Kosmetyki Eco Nature, Bielenda

Hej kochani!
Myślę, że nie będzie to dla was nic nowego jeśli powiem, że uwielbiam kosmetyki firmy Bielenda. W sklepach mamy ogromny wybór ich kosmetyków i szczerze to czasami nie nadążam z testowaniem nowości, które wydają :D Dziś chciałam Was zaprosić na recenzję kilku kosmetyków z linii Eco Nature, które jak tylko zobaczyłam w sklepach od razu wrzuciłam do koszyka. 

Na pierwszy ogień idzie woda micelarna do oczyszczania i demakijażu detoksykująco-matująca z wodą kokosową, zieloną herbatą oraz trawą cytrynową. Woda znajduje się w 500 ml opakowaniu. Jej grafika, zresztą jak całej linii jest dla mnie śliczna i przejrzysta. Zapach kosmetyku jest w moim odczuciu bardzo specyficzny. Dominuje tu nuta trawy cytrynowej, która u mnie osobiście powoduje ból głowy. Więc jak już możecie się domyśleć, nie polubiłam się z tą wodą. Co prawda ze zmyciem makijażu radziła sobie wspaniale, nie podrażniała, jednak zapach jest dla mnie priorytetem w kosmetykach. Myślę, że inna wersja zapachowa sprawdziłaby się u mnie lepiej :D



Kolejny kosmetyk o którym chciałabym powiedzieć parę słów to woda tonizująca nawilżająco-kojąca śliwka kakadu, jaśmin i mango. Tutaj miłość była już od pierwszego użycia <3 Woda (dla mnie to po prostu tonik do twarzy) mieści się w 200 ml opakowaniu z atomizerem. Dzięki niemu kosmetyk z łatwością można dozować i aplikować na buzię. Zapach tego toniku to jakaś petarda! Jest on słodziutki, owocowy i uzależniający <3 Ciężko mi powiedzieć, która nuta tu dominuje ale musicie mi uwierzyć, że ten zapach jest obłędny <3 Jeśli chodzi o działanie, to tonik mnie nie zawiódł. Wspaniale oczyszcza i odświeża, a także fajnie nawilża ściągniętą cerę po myciu żelem. Tonik nic, a nic mnie nie podrażnił, nie spowodował żadnego wysypu krostek, co często się u mnie zdarza przy nowych kosmetykach, więc naprawdę jestem z niego zadowolona. 


Maseczka nawilżająco-kojąca do cery suchej i odwodnionej miała cudowny zapach mango. Był on bardzo słodki i świeży, natomiast kolor i konsystencja maski przypominała puree z mango <3 Maska położona na twarz była bardziej żelowa niż kremowa i świetnie trzymała się buzi. W takiej 8 g saszetce było jej strasznie dużo. Myślę, że spokojnie można by użyć ją na dwa razy. Maska wspaniale zregenerowała moją cerę. Dzięki niej stała się ona odżywiona i pełna blasku, a także pięknie nawilżona. 


Bardzo fajnymi i ciekawymi kosmetykiem z linii Eco Nature są peelingi do ciała w saszetce. Zarówno peeling o zapachu śliwka kakadu, jaśmin i mango, jak i mleczko waniliowe, mleczko kokosowe i kwiat pomarańczy podbiły moje serce. Ich zapachy to istna petarda - uzależniające, soczyste, słodkie ale nie męczące. Wersja z mango jest delikatniejsza, natomiast z mleczkiem waniliowym słodsza i intensywniejsza. Każdy z peelingów znajduje się w 100 g saszetce. Z jednej strony jest to ciekawa forma opakowania. Peeling można zawsze wszędzie wziąć ze sobą, jest pewność że się nie rozleje, jednak w dosłownym użytkowaniu jest to troszkę niewygodne. Zacznę od tego, że taka jedna saszetka starcza mi na ok 4-5 użyć. Przy 3 użyciu zaczynam mieć już problemy z wydobyciem kosmetyku i wtedy muszę je rozciąć, żeby nie zmarnować jego sporej ilości, która została w środku. Fajnie jakby firma zrobiła większe opakowanie peelingu w jakimś słoiczku. Ale jeśli chodzi o działanie to jestem zachwycona tymi peelingami. Mają w sobie naprawdę mocne drobinki zdzierające, świetnie oczyszczają skórę i przy tym ją masują. Skóra po ich użyciu jest miękka, gładka i fajnie nawilżona. 



