Zimowe Bakalie w kosmetykach od Yope

Hej kochani!

Zimą uwielbiam kosmetyki o słodkich i otulających zapachach. Takie właśnie są produkty od Yope o zapachu Zimowych Bakalii, na których recenzję dzisiaj was zapraszam!



W skład zestawu wchodzą: żel pod prysznic oraz mydło do rąk. Grafika tej zimowej serii bardzo przypadła mi do gustu. Jest prosta i czytelna, czyli tak jak lubię.
Mydło do rąk mieści się w 500 ml opakowaniu z pompką. Ma bardzo fajną i w miarę gęstą konsystencję, która super rozprowadza się po dłoniach. Płyn robi mało piany, jednak bardzo ładnie myje ręce, a przy tym fajnie je pielęgnuje. Mam wrażenie, że nawet delikatnie je nawilża. Jeśli chodzi o zapach, to sądziłam że będzie on trochę intensywniejszy jednak i tak nie jest zły. Jest on słodki i lekko waniliowo-czekoladowy.


Żel pod prysznic mieści się w 400 ml opakowaniu z pompką. Wyglądem jest prawie identyczny jak jego poprzednik, jednak konsystencję ma odrobinę rzadszą. Żel delikatnie się pieni, ładnie rozprowadza się po skórze i bardzo dobrze myje. Po każdym prysznicu z tym żelem czuję jak moja skóra jest ładnie zmiękczona i nawilżona. Bardzo lubię ten efekt. Dodatkowo zapach żelu jest troszkę intensywniejszy niż w przypadły mydła do rąk, co jest jego dużym plusem.


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z obu kosmetyków, jednak ich zapachy mogłyby być odrobinę intensywniejsze :D


Znacie tą serię?

Zimowe jabłko w kosmetykach Elfa Pharm

Hej kochani!
Przed świętami zaopatrzyłam się w bardzo fajny, zimowy zestaw kosmetyków marki VisPlantis. W tym okresie okołoświątecznym lubię otulać się ciepłymi, zimowymi i kojarzącymi się ze świętami zapachami. Dziś zapraszam was na recenzję żelu pod prysznic oraz balsamu do ciała o zapachu zimowego jabłka!


Żel pod prysznic 


Żel znajduje się w 300 ml opakowaniu. Ma przyjemną dla oka, zimową grafikę i wygodne zamknięcie. Żel jest całkowicie przeźroczysty i niestety baaardzo rzadki. Nie ukrywam, że dosyć mocno mi to przeszkadza, ponieważ za każdym razem wylewa mi się za dużo żelu i przez to bardzo szybko się kończy. Jednak kosmetyk robi delikatną pianę, dobrze myje i przy tym pielęgnuje skórę. Nie wysusza jej, a jego zapach koi zmysły <3 Jest piękny, jak zimowa szarlotka. Do tego można się od niego uzależnić <3


Balsam do ciała


Balsam do ciała znajduje się w 300 ml opakowaniu z pompką. Bardzo ona ułatwia jego aplikację i dozowanie. Balsam tak jak żel ma bardzo rzadką konsystencję, jednak bardzo szybko się wchłania. Daje bardzo lekkie uczucie nawilżenia i wygładzenia, jednak w zimie większe nawilżenie nie jest mi aż tak potrzebne. Zapach tego kosmetyku jest odrobinę lżejszy niż w przypadku żelu pod prysznic, jednak przez jakiś czas czuć go jeszcze na skórze. 
 

Oba kosmetyki są nadal dostępne m.in na stronie Elfa-Pharm w bardzo niskich cenach (ok 11zł). Jeśli lubicie typowo zimowe zapachy w kosmetykach, to będzie to duet idealny dla was <3

Kąpiel z Bath&Body Works

Hej kochani!
Od ponad miesiąca testuje mini kosmetyki Bath&Body Works, więc dzisiaj postanowiłam podzielić się z wami moja opinią na ich temat, zapraszam!

