Maseczki Glow, Orientana

Hej kochani!
Jakiś czas temu rozpływałam się tutaj nad złotą maską do twarzy od Orientany z serii Glow KLIK. Z czasem udało mi się przetestować i pozostałe, dwie maseczki z tej serii. Dziś zapraszam Was na ich recenzje!

Niebieska Hotunia


Naturalna, kremowa maseczka o szlachetnym, niebieskim kolorze, przeznaczona dla osób ze skórą tłustą, z tendencją do świecenia się. Dzięki połączeniu naturalnych składników maseczka doskonale ogranicza wydzielanie sebum, zmniejsza pory oraz matowi cerę. 

Maseczka w 30ml saszetce zachwyca swoim smerfowym, niebieskim kolorem. Zawiera subtelne, błyszczące drobinki, które pięknie mienią się na twarzy. Maska ma delikatny, kwiatowy zapach. Maseczkę zazwyczaj trzymałam ok 15 min, po czym ją zmywałam. Czasami było to trudne, maseczka nie chciała się dobrze zmyć i trzeba było mocno pocierać twarz. Jednak to jest jej jedyny minus, bo maska świetnie oczyszczała, wygładzała i matowiła cerę. Po jej użyciu cera była promienna i pięknie rozświetlona.

Różowa wiśnia


Naturalna, kremowa maseczka o harmonijnym, różowym kolorze, przeznaczona dla osób ze skórą wrażliwą, ze skłonnością do przesuszania się. Dzięki połączeniu naturalnych składników maseczka dogłębnie nawilża i odświeża skórę, zmniejszając zaczerwienienia i łagodząc podrażnienia.

Maseczka zachwyca pięknym, czerwonym kolorem. Nałożona na twarz pięknie się mieni i wygląda naprawdę luksusowo. Dodatkowo ma śliczny, wiśniowy zapach. Tak samo jak jej poprzedniczka troszkę ciężko się zmywa. Jednak po jej użyciu cera jest ładnie nawilżona i wygładzona. Lubiłam ją stosować po ciężkim dniu, lub gdy czułam że mam mocno przesuszoną cerę. Wtedy maska świetnie koiła i regenerowała, a także delikatnie rozświetlała.



Znacie te maseczki?

Yves Rocher - Zimowa Szarlotka i Leśne Jagody

Witajcie!
Zima powoli nas opuszcza, a u mnie w łazience wciąż dominują zimowe klimaty. Jakiś czas temu trochę się obkupiłam w sklepie Yves Rocher i wzbogaciłam się o kilka zimowych kosmetyków. Dziś czas na ich recenzję.


Z niecierpliwością czekałam na zimową kolekcję kosmetyków Yves Rocher, bo często wypuszczają oni świetne produkty o cudnych zapachach. Tegoroczna edycja mnie zachwyciła, jednak może nie aż w 100%. Firma wypuściła kosmetyki w dwóch wariantach zapachowych: Zimową Szarlotkę oraz Leśne Jagody. Pierwszy zapach to jakaś petarda! Jest niesamowicie otulający, ciepły, pachnie świeżo upieczoną szarlotką z domieszką cynamonu i karmelu. Zużyłam już jedno opakowanie tego żelu pod prysznic, dokupiłam nawet drugie i chcę jeszcze więcej! Natomiast zapach Leśnych Jagód kompletnie nie pasuje mi do świątecznego i zimowego klimatu. Zapach w ogóle nie jest ciepły, a kwaśny i orzeźwiający. Bardziej powiedziałabym że to letni, a nie zimowy zapach. Sama szata graficzna moim zdaniem jest bardzo ładna i przyjemna dla oka, taka zimowa i elegancka.