Na koniec chciałam powiedzieć jeszcze parę słów na temat kostki peelingującej oczyszczająco-odżywczej. Zdecydowałam się na wersję z wanilią, olejkiem kokosowym i kwiatem pomarańczy. Kostka waży 80 g. Jest zapakowana w tekturowe opakowanie, na którym zawarte są wszystkie niezbędne informacje. Na pierwszy rzut oka kostka wydaje się niepozorna. Jednak już przy pierwszym jej użyciu czuć jaki to jest mocny zdzierak! Kostka jest bardzo ostra, naprawdę! Nie polecam jej używać na podrażnione ciało czy świeżo depilowaną skórę, bo może was mocno podrażnić. Ale to nie jest minus, to znaczy że kostka po prostu robi robotę. Wspaniale oczyszcza i wygładza skórę. Po jej regularnym stosowaniu spokojnie można zauważyć poprawę w jędrności skóry. Kosmetyk za mocno się nie pieni, jednak łatwo się spłukuje i jest bardzo wydajny. Zapach kostki jest fenomenalny, tak jak w przypadku peelingu w saszetce - intensywny, słodziutki i mega wakacyjny. Jest to moje pierwsze zetknięcie z taką formą peelingu do ciała i powiem Wam, że jestem bardzo na tak!



Lubicie kosmetyki Bielendy?

Denko#sierpnia oraz przegląd nowości

Witajcie!
Jak ten czas szybko leci! Dopiero był początek wakacji, a już mamy wrzesień. Ale skoro wakacje się skończyły, to czas na rozliczenie się ze zużyciami sierpnia, a także powitanie ich następców! Zapraszam!


1. Żel pod prysznic aloes&kokos, BeBeauty - żel miał prześliczny zapach i świetną konsystencję. Bardzo dobrze mył i fajnie przy tym pielęgnował skórę

2. Żel pod prysznic Czereśnia, Avon - żel miał bardzo przyjemny zapach, dobrze mył i ładnie się pienił

3. Żel pod prysznic Pure, Avon - mój ulubieniec! Żel miał przecudny morski i świeży zapach, a do tego świetną konsystencję

4. Żel pod prysznic Jaśmin, The Body Shop - żel miał bardzo intensywny zapach, który czasami aż mnie przytłaczał :/ Jednak był bardzo wydajnym kosmetykiem, który robił bardzo dużo piany i całkiem dobrze mył


5. Micelarne płatki do demakijażu, Balea - płatki były cieniutkie i idealnie nasączone. Bardzo ładnie zmywały makijaż i nie podrażniały

6. Mini płyn micelarny, Eveline - płyn świetnie domywał nawet mocny makijaż i przy tym nie podrażniał. Bardzo go lubiłam <3

7. Matujący krem na dzień SPF20, Avon - krem miał lekko żelową konsystencję, całkiem szybko się wchłaniał i dawał delikatne uczucie nawilżenia. Fajnie sprawdzał się pod makijaż, bo rzeczywiście powodował, że cera aż tak bardzo się nie świeciła i była ładnie matowa

8. Serum wygładzające Gold Milk, Borntree - serum świetnie wygładzało i nawilżało buzię, a do tego miało przepiękny, lekko mleczny zapach. Recenzja KLIK

9. Sera do twarzy LIQ CC i LIQ CR, LiqPharm - oba kosmetyki sprawdziły się u mnie świetnie. Wspaniale rozświetlały i nawilżały. Recenzja KLIK

10. Aloesowy krem do twarzy, Farmasi - to jest moje odkrycie lata! Krem wspaniale pielęgnował cerę, cudnie ją nawilżał i do tego pięknie pachniał. Recenzja KLIK


11. Kokosowy krem do rąk, Marion - krem super nawilżał i wygładzał dłonie, a do tego pozostawiał na nich subtelny zapach kokosa

12. Krem do stóp Mango, Elfa Pharm - krem miał fajną, lekką konsystencję i bardzo ładnie pachniał, jednak poziom nawilżenia jaki dawał był dla mnie zbyt mały :/ 

13. Żel antybakteryjny, Carex - mój niezbędnik, który towarzyszy mi codziennie. Miał bardzo ładny zapach i super odświeżał dłonie