Winter Candy Apple


Wszystkie kosmetyki mieszczą się w 88 ml opakowaniach, z zamknięciem typu disc-top. Zapach Winter Candy Apple to całkiem lekki aromat, w którym główną rolę gra jabłko, natomiast w tle da się wyczuć piżmową nutę połączoną z odrobiną pomarańczy. Żel pod prysznic ma konsystencję marzenie <3 Jest całkiem gęsty, jednak bez problemu da się go wydobyć z opakowania. Kosmetyk jest niesamowicie wydajny, pięknie rozprowadza się po ciele i ładnie się pieni. Podczas kąpieli pielęgnuje skórę, nawilża ją i ładnie oczyszcza. 


W moje ręce wpadł też balsam do ciała o tym samym zapachu, co żel powyżej. Oba kosmetyki pachną intensywnie jabłkiem, jednak balsam do ciała pozostawia ten zapach na skórze przez dłuższy czas. Balsam ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i wspaniale nawilża. Uwielbiam go <3

Vanilla Bean Noel


Ten żel pod prysznic to po prostu jakiś hit! Z racji, że wszystkie te rzeczy kupowałam przez internet, nie miałam pojęcia jak będą one pachnieć w rzeczywistości. Nie ukrywam, że tego konkretnego zapachu bałam się najbardziej. Nie przepadam za słodką wanilią, więc możecie sobie wyobrazić jakie było moje zdumienie gdy po raz pierwszy powąchałam ten żel. Jego zapach to coś fenomenalnego! Niby jest słodki, a jednak lekki. Czuć tu wanilię, maślane ciasteczka i karmel - wydaje się, że jest to ulepek, a jednak nie męczy i wąchając go chcę się więcej i więcej <3 Sam żel, identycznie jak Winter Candy Apple jest bardzo gęsty, ładnie się pieni i super myje.

Into the Night


Żel Into The Night pachnie niesamowicie elegancko i tajemniczo. Jest to zapach idealny na wieczór przed jakąś elegancką imprezą. Ten aromat bardzo przypomina mi perfumy Si Armani. Jest intensywny i mocny. Czuć tu jaśmin, bursztyn i odrobinę malin - piękna mieszanka. Ale najlepsze jest to, że po umyciu się tym żelem, skóra przez długi czas ciągle nim pachnie <3

Snowy Peach Berry


Balsam do ciała o zapachu Snowy Peach Berry to supernawilżający kosmetyk o bardzo delikatnym zapachu. Czuć tu brzoskwinię, jednak taką zanurzoną w jogurcie, delikatną i subtelną. W tle da się wyczuć lekko kwaśny aromat żurawiny, który nadaje jeszcze więcej lekkości temu kosmetykowi. Balsam ładnie rozprowadza się po skórze i bardzo szybko się wchłania.

A Thousand Wishes


Na koniec mam dla was krem do ciała w 70g tubce o nazwie A Thousand Wishes. Konsystencja tego kremu znacznie różni się od powyższych balsamów. Tutaj krem jest bardzo gęsty i przez to niesamowicie wydajny. Świetnie rozprowadza się po ciele i naprawdę bardzo szybko się wchłania. Jego zapach jest bardzo luksusowy i raczej zaliczyłabym go do tych z kategorii mocnych i intensywnych. Fajnie współgra z żelem pod prysznic Into The Night. Krem pachnie mieszanką musującego prosecco, piwonii i bursztynu. Jest niesamowicie piękny i bardzo trwały. 

Któryś zapach szczególnie was zainteresował?

Zimowa świeca Snowflakes&Sleighrides, Yankee Candle

Hej kochani!
W takie zimne i ponure dni marzę tylko o zaszyciu się pod ciepłym kocem z książką i świecą zapachową, a przez ostatnie dni towarzyszyła mi właśnie zimowa świeca od Yankee Candle Snowflakes&Sleighrides. Dziś zapraszam was na jej recenzję!