Żel pod prysznic dostępny jest w opakowaniach 200 i 400ml. Ja akurat mam mniejszą wersję, ale zdążyłam już też zużyć i większą. Żel jest bardzo wydajny, ma fajną nie za rzadką konsystencję. Ładnie rozprowadza się po ciele, świetnie myje i nie wysusza skóry. Dobrze sprawdza się też jako płyn do kąpieli. Wtedy robi naprawdę dużo piany, a zapach szarlotki roznosi się po całej łazience. Taka kąpiel to prawdziwy relaks! Dodatkowo jeśli zdarzyło mi się nie użyć balsamu do ciała po takiej kąpieli, zapach szarlotki utrzymywał się przez długi czas na skórze <3



Peeling do ciała mieści się w 150ml tubce. Ma taką idealną konsystencję, która nie przelewa się między palcami, a zarazem łatwo wydobywa się z opakowania. Ma mnóstwo drobinek zdzierających, przez co jest całkiem mocny. Peeling świetnie oczyszcza skórę, poprawia jej krążenie i przygotowuje ją do dalszych zabiegów. Stosuję go na dwa sposoby, albo jako zamiennik żelu pod prysznic, albo gdy chcę mocniej oczyścić skórę używam najpierw jego, a potem dodatkowo żelu pod prysznic. Po takim prysznicu skóra jest w świetnej kondycji, jest pięknie ujędrniona i pachnącą. 


Na koniec chciałam jeszcze powiedzieć parę słów na temat kosmetyków o zapachu Leśnej Jagody. W sklepie jako gratis do zakupów dostałam mini krem do rąk oraz mini żel pod prysznic. Oba produkty tak jak pisałam wcześniej pachną mocno orzeźwiająco i totalnie nie wpisują się w zimowy klimat. Niemniej jednak ich działanie uważam za bardzo fajne. Krem do rąk ma lekką konsystencję, która bardzo szybko się wchłania, przyjemnie nawilża i wygładza dłonie. Natomiast żel pod prysznic ładnie się pieni i nie podrażnia, pozostawiając po sobie delikatny aromat na skórze.

Używaliście któregoś z tych kosmetyków?

Moja pielęgnacja włosów z Gliss Kur Split Ends Miracle

Hej kochani!
Od jakiegoś czasu intensywnie testuję nową serię do włosów Split Ends Miracle spajającą od Gliss Kur, którą otrzymałam od strony wizaż. Dziś zapraszam Was na jej recenzję!


W skład zestawu wchodzą:
- szampon spajający do zniszczonych włosów i rozdwojonych końcówek
- odżywka do włosów 
do zniszczonych włosów i rozdwojonych końcówek
- ekspresowa odżywka do zniszczonych włosów i rozdwojonych końcówek
- maska spajająca 2w1 do zniszczonych włosów i rozdwojonych końcówek



Na początku muszę Wam powiedzieć, że cała ta seria mocno przypadła mi do gustu. Jej zapach był przecudny, słodki, owocowy, lekko winogronowy. Właściwie którego kosmetyku bym nie użyła, to pozostawiał na włosach piękny, delikatny zapach. Praktycznie wykończyłam już wszystkie te produkty, więc mogę się na ich temat szczegółowo rozpisać. Szampon do włosów otrzymujemy w dużej, 400ml butelce. Ma bardzo fajną konsystencję, ładnie się pieni i świetnie oczyszcza włosy. Dobrze sobie radzi z codziennym myciem włosów jak i ze zmyciem oleju z włosów. Jeśli chodzi o odżywkę do włosów, to otrzymujemy ją w 200ml opakowaniu. Jest gęsta, jednak bez problemu da się ją wydobyć z opakowania. Odżywka ładnie rozprowadza się po włosach, cudownie je wygładza i nawilża. Stosowałam ją po każdym myciu i powiem Wam, że włosy wyglądały po niej ślicznie. Były super ujarzmione, wygładzone i po prostu ładnie się układały. 



