo, drugie mogłam dostać za pół ceny. Oczywiście skorzystałam :D Wybrałam jeszcze mini arganowy żel pod prysznic oraz dwa kremy do rąk - truskawkę i argan, które aktualnie były na promocji. Parę kroków dalej znalazłam Bath&Body Works no i oczywiście nie mogłam stamtąd wyjść z pustymi rękami. Kupiłam sobie antybakteryjny żel do dłoni o ślicznym zapachu peoni.


Jako że jestem posiadaczką karty Yves Rocher pomyślałam że polecę mamie założenie własnej karty i każda z nas zgarnie wtedy darmowy krem do twarzy na dzień i noc. Na chwilę obecną kremik dostała mama, a ja mam czekać na sms lub mejla z informacją kiedy kremik będzie do odbioru. 
Mama dodatkowo na przywitanie dostała próbkę płynu micelarnego i kremu do twarzy łagodząco nawilżającego oraz próbkę kremu na noc. Ale żeby to wszystko dostać musiała dokonać dowolnego, pierwszego zakupu. Padło na waniliowy żel pod prysznic.
No ale teraz powiem parę słów o moich zakupach. Skusiłam się na świąteczny balsam do ust o zapachu kandyzowanej pomarańczy z migdałem, który kosztował ok 5zł. Kupiłam też cudowny, kawowy żel pod prysznic <3
 Za zakupy otrzymałam miły prezent w postaci żelu pod prysznic o zapachu moreli z rozmarynem. Zapach jest cudowny!

 

Parę dni temu przyszły do mnie próbki kremów od Aube. Kremy trafiły w ręce mojej mamy i jak na razie jest z nich bardzo zadowolona.




A oto moje zakupy poczynione na promocji -49% w Rossmannie. Robiłam 3 podejścia i w końcu udało mi się kupić wszystko co chciałam :D
* multifazowy olejek do ciała Bielenda
* kokosowy balsam do ciała Palmer's
* balsam do ciała Le Petit Marseillais algi morskie
* balsam do ciała Evree
* krem-booster z wit C Perfecta
* olejek do włosów z kwiatem migdałowca Isana
* maska do włosów z olejkiem arganowym Isana (dałam za niego 2,50zł!)
* truskawkowy eos do ust
* brzoskwiniowa pomadka do ust Isana
* regenerująca maska do włosów Biovax
* peeling do ciała jeżyna&malina i wiśnia&porzeczka
* nawilżające mleczko-nektar Tołpa
* kuracja na gorąco do włosów Jantar
* milion maseczek, o których będzie oddzielny post z recenzjami :)


Będąc w Rossmannie wrzuciłam do koszyka również jagodową piankę do golenia, która poleca każdemu oraz mój ukochany zapach C-THRU Emerald Shine <3


Na początku miesiąca otrzymałam przemiłą przesyłkę od Nivea w formie musu do ciała pod prysznic o zapachu truskawki z rabarbarem :)


A jeszcze dzisiaj odebrałam kolejną paczkę niespodziankę od Nivea. Tym razem znalazłam w niej:
* maskę oczyszczającą do twarzy
* krem na dzień "ochrona"
* krem na noc "detoks"


Parę dni temu można było skorzystać z 50% promocji w Super Pharmie na wiele marek. Skusiłam się na krem na noc redukujący niedoskonałości firmy Iwostin. Do tego dostałam wiele próbek. Dodatkowo wrzuciłam do koszyka oczyszczającą maseczkę węglową peel-off Bielendy - jakby maseczek było mi mało xd


Jakiś czas temu firma Kringle Candle robiła akcję na swoim facebooku, w której można było zgarnąć dowolnie wybrane woski :D Poszczęściło mi się i w taki o to sposób moja niewielka kolekcja powiększyła się o dwa cudowne zapachy:
* Sunflower
* Grey


Na koniec chciałam Wam pokazać moje zakupy z najnowszego katalogu Avon. Koniecznie musiałam wypróbować najnowszy żel pod prysznic Sensual La Vita, który jak się okazuje pachnie pięknie! Dodatkowo wybrałam nowy płyn do kąpieli o zapachu gumy balonowej, czekoladowy scrub do ciała, balsam do ciała o zapachu migdału z konwalią oraz balsam w spray o pięknym, cytrusowym zapachu. Za spore zakupy (także te których Wam nie pokazałam bo poszły już do moich klientek) mogłam kupić sobie wodę perfumowaną little sequin dress za całe 3zł! :D Tak naprawdę za te wszystkie rzeczy powyżej zapłaciłam całe 21zł <3 Interes życia :D

A Wy? Poszalałyście w tym miesiącu z zakupami? Pochwalcie się :)