Świeca mieści się w 340 g, szklanym słoju. Jej kolor i etykieta od razu przywodzą na myśl ferie zimowe, czas beztroskiego dzieciństwa i po prostu radość ze śniegu i zimy. Dlatego gdy tylko zobaczyłam tą świecę, wiedziałam że będzie moja <3




Świeca ma jeden knot i bardzo równo się wypala. Nadaje pomieszczeniu piękny i nie męczący zapach, który niestety szczególnie długo po jej zgaszeniu się nie utrzymuje. Ale jak pachnie sama świeca? Na sucho pachniała mi mroźnym powietrzem, miętą i słodkimi cukierkami "laskami" na choinkę. Za to po odpaleniu przewyższała tu nuta słodkości, jednak w tle nadal była ta mroźna aura, która nadawała tajemniczości tej świeczce. Osobiście nie przepadam za zapachami "ulepkami", jednak ten, mimo słodkich nut podbił moje serce <3


Znacie ten zapach?

Denko#grudnia oraz przegląd nowości

Hej kochani!
Witam Was w nowym roku! Mam nadzieję, że poprzedni rok był dla was łaskawy, ale także że ten obecny będzie jeszcze lepszy <3 Czas w końcu rozliczyć się z poprzednim rokiem, więc zapraszam was na denko grudnia oraz na przegląd nowości kosmetycznych!


1. Arbuzowa odżywka do włosów, Garnier - odżywka super wygładzała i nawilżała, a do tego pięknie pachniała arbuzem. Recenzja KLIK

2. Szampon do włosów makadamia&orange, Isana - szampon pięknie pachniał, bardzo dobrze mył i nie plątał włosów. Recenzja KLIK

3. Suchy szampon Fresh, Batiste - niestety, ten konkretny suchy szampon kompletnie się u mnie nie sprawdził. Można było na raz zużyć pół opakowania, a włosy nadal wyglądały bardzo brzydko :/


4. Nawilżający krem do stóp, Vianek - krem szybko się wchłaniał i przyjemnie nawilżał stopy. Dodatkowo miał całkiem przyjemny zapach

5. Żel do mycia ciała i rąk grejpfrut&zielona herbata, Laq - żel używałam jako mydło do rąk. Było bardzo delikatne, dobrze pielęgnowało dłonie i miało bardzo subtelny zapach grejpfruta

6. Balsam do ciała z masłem shea i olejkiem z drzewa sandałowego, Love Beauty And Planet
- ten balsam to moje odkrycie poprzedniego roku! Balsam miał bardzo lekką konsystencję, cudownie nawilżał i przepięknie, sensualnie pachniał <3 

7. Woda perfumowana Viva la Vita, Avon - jeden z piękniejszych zapachów od Avon <3 Był bardzo dziewczęcy, kwiatowy i delikatny. Recenzja KLIK

8. Woda perfumowana La Buena Vida, Luxure - zapach był bardzo mocny i trwały. Był niesamowicie podobny do oryginałów La vie est belle <3 Recenzja KLIK

9. Żelowa maseczka do twarzy, Soraya Glam Oils - maseczka świetnie nawilżyła moją cerę, a także pięknie ją wygładziła. Dodatkowo miała śliczny, brzoskwiniowy zapach

10. Maseczka przeciwzmarszczkowa, Eveline - maseczka fajnie odżywiła moją cerę

11. Próbka balsamu do ciała Encanto Irresistible, Avon - balsam miał bardzo intensywny i perfumowany zapach, ładnie się wchłaniał i dobrze nawilżał

12. Maseczka do twarzy, peeling do rąk, Duetus, Rosadia - oba produkty pochodzą z zeszłorocznego kalendarza adwentowego. Były to bardzo przeciętne kosmetyki i raczej nie sięgnę po ich pełnowymiarowe opakowania