Maskę do włosów otrzymujemy w 300ml słoiku. Niestety jest on mocno zwężony u góry przez co czasami ciężko jest z niego wydobyć kosmetyk. Niemniej jednak maska ma świetną konsystencję, jest bardzo wydajna i starcza na wiele użyć. Maskę stosowałam raz w tygodniu i zazwyczaj trzymałam ją ok 5 min na włosach po czym spłukiwałam. Wtedy włosy były pięknie wygładzone i rzeczywiście mogę powiedzieć, że końcówki ładnie się spajały. Zniknęło "siano" z mojej głowy, a pojawiły się zadbane i wygładzone włosy <3 Ostatnim produktem nowej linii jest ekspresowa odżywka w sprayu. Nie ukrywam, że nie za bardzo lubię tego typu produkty. Zawsze wolę wszystko spłukać z włosów i nic na nich nie zostawiać. Jednak mając taki spray postanowiłam go przetestować i powiem Wam, że sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Odżywka przede wszystkim nie obciążyła moich włosów, czego najbardziej się bałam. Po jej użyciu włosy nie puszyły się i ładnie się układały. 


Naprawdę polecam Wam tą serię. Kosmetyki super wygładzają włosy, sprawiają że się nie puszą i ładnie się układają. 

Zimowy poncz, czyli kosmetyki od Yope

Witajcie!
Pewnie już zdążyliście zauważyć, że uwielbiam zimowe, limitowane kolekcje kosmetyków. Tej zimy skusiłam się m.in na zestaw od Yope o pięknym zapachu zimowego ponczu. Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził? Zapraszam!



Pięknie zapakowany zestaw kosmetyków dorwałam w Super-Pharm za ok 35zł. W skład zestawu wchodzą: naturalne mydło do rąk 500ml oraz balsam do rąk i ciała 300ml


Od producenta:
Zapach kosmetyku może wywołać miłe skojarzenia i lawinę endorfin. Aż chce się żyć! Dlatego stworzyliśmy serię Zimowy Poncz o kuszącym, owocowo-korzennym aromacie rozgrzewającego ponczu. Polubisz jego  zapach i miękką, wygładzoną skórę. Formuła zawiera ekstrakty z mandarynki i kardamonu, które działają jak  bomby witaminowe dla Twojej skóry. Razem z olejem ze słodkich migdałów, pełnym nienasyconych kwasów tłuszczowych, dbają o intensywne odżywienie skóry i jej miękkość.


Moja opinia:
Zarówno mydło w płynie jak i balsam znajdują się w bardzo ładnych i cieszących oko opakowaniach. Ich szata graficzna bardzo mi się podoba, jest minimalistyczna, a zarazem urocza. Dzięki pompce, każdy produkt jest bardzo łatwo wydobyć z opakowania. Jednak jeśli chodzi o mydło to jak dla mnie ma ono zbyt rzadką konsystencję, zbliżoną do wody :/ Nie mniej jednak ładnie się pieni i dobrze myje. Balsam ma już troszkę konkretniejszą konsystencję, ładnie rozprowadza się po ciele i szybko się wchłania. Po użyciu balsamu skóra jest mięciutka i super nawilżona, zresztą po użyciu mydełka dłonie też są fajnie nawilżone i nie ma tu mowy o jakimkolwiek uczuciu wysuszenia. A teraz czas na najważniejsze - zapach! Jak dla mnie jest obłędny <3 Jest to takie połączenie zimowych owoców z ciasteczkami i nutą ponczu. Zapach jest obłędny i naprawdę uzależnia, a co ważne bardzo długo utrzymuje się na skórze. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak ciekawą kompozycją zapachową. 


Lubicie kosmetyki Yope?

Różana pielęgnacja cery z Miya

Hej kochani!
Dziś znów przychodzę do Was z recenzją kosmetyków do pielęgnacji twarzy, tyle że tym razem powiem Wam kilka słów o marce Miya. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł różowy zestaw składający się z odżywczego kremu do twarzy z olejkiem różanym oraz aktywnej esencji w lekkiej mgiełce. Dziś czas na ich recenzję, zapraszam!