14. Odżywczy krem do rąk, Vianek - krem wspaniale nawilżał i odżywiał dłonie, a do tego miał bardzo ładny zapach


15. Maska do włosów Papaja, Garnier Fructis Hair Food - to już moje n-te opakowanie i na pewno nie ostatnie <3 Uwielbiam tą maskę za zapach i za wspaniałe nawilżenie jakie daje moim włosom. Recenzja KLIK

16. Brzoskwiniowy szampon do włosów, Stapiz Professional - szampon miał śliczny, brzoskwiniowy zapach, ładnie mył i odświeżał. Więcej napiszę o nim już niedługo w oddzielnym poście

17. Szampon+odżywka Aloe&Citrus, Petal Fresh - zestaw sprawdził się u mnie całkiem fajnie, choć nie wiem czy do niego jeszcze wrócę. Recenzja KLIK

18. Mini odżywka do włosów, Gliss Kur - odżywka świetnie wygładziła i nawilżyła moje włosy, a do tego pięknie pachniała


19. Pianka do mycia rąk Papaja, Cien - pianka miała wspaniałą konsystencję, świetnie myła, a pachniała jeszcze lepiej <3

20. Mydło do rąk, Isana - mydełko miało bardzo delikatny zapach i bardzo dobrze myło


21. Krem do ciała Mango, California Mango - krem miał niesamowicie bogatą konsystencję, wspaniale nawilżał i pięknie pachniał mango

22. Krem do ciała Awokado, Avon - krem miał śliczny, lekko perfumowany zapach, bardzo szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał

23. Płyn do kąpieli Malina&Czarna Porzeczka, Avon - płyn miał śliczny, owocowy zapach, robił mnóstwo piany i super pielęgnował ciało


24. Lakier hybrydowy, Eveline - lakier średnio się u mnie sprawdził, ponieważ bardzo szybko odłaził od płytki :/

25. Balsam do ust z ekstraktem z bursztynu, Laura Conti - balsam sprawdził się u mnie fenomenalnie! Miał piękny zapach, wspaniale nawilżał i pielęgnował wysuszone usta. Recenzja KLIK

26. Kakaowy balsam do ust, Avon - balsam miał śliczny, kakaowy zapach, a do tego wspaniale wygładzał usta

27. Antyperspirant w kulce, Garnier - kosmetyk dawał świetną ochronę przed potem, a do tego ślicznie pachniał


28. Próbki kremów do twarzy, Soraya, Vichy - kremy fajnie nawilżały i nie podrażniały

29. Złote płatki pod oczy, Perfecta - płatki były bardzo przeciętne, dały mi lekkie ukojenie po całonocnej imprezie, jednak na pewno nie zauważyłam żadnego rozświetlenia po ich użyciu :/

30. Kremowa maseczka Opuncja, BeBeauty - maseczka miała przyjemny zapach, ładnie nawilżała i wygładzała

31. Maseczka do twarzy Miód Tapioka, Ziaja - maseczka miała bardzo intensywny, trochę męczący zapach, jednak całkiem ładnie nawilżyła i odżywiła moją cerę

32. Maseczki, Cien - maseczki ogólnie sprawdziły się u mnie bardzo fajnie. Najbardziej przypadła mi do gustu wersja bananowa, potem kokos, a na końcu mango. Wszystkie fajnie zregenerowały moją cerę, a także ładnie ją nawilżyły

33. Sól do kąpieli stóp, Marion - sól miała bardzo świeży zapach, świetnie ukoiła moje stopy i dała im fajne uczucie odprężenia


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
A teraz zapraszam Was na przegląd nowości kosmetycznych!


W sierpniu skusiłam się na dwie nowości z Biedronki. Kupiłam sobie dwie maseczki w saszetce marki NIUQI. Jedną - przeciwstarzeniową z dynią i imbirem, a drugą - odświeżającą z ogórkiem i limonką. Obu jestem bardzo ciekawa, więc niedługo zacznę ich testy.


W Rossmannie skusiła mnie spora promocja na odżywki Anwen. Nie miałam jeszcze nic tej firmy, więc postanowiłam to nadrobić. Wybrałam sobie odżywkę do włosów o różnej porowatości o zapachu bzu, a dodatkowo do koszyka wrzuciłam dwie maseczki do twarzy od Lirene. 