13. Mini płyn do kąpieli Arbuz, H&M - płyn zrobił mnóstwo piany, ładnie pachniał i nie wysuszał skóry

14. Puder do twarzy, Sensique - puder dawał ładne wykończenie make-up i dawał fajny efekt matu

15. Podkład, Eveline - mój ulubiony podkład, który daje ładne, matowe wykończenie

16. Próbki kremów do twarzy, Vianek i kremu pod oczy, Sylveco - wszystkie kremy fajnie nawilżały i wygładzały

17. Szampon, żel pod prysznic i płyn do kąpieli 3w1, Pinio - płynu używałam głównie jako żelu pod prysznic. Ładnie się pienił i miał przyjemny zapach

18. Żel pod prysznic Sun Ozon, Isana - żel miał śliczny, wakacyjny zapach, super się pienił i świetnie mył

19.Brzoskwiniowy żel pod prysznic, Le Petit Marseillais - żel ślicznie pachniał, dobrze mył i fajnie pielęgnował skórę

20. Żel pod prysznic morela&mango, Nivea - żel miał bardzo świeży i egzotyczny zapach, był wydajny i dobrze mył

21. Żel pod prysznic drewno sandałowe z przyprawami, Dove - żel był bardzo gęsty, jednak pięknie pachniał i wspaniale pielęgnował ciało. Recenzja KLIK


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

A teraz czas na przegląd nowości!


Będąc w Rossmannie uzupełniłam swoje zapasy podkładów do twarzy. Tym razem skusiłam się na firmę Eveline i L'Oreal. Dodatkowo sięgnęłam po balsam brązujący Eveline oraz dwa nowe kremy do rąk z holo pyłkiem. 


Skorzystałam też z fajnej promocji w Rossmannie na świeczki świąteczne i skusiłam się na tą o zapachu płatków śniegu z kuligiem, jednak dla mnie pachnie ona miętowymi cukierkami, połączonymi ze słodkimi ciasteczkami. Dodatkowo kupiłam dwa opakowania płatków pod oczy Isany.


W grudniu wpadłam też do Hebe i kupiłam sobie nowość Laq, którą jest odżywczy szampon do włosów o zapachu piwonii, a także dwie maseczki do twarzy Miya, na które miałam już od dawna ochotę. 


Moja kolejna wizyta w Rossmannie zakończyła się przyniesieniem do domu świątecznego zestawu do mycia marki Yope. W skład zestawu weszły: mydło do mycia rąk i żel pod prysznic o zapachu zimowych bakalii.


Kolejnymi nowościami grudnia są moje świąteczne prezenty: cukrowy peeling do ciała Ziaja, żel pod prysznic o zapachu czarnej herbaty z egzotycznymi owocami oraz zestaw trzech kosmetyków o świeżym zapachu w skład którego wchodzą: peeling do ciała, masło do ciała oraz sól do kąpieli. 


I dalej moje świąteczne prezenty :D Dostałam bardzo fajny zestaw kosmetyków, w skład którego weszły: krem do rąk o ślicznym zapachu bawełny, waniliowy żel pod prysznic, waniliowy peeling do ciała, czerwony lakier do paznokci oraz woda toaletowa o zapachu kwiatu wiśni.


I moje ostatnie prezenty, które w najbliższych dniach zacznę czytać <3 Dostałam trzy, świetne książki:
- Ta, która zawiniła
- Martwy Sad
- Dom Głosów

Na koniec moje ostatnie łupy z wyprzedaży w Rossmannie. Kupiłam wiele ozdób na choinkę za 1zł, czapkę mikołaja, wstążki do ozdabiania prezentów oraz świąteczny ręcznik kuchenny <3 

Wpadło Wam coś w oko?

Odmładzający krem do twarzy, Nature Queen

Hej kochani!
Ostatnio przykładam dużą wagę do kosmetyków do twarzy z dobrym składem, więc postanowiłam wypróbować coś z firmy Nature Queen. Padło na odmładzający krem do twarzy. Dziś zapraszam na jego recenzję!