Aktywna esencja w lekkiej mgiełce

Przywraca i utrzymuje nawilżenie. Odżywia, rozświetla, upiększa. Opóźnia procesy starzenia się skóry. MyBEAUTYessence to aktywny kompleks cennych wód i ekstraktów kwiatowych wzbogacony w wodę termalną, kwas hialuronowy i witaminy. Tworzy lekką, wodną esencję, która szybko się wchłania, dostarczając skórze cennych składników, nie obciążając jej. Pozostawia skórę piękną i pełną blasku. Delikatnie pachnie różą. Ekstrakty z peonii i hibiskusa nawilżają, odżywiają i wygładzają skórę. Hydrolat z róży rozświetla i tonizuje. Woda termalna dostarcza cennych mikroelementów i minerałów. Kwas hialuronowy przywraca i utrzymuje nawilżenie skóry. Prowitamina B5 witamina B3  działają przeciwstarzeniowo, redukują drobne zmarszczki, ujędrniają.

Esencja znajduje się w 100ml opakowaniu. Jej szata graficzna bardzo mi się podoba, razem z kremem do twarzy pięknie prezentują się na półce. Bardzo mi się podoba, że esencją można spryskać skórę i nie trzeba używać płatków kosmetycznych. Esencję używam codziennie rano i wieczorem. Zastąpiła mi ona tonik do twarzy, a więc stosuję ją zawsze po umyciu buzi, a przed nałożeniem serum i kremu do twarzy. Esencja jest bardzo lekka, nie klei się, nie zatyka porów. Momentalnie się wchłania i daje fajne uczucie ukojenia i nawilżenia. W połączeniu z krem do twarzy działa świetnie. Lekko wzmacnia jego działanie, delikatnie rozświetla i przede wszystkim tonizuje. Dodatkowo bardzo przypadł mi do gustu jej piękny, kwiatowy ale i niesamowicie delikatny zapach. Dla mnie główną rolę gra tu róża, jednak w tle da się wyczuć i inne kwiaty. 

Odżywczy krem do twarzy z olejkiem z róży


Olejek z róży tonizuje i rozświetla skórę, zmniejsza zaczerwienienia, poprawia kondycję skóry, wyrównując jej koloryt. Olejki makadamia, sezamowy i słonecznikowy odżywiają i wygładzają skórę, odbudowując jej warstwę ochronną. Ekstrakt z alg i witamina E nadają jej elastyczność i miękkość. Dzięki lekkiej, kremowej formule QuickAbsorb szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż.

Krem znajduje się w 75ml tubce. Jest on skierowany do cery normalnej, mieszanej, bądź suchej. Ja zmagam się z cerą tłustą, więc jak się u mnie sprawdził ten kosmetyk? Powiem wam, że dobrze że sięgnęłam po niego zimą. Aktualnie moja cera potrzebuje porządnego nawilżenia przez ten mróz i mocno grzejące kaloryfery. I tutaj krem sprawdza się świetnie. Stosuję go tylko na noc z racji na jego niesamowicie bogatą i gęstą konsystencję. Jest on bardzo tłusty i po prostu rano pod makijaż się kompletnie nie nadaje. Wystarczy odrobina by posmarować nim całą buzię i dekolt. Krem potrzebuje chwilki na wchłonięcie się, jednak gdy go zastosuję od razu czuję niesamowitą ulgę i ukojenie. Moja skóra jest pięknie wygładzona, nawilżona i odżywiona. Zapach tego kremu jest dosyć mocny. Pachnie czystą różą, jednak jeśli ktoś woli delikatne zapachy kosmetyków do twarzy to tutaj tak nie będzie. Dla mnie najważniejsze jest to, że krem mnie nie podrażnił, nie wysuszył i po prostu było czuć że ma świetny skład. 