W sierpniu, będąc na parę dni w Warszawie skoczyłam na szybko do Bath&Body Works i uzupełniłam swoje zapasy mojego ukochanego żelu antybakteryjnego. Tym razem skusiłam się na zapach Peach Bellini, który pachnie obłędnie. Dodatkowo wpadłam do dotąd nieznanego mi sklepu Half Price i upolowałam szampon do włosów marki Organique za jedyne 15,99zł (cena regularna 39zł!).


Będąc w Naturze trafiłam na fajną promocję. Udało mi się upolować kawowy szampon do włosów Anwen, a także maskę do włosów w saszetce firmy Bielenda. Oba kosmetyki niesamowicie mocno mnie ciekawią, więc niedługo zacznę je testować.


Ciąg dalszy moich zakupów w Naturze. Akurat trafiłam na fajną akcję firmy Batiste. Kupując dwa suche szampony dostałam gratis świetnie wykonaną, bawełnianą torbę na zakupy <3


Pod koniec miesiąca udało mi się kupić sierpniowe zwierciadło, które jako dodatek miało odżywkę-wcierkę do włosów i skóry głowy firmy Biolaven <3


I na koniec moje zakupy w drogerii Pigment. Postanowiłam, że zacznę używać więcej kosmetyków naturalnych o dobrych składach, więc zamówiłam sobie:
- odżywkę do włosów o średniej porowatości Irys, Anwen
- tonik do twarzy dla problematycznej i tłustej skóry, EcoLab
- żel do mycia twarzy dla problematycznej i tłustej skóry, EcoLab
- matujący krem do twarzy dla problematycznej i tłustej skóry, EcoLa
- odmładzający krem do twarzy Krokus i Lawenda, Nature Queen
- serum do skóry głowy, Nowa Kosmetyka
- wcierka stymulująca do skóry głowy, Sattva
- dwie jedwabne gumki do włosów, Almania
- próbkę nawilżający balsam do twarzy i ciała, Mokosh
- próbkę nawilżającego kremu do skóry normalnej i wrażliwej, Make Me Bio

Wpadło Wam coś w oko?

Serum do twarzy LIQ CC i LIQ CR

Hej kochani!
Firma Liqpharm jest mi od dawna znana, ale dopiero jakiś czas temu po raz pierwszy sięgnęłam po ich produkty. W moje ręce wpadło rozświetlające serum LIQ CC z wit C oraz serum na noc LIQ CR z retinolem. Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam dalej!





LIQ CC Serum Light 15% Vitamin C BOOST 
Serum rozświetlające z witaminą C - skóra normalna-mieszana


Serum LIQ CC Light dzięki wysokim stężeniom aktywnych składników redukuje proces starzenia się skóry oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. 15% witaminy C zapewnia szybkie pobudzenie syntezy kolagenu, skutecznie neutralizuje wpływ wolnych rodników i wyrównuje koloryt skóry. Aktywność czystej, niezjonizowanej formy witaminy C potęgowana jest przez odpowiednio dobrane stężenia tokoferolu i magnezu, które jednocześnie działają ochronnie, regenerująco oraz odżywczo. Dzień po dniu skóra odzyskuje utracony komfort, blask i witalność.

Serum znajduje się w 30ml, ciemnej butelce. Posiada pipetę, która pobiera idealną ilość niezbędną do nałożenia go na twarz, szyję i dekolt. Kosmetyk jest kompletnie bezzapachowy. Serum z początku było praktycznie przeźroczyste, po czym po ok 2-3 miesiącach stosowania zmieniło kolor na jasnosłomkowy. Jest to zjawisko naturalne i nie ma czym się martwić. Powiem wam, że bardzo  polubiłam się z tym produktem. Serum stosowałam codziennie wieczorem pod krem. Kosmetyk miał świetną konsystencję, która nie była wcale tłusta. Serum bardzo szybko się wchłaniało i nie pozostawiało nieprzyjemnej powłoczki na buzi. Wspaniale odżywiało moją cerę. W niektórych miejscach na buzi zauważyłam znaczną poprawę kolorytu, drobne blizny po trądziku znacząco się rozjaśniły! 


LIQ CR Serum Night 0,3% Retinol SILK
Koncentrat intensywnie korygujący na noc



Serum LIQ CR koryguje niedoskonałości i pomaga zredukować bruzdy, zmarszczki oraz plamy starcze. Odpowiednie stężenie czystego Retinolu (0.3%) nie tylko ogranicza i spowalnia proces starzenia się skóry ale również, poprzez intensywny wpływ na syntezę kolagenu, poprawia widocznie jej elastyczność i napięcie. Obecność kwasu laktobionowego i witaminy E zapewnia optymalne funkcjonowanie bariery naskórkowej w trakcie kuracji Retinolem.