Od producenta:
Krem do twarzy o działaniu odmładzającym i przeciwstarzeniowym. Doskonale sprawdzi się w przypadku posiadania skóry normalnej, suchej oraz dojrzałej. Działa ujędrniająco i liftingująco, a także minimalizuje widoczność drobnych zmarszczek. Krem w swoim składzie zawiera liczne składniki aktywne, między innymi: olej z awokado, witaminę E, olej z nasion Meadowfoam, masło mango, ekstrakt z kurkumy. Może być aplikowany zarówno podczas porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. 



Moja opinia:
Krem znajduje się w 50 ml opakowaniu w pompką. Ma biały kolor i w miarę lekką konsystencję. Krem stosuję na noc, choć jest on przeznaczony na dzień i na noc. Dzięki temu myślę, że starczy mi na dłużej. Tak jak napisałam jego konsystencja jest lekka, jednak po jego rozsmarowaniu na buzi czuć porządne nawilżenie i leciutką, tłustą warstewkę. Krem wspaniale koi, wygładza i łagodzi wszelkie podrażnienia spowodowane zimnem. Dodatkowo zauważyłam że wspaniale ujędrnia i tak jakby utrzymuje owal twarzy. Do tego ma prześliczny, lawendowy zapach, który jest bardzo subtelny, więc i nie jest też uciążliwy. Świetnie mi się go stosuję i na pewno wypróbuję jeszcze jakieś kosmetyki tej firmy <3

50ml/59,70zł


Macie swoje ulubione kosmetyki firmy Nature Queen?

Kolorowe żele pod prysznic

Hej kochani!
Ostatnio w mojej łazience pojawiło się tyle nowych żeli pod prysznic, że nie wyrabiam z ich zużycwaniem. Aktualnie królują u mnie trzy żele, których używam naprzemiennie. Dziś zapraszam właśnie na ich recenzję!


Żel do mycia ciała Crystologie Blissful Aura, Oriflame


Żel mieści się w 250ml opakowaniu. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć mieniące się drobinki brokatu zanurzone w fioletowym żelu <3 Żel ma bardzo fajną konsystencję, która jest całkiem zwarta. Dzięki temu zyskuje on na wydajności. Dodatkowo żel bardzo ładnie się pieni i cudownie pachnie. Jego zapach jest słodki, elegancki i dosyć trwały. Nie dość, że po jego użyciu skóra pięknie pachnie, to jeszcze ślicznie się mieni. Uwielbiam stosować go przed jakimiś większymi wyjściami.


Odżywczy żel pod prysznic aloes&kokos, BeBeauty


Żel przykuwa uwagę swoich pięknym designem. Mieści się on w 210ml opakowaniu. Jest ono dosyć twarde, jednak sam żel jest bardzo rzadki, więc łatwo można go z niego wydobyć. Żel jest praktycznie przeźroczysty, jednak świetnie się pieni i pięknie nawilża skórę. Uwielbiam się nim myć, ponieważ ma bardzo świeży i wakacyjny zapach. Nie jest on męczący, ani za słodki. 


Żel z olejkiem pod prysznic mango&jaśmin, Lirene



Żel mieści się w 400 ml butelce. Jest ona bardzo minimalistycznie ozdobiona, ale to właśnie sprawiło że przykuła moją uwagę. Żel jest bardzo gęsty i z automatu bardzo wydajny. Bardzo delikatnie się pieni, jednak świetnie nawilża skórę, pozostawiając ją bardzo gładką w dotyku. Ma bardzo subtelny, ledwo wyczuwalny zapach, co na początku troszkę mi przeszkadzało, jednak potem nawet polubiłam tą delikatność. Spośród wszystkich trzech żeli ten najlepiej pielęgnował skórę <3


Znacie któryś z tych żeli?