Aktualnie kosmetyki np w Rossmannie kosztują po 29,99zł/szt, jednak często są na nie nie promocje i można je złapać tylko za 22zł. Myślę, że warto.

Lubicie kosmetyki Miya?

Isana Egg White, czyli kosmetyki z białkami jaj

Hej kochani!
Dziś przychodzę do Was z recenzją serii z białkiem jaj od Isany. Kosmetyki długo czekały na swoją kolej, jednak w końcu się doczekały testów i recenzji. Zapraszam!


Zestaw składa się z:
- peelingu do twarzy
- pianki oczyszczającej do twarzy
- nawilżającego kremu do twarzy

Peeling do twarzy



Zafunduj sobie peeling o szczególnym rodzaju. Korzystaj z granulek peelingu mineralnego, aby pozbyć się martwych komórek skóry. Twoja twarz będzie znowu świeża, a skóra gładka. Kompleks ze srebrem zapobiega pryszczom i przebarwieniom. Zauważalnie gładsza skóra dla wszystkich rodzajów skóry.

Peeling znajduje się w 100ml tubce. Jego szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu. Peeling należy do bardzo gęstych kosmetyków i pod koniec ciężko było mi go wydobyć z opakowania. Ma ładny, kremowy kolor i bardzo ciekawy, słodki zapach. Kosmetyk należy do peelingów drobnoziarnistych, jest bardzo mocnym zdzierakiem, więc osoby z wrażliwą i trądzikową cerą powinny z nim uważać.
Jak jest z działaniem? Po jego użyciu pory są odblokowane, buzia jest pięknie oczyszczona i wygładzona. Jestem z niego bardzo zadowolona.

Pianka oczyszczająca do twarzy



Zafunduj swojej skórze specjalne oczyszczenie za pomocą cudownie miękkiej pianki. Tchnologia miceli przyciąga także cząsteczki brudu i makijaż jak magnes na skórze, zapobiega odwodnieniu. 

Pianka znajduje się w 100ml opakowaniu. Bardzo przyjemnie mi się jej używało. Wystarczyło lekko wstrząsnąć opakowaniem przed użyciem, a następnie wycisnąć odrobinę kosmetyku. Pianka była bardzo wydajna i wystarczyło naprawdę niewiele na umycie całej buzi. Zapach pianki był identyczny jak w przypadku peelingu - słodki i przyjemny dla nosa. Pianka ładnie myła buzię, pozbywała się nadmiaru sebum, jednak troszkę wysuszała. 

Nawilżający krem do twarzy



Zapewnij swojej skórze dzienną dawkę nawilżenia i pielęgnacji. Krem pomaga skórze utrzymać naturalny balans wilgoci. Pokochasz aksamitną skórę i poczujesz się doskonale - każdego dnia.

Krem znajduje się w 50 ml opakowaniu. Ma fajną, nie za gęstą konsystencję, jednak bardzo długo się wchłania. Krem ma podobny zapach do reszty kosmetyków, ale jest on troszkę delikatniejszy. Stosowałam go codziennie rano, z racji że fajnie matowił cerę, dzięki czemu świetnie nadawał się pod makijaż. Wieczorem był już dla mnie zbyt lekki i nie dawał mi pożądanego nawilżenia. 



Podsumowując, kosmetyki z serii Egg White sprawdzą się idealnie dla osób z tłustą cerą. Trzeba mieć na uwadze, że bardziej ściągają i oczyszczają niż nawilżają. Niemniej jednak jestem zadowolona z tego zestawu, ponieważ zmagam się z tłustą cerą i o takie zmatowienie i oczyszczenie właśnie mi chodziło.

Znacie kosmetyki z tej serii?