Serum tak jak jego poprzednik mieści się w 30ml buteleczce z czarnego szkła. Posiada wygodną pipetę, która idealnie dozuje kosmetyk. Tutaj serum przeznaczone jest do stosowania na noc z racji zawartości retinolu. Kosmetyk ma żółtą barwę i troszkę cięższą konsystencję od swojego poprzednika. Co prawda jest ona nadal lekka jednak bardziej oleista. Tak czy siak, serum szybko się wchłania i fajnie stosuje się je pod krem. Na samym początku stosowałam je tylko 2 razy w tygodniu, a potem tak jak zalecał producent zwiększyłam tą ilość do co drugiego dnia. Na samym początku jego stosowania moja cera trochę się zbuntowała. Sądzę, że serum było dla mnie trochę za mocne i po prostu podrażniło mnie. Jednak po jakimś czasie moja buzia przyzwyczaiła się do niego i pozytywne efekty zaczęły być już zauważalne. Kosmetyk ładnie napiął moją cerę, a także skutecznie złagodził wszelkie zmiany trądzikowe. Dodatkowo dał mi zastrzyk porządnego nawilżenia. Buzia stała się gładka i aksamitna w dotyku. Naprawdę jestem z niego zadowolona, ponieważ mało który kosmetyk potrafi zrobić takie cuda na buzi!



Każde z serum możecie zakupić m.in. w drogerii Super-Pharm, a także w drogeriach internetowych. Koszt jednej buteleczki to ok 60zł. 


Używałyście kiedyś kosmetyków tej firmy?

Produkty do pielęgnacji i makijażu cery, Farmasi

Witajcie!
Bardzo lubię poznawać nowe marki kosmetyczne i zawsze chętnie po nie sięgam. Tym razem padło na firmę Farmasi, którą poznałam dzięki portalowi DressCloud. W moje ręce wpadł krem do twarzy z aloesem oraz krem BB. Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam dalej!



Krem do twarzy z aloesem Dr. C. Tuna


Wzbogacony o oliwę z oliwek tworzy naturalną barierę ochronną przed czynnikami zewnętrznymi. Przywraca naturalne nawilżenie skóry. Podczas gdy twoja bariera skórna jest stymulowana, jest również chroniona przed potencjalnymi uszkodzeniami zewnętrznymi. Dlatego twoja skóra staje się gładsza, bardziej miękka i zdrowsza. Wszystkie produkty z serii aloesowej zawierają organiczny i zatwierdzony przez Ecocert aloes w dużych ilościach, zapewniając nawilżenie skóry.

Powiem Wam, że na samym początku podchodziłam do tego kremu sceptycznie. Jednak jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam na własnej skórze jego wspaniałe działanie. Ale od początku. Krem znajduje się w 50ml tubce. Jest ona poręczna i zmieści się do każdej kosmetyczki. Kosmetyk już na samym wstępie zachwycił mnie swoim ślicznym, aloesowym zapachem. Jest on bardzo delikatny, subtelny i lekko słodki. Krem ma idealną, typową dla kremów do twarzy konsystencję. Nie jest za rzadka ani za gęsta. Bardzo szybko się wchłania i nie bieli. Krem wspaniale sprawdza się pod makijaż. Nie powoduje rolowania się podkładu i ładnie z nim współgra. Krem świetnie wygładza i nawilża. Ale nie tak zwyczajnie! Efekt nawilżenie jest po prostu fenomenalny. Moja buzia po jego użyciu jest tak miękka i gładka, że aż szok! W lecie było to dla mnie zbawienne, ponieważ słońce nieźle wysuszało mi cerę i wtedy krem świetnie koił i nawilżał. Czasami stosuję go też na noc i jak dla mnie świetnie się sprawdza także w tej roli. 

50ml/34,99zł



Krem BB


Ujednolica koloryt skóry, nawilżając ją i maskując niedoskonałości. Nadaje skórze świeży i naturalny wygląd. Zawiera oejek makadamia, witaminę B3, wyciąg z owsa, proteina jedwabiu, kolagen, olejek arganowy, witaminę C i SPF 15.