Denko#stycznia oraz przegląd nowości

Hej kochani!
Dziś zapraszam Was na podsumowanie zużyć kosmetycznych stycznia oraz mały przegląd nowości, które u mnie zawitały w ostatnim czasie :)


1. Mus do mycia twarzy Pralinka, Laq - jakie to było cudo! Konsystencja, zapach i działanie musu to po prostu coś świetnego. Recenzja KLIK

2.
Maseczka-peeling, Avene - było to próbka, która starczyła mi na jakieś 2 użycia. Niestety nie polubiliśmy się, bo kosmetyk mnie podrażnił

3.
Hydrolat z nagietka, Oleiq. - hydrolat pochodzi z tegorocznego kalendarza adwentowego. Całkiem fajnie się u mnie sprawdził, ładnie koił moją cerę

4.
Peeling enzymatyczny, Cellabic - bardzo fajny produkt, ładnie oczyszczał i rozświetlał. Recenzja KLIK


5. Szampon papaja, Garnier Fructis - szampon miał przepiękny, egzotyczny zapach, ładnie się pienił i super mył

6. Szampon wzmacniający, Garnier Fructis - bardzo fajny szampon, dobrze oczyszczał i ładnie się pienił


7. Peeling myjący Pralinka, Laq - świetny zdzierak o cudownym, czekoladowym zapachu <3 Recenzja KLIK

8. Pianka do mycia rąk Aromatyczna Śliwka, Cien - uwielbiałam tą piankę <3 Miała śliczny zapach i świetną, lekka konsystencję

9. Płyn do kąpieli Czerwone Jagody, Avon - płyn kompletnie nie pachniał owocami, a raczej migdałem co nie zmienia faktu, że zapach był prześliczny. Płyn robił mnóstwo piany i ładnie pielęgnował skórę

10. Regenerujące mleczko do mycia ciała Kokos, Avon - mleczko miało wspaniałą, jedwabistą konsystencję, przepięknie pachniało i świetnie pielęgnowało i czyściło skórę. Recenzja KLIK

11. Krem do twarzy, ciała i rąk Kokos, Avon - krem miał niesamowicie bogatą konsystencję. Pięknie pachniał i świetnie nawilżał. Recenzja KLIK

12. Energetyzujące mleczko do ciała Pitahaia&Cannabis, Evree - mleczko miało lekka konsystencję, przyjemnie pachniało i ładnie nawilżało

13. Płyny do higieny intymnej, Facelle - są to moje ulubione produkty tego typu. Nie podrażniają, są bezzapachowe i bardzo delikatne


14. Wosk Glittering Stars, Yankee Candle - słodki, zimowy zapach w którym dominowało drewno sandałowe przełamane słodyczą landrynek. Recenzja KLIK

15. Świeczka Peach Bellini, Country Candle - dawno nie miałam tak pięknego, owocowego zapachu. Aromat brzoskwini świetnie umilał wieczory. Recenzja KLIK

16. Świeczka Cheers, Country Candle - kwaśny, orzeźwiający i elegancki - taki właśnie jest ten zapach <3 Recenzja KLIK

17. Wosk Cozy Cabin, Kringle Candle - zapach był bardzo mocny i ostry. Niesamowicie górski i zimowy. Recenzja KLIK



18. Kokosowy krem do rąk ,Yves Rocher - krem miał bardzo lekką konsystencję, ślicznie pachniał i do tego ładnie nawilżał. Recenzja KLIK

19. Glicerynowy krem do rąk, Avon - jeden z moich ulubionych kremów. Miał bardzo przyjemny, delikatny zapach, świetnie nawilżał i ładnie się wchłaniał

20. Krem do rąk, Dove - niestety ten krem się u mnie nie sprawdził. Praktycznie w ogóle nie nawilżał, a wręcz powodował uczucie wysuszonych dłoni

21. Antybakteryjny żel do rąk, Venus - żel ładnie oczyszczał dłonie i do tego nie wysuszał ich 


22. Pomadka do ust Biały Migdał, Yves Rocher - pomadka świetnie nawilżała i pielęgnowała usta. Recenzja KLIK

23. Perłowa pomadka do ust, BeBe - bardzo lubiłam tą pomadkę. Nie dość że świetnie nawilżała to jeszcze nadawała ustom piękny, perłowy połysk