Krem BB znajduje się w 50ml tubce. Do wyboru mamy cztery odcienie. W moje ręce wpadł akurat Light to Medium 02. Niestety okazał się dla mnie trochę za ciemny i mieszam go z jaśniejszym podkładem :/ A zaznaczę, że ogólnie mam cerę oliwkową i aktualnie jestem całkiem mocno opalona. Jednak powiem Wam jak się u mnie sprawuje samodzielnie na twarzy bez podkładu. Krem ładnie się rozprowadza i bardzo szybko się wchłania. Jak dla mnie troszkę za mocno podkreśla suche skórki i pory. Niemniej jednak jak na krem BB świetnie trzyma się na buzi przez cały dzień i nie powoduje błyszczenia, jak to zazwyczaj jest w przypadku innych kremów BB. Świetnie matuje i nie wysusza. Dodatkowo ma śliczny, słodki zapach, który znacznie uprzyjemnia jego stosowanie. 

50ml/34,99zł




Podsumowując, jestem naprawdę zadowolona z kosmetyków firmy Farmasi. Oba kosmetyki bardzo przypadły mojej cerze do gustu i autentycznie widzę dzięki nim poprawę jej kondycji.

Bispol - świece zapachowe

Hej kochani!
Uwielbiam palić świece. Kiedyś paliłam je tylko w okresie jesienno-zimowym, teraz sięgam po nie przez cały rok. Od jakiegoś czasu testuję świece firmy Bispol. Dziś zapraszam Was na ich recenzję!



W moje ręce wpadły:
duże podgrzewacze o zapachu truskawki i lawendy
- małe podgrzewacze o zapachu lawendy i wanilii 
- świeca Ambient limonka&bazylia
- świeca Tropical
- trójkolorowa świeca o zapachu róży
- dyfuzor musk&citrus



Podgrzewacze niesamowicie przypadły mi do gustu. Fajnie, że mamy wybór wielkości - można sięgnąć po duże jak i klasyczne małe podgrzewacze. Te mniejsze o zapachu lawendy znajdują się w plastikowych, przeźroczystych opakowaniach. Powiem Wam, że jest to świetny pomysł, ponieważ świeczki prezentują się o wiele lepiej niż w metalowych opakowaniach. Ich moc, zresztą jak wszystkich podgrzewaczy jest fenomenalna. Świeczki roznoszą śliczne zapachy zarówno w pomieszczeniu jak i na dworze. Często paliłam je w ogrodzie i tutaj sprawdziły się naprawdę fajnie. Aromat był naprawdę mocno wyczuwalny, zwłaszcza lawendy i truskawki <3 Wanilia też miała piękny zapach, jednak była troszkę mniej trwała.


Trójkolorowa świeca o zapachu róży znajduje się w pięknym, przeźroczystym szkle. Świeca ma bardzo ładny, nienachalny zapach. Jest on bardzo przyjemny i myślę, że spodobałby się też osobom, które nie przepadają za aromatem róż. Niestety nie paliła się ona równo i musiałam co jakiś czas wyrównywać ją palcem :/


Świeca Tropical pozwala cieszyć się zapachem lata przez cały rok. Jest on bardzo egzotyczny, czuć tu nutę ananasa, brzoskwiń czy papai. Aromat nie jest męczący, więc można ją palić przez długi czas. Świeczka pali się bardzo równo, jednak niestety nie ma ona przeźroczystego opakowania i przez to kompletnie nie widać płomienia. Niemniej jednak jestem z niej bardzo zadowolona.



Świeca limonka&bazylia z serii Ambient najmniej przypadła mi do gustu jeśli chodzi o zapach. Był on bardzo specyficzny, jednak świeży i orzeźwiający. Ta świeczka była najelegantsza ze wszystkich. Czarne szkło nadawało jej szyku, niestety nie za bardzo było widać przez to płomień. 


Na koniec jeszcze kilka słów na temat dyfuzora o zapachu musk&cytrus. Powiem Wam, że zaskoczył mnie on swoim bardzo intensywnym aromatem. Gdy postawiłam go na korytarzu, to praktycznie w całym domu roznosił się jego zapach. Był on całkiem przyjemny, elegancki, jednak chwilami męczący. Z czasem zapach słabnął, więc dało się do niego przyzwyczaić.


Coś Wam wpadło w oko?