24. Balsam do ust Granat, Carmex - jakoś nie mogę się przekonać do produktów tej firmy. To uczucie mrowienia niesamowicie mnie denerwuje. Jedyny plus tego balsamu to piękny, owocowy zapach

25. Eyeliner, Eveline - produkt, który jest ze mną od lat. Uwielbiam go za piękną, głęboką czerń oraz za świetny, sztywny pędzelek ułatwiający aplikację eyelinera

26. Perfumetka Incandessence, Avon - zapach, który uwielbiam od wielu lat i często do niego wracam. Jak na Avon był bardzo trwały i pięknie pachniał kwiatami. Recenzja KLIK


27. Oczyszczający plaster na nos, Marion - jak dla mnie to był zwykły bubel. Nie zrobił kompletnie nic, nie zauważyłam żeby po jego użyciu nos był bardziej oczyszczony

28. Kremowe mydło w płynie, Isana - mydełko miało przyjemny, waniliowy zapach, nie podrażniało

29. Nawilżająco-chłodząca maseczka w płachcie Mandarynka, A'pieu - ta maska była świetna! Wspaniale nawilżyła mi buzię, wygładziła ją, a do tego przepięknie pachniała <3

30. Plasterki punktowe na wypryski, Korean Energy - kolejny bubel. Plasterki nie robiły kompletnie nic

31. Maseczka odżywcza Biała Glinka, Marion - maseczka była w formie proszku, więc trzeba było dodać do niej trochę wody. Po nałożeniu takiej papki na buzię czułam jak ładnie oczyściła mi się cera. Coś wspaniałego! <3


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

A teraz zapraszam na przegląd nowości!

Na początku stycznia skorzystałam z fajnej promocji w Biedronce 1+1 na kosmetyki. W ten sposób połowę rzeczy ze zdjęcia dostałam za darmo. Kupiłam: 
- szampon, żel pod prysznic i płyn do kąpieli 3w1 o zapachu truskawki i gumy balonowej Pinio
- suflet do ciała Kokos, Nivea
- zestaw do pielęgnacji dłoni od Garnier: krem do rąk oraz oczyszczający żel do rąk
- zestaw o zapachu brzoskwiniowych Chupa Chups: żel pod prysznic oraz krem do rąk


Następne zakupy stycznia to wizyta w sklepie Yves Rocher. Kupiłam żel pod prysznic oraz peeling do ciała o zapachu zimowej szarlotki, które pachną po prostu obłędnie <3. Dodatkowo wzięłam kawowy żel pod prysznic oraz mini olejek pod prysznic olejek arganowy&róża, a w prezencie za zakupy dostałam rękawicę do demakijażu oraz lusterko do torebki. 


W sklepie ekobieca.pl zamówiłam sobie dwa żelowe korektory do brwi od Delia. To już moje n-te opakowania. Uwielbiam ten produkt za naturalny efekt jaki daje brwiom i sam sposób aplikacji tego żelu. Dodatkowo do koszyka wrzuciłam bezpyłkowe waciki do paznokci oraz płatki pod oczy Pilaten. 


W Rossmannie zrobiłam zapas suchych szamponów. Kupiłam szampon z Isany i mój ulubieniec z Batiste o zapachu tropikalnym. 


Będąc kolejny raz w Biedronce kupiłam sobie dwie, nowe maseczki do twarzy. Jedna z opuncją, druga z bursztynem. Ciekawe jak się u mnie sprawdzą :D


W Avonie skusiłam się na wodę perfumowaną Far Away. Zapach jest bardzo mocny i intensywny, jednak myślę że idealny na aktualną porę roku. 

Zaciekawiło Was coś z moich nowości, a może znacie któreś z tych kosmetyków?