Maseczki do twarzy Bielenda Crystal Glow

Witajcie!
Dziś przygotowałam dla was recenzję sześciu maseczek do twarzy z serii Crystal Glow od Bielendy, które odkąd się pojawiły wzbudziły moją wielką ciekawość. Zapraszam! 


Maseczka odświeżająco-detoksykująca


Maseczka, jak każda z tej serii mieści się w 8g saszetce. Ma fajną, żelową konsystencję. Na pierwszy rzut oka wydaje się żółta, jednak nałożona na twarz staje się praktycznie przeźroczysta. Jedynie drobinki brokatu przebijają się najmocniej. Jej zapach jest bardzo przyjemny, jednak nie czuć tu ani cytryny ani kwiatu pomarańczy, a raczej po prostu perfumowany aromat. Maseczka ładnie rozświetla i nawilża cerę. Po jej użyciu moja buzia jest stała się promienna i pełna życia.

Maseczka odżywiająco-rozświetlająca


Działanie tej maseczki najmocniej ujęło moje serce. Maska miała żelową konsystencję, która całkiem ładnie rozprowadzała się po buzi. Bardzo fajnie się mieniła, przez co niesamowicie uprzyjemniało mi to jej stosowanie. Zapach miała bardzo przeciętny, właściwie nic nieprzypominający. Efekty jakie zauważyłam po jej aplikacji przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Maseczka przecudnie wygładziła i nawilżyła moją cerę. Dodatkowo na drugi dzień po jej użyciu cera była niesamowicie promienna i pełna życia.

Maseczka PRIMER nawilżająco-rozświetlająca. 


Maseczka ta jest jedyną spośród całej serii, która miała kremową konsystencję, jednak również zawierała drobinki brokatu. Bardzo ładnie rozprowadzała się po buzi i nie spływała po niej. Niestety miała bardzo nieprzyjemny zapach :/ Maska świetnie nawilżyła i wygładziła moją buźkę. Specjalnie użyłam jej rano przed nałożeniem makijażu. Rzeczywiście zadziałała jak baza pod makijaż. Bardzo fajnie przedłużyła jego trwałość i fajnie rozświetliła makijaż.

Maseczka nawilżająco-wygładzająca


Zielona maseczka przyciągnęła mnie swoim cudownym, jabłkowym zapachem. Był on bardzo świeży i autentyczny. Maseczka była kolejną żelową maską z tej serii. Po nałożeniu na buzię i odczekaniu 15 min delikatnie zaczęła się wchłaniać, jednak jej nadmiar musiałam zmyć. Po takim spa moja cera zyskała wspaniałe nawilżenie i wygładzenie. Stała się też fajnie ujędrniona i rozświetlona.

Kryształowy peeling gruboziarnisty


Zazwyczaj takie peelingi w saszetce mnie do siebie nie przekonują. Jednak ten konkretny bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Miał prześliczny, fioletowy kolor z mocno widocznymi drobinkami brokatu. Posiadał bardzo grube drobinki ścierające, które wspaniale oczyszczały cerę, a do tego był bardzo wydajny. Starczył mi na aż 2 użycia! Ale najlepszy był jego zapach. Był niesamowicie elegancki, przypominał mi mocne, kobiece perfumy. Coś pięknego!

Maseczka Peel-Off oczyszczająco-detoksykująca z efektem shimmer


Czarna maska to moje największe rozczarowanie z całej serii. Nie starczyła mi nawet na jedną aplikację na całą twarz. Ledwo udało mi się ją nałożyć na czoło i nos, a i z tym było ciężko, bo maska była strasznie gęsta i klejąca. Jednak jak już zaschła, to w miarę ładnie odeszła z buzi przy czym zostawiła mnóstwo drobinek brokatu, które było bardzo ciężko zmyć. Maska na pewno bardzo fajnie oczyściła moją buzię jak i ją wygładziła, jednak zapach miała bardzo średni.


Jak widzicie maseczki w większości się u mnie sprawdziły. Jedne w większym stopniu inne w mniejszym. Koszt takiej maseczki to tylko 3,99zł, więc myślę że warto dać im szansę. 

Świetne produkty od Bosphaera

Hej kochani!
Już jakiś czas testuję trzy produkty marki Bosphaera, więc dziś czas na ich recenzję. Zapraszam!


Kawowy koktajl pod oczy 


Serum redukuje widoczne oznaki upływu czasu w strefie konturu oka. Dzięki zawartości oleju z nasion kawy, róży rdzawej oraz arganowego poprawia mikrokrążenie, zmniejsza opuchliznę, a także nawilża i regeneruje skórę wokół oczu. Ekstrakt z kwiatów głogu i jaśminu arabskiego przywraca górnej powiece utraconą jędrność oraz daje efekt liftingu. Kompleks składający się z ekstraktów: tulsi, ostropestu oraz aktywnej frakcji algi Enteromorpha compressa łagodzi podrażnienia skóry. Jego głównym zadaniem jest naprawa oraz ochrona skóry przed czynnikami zewnętrznymi. Standaryzowany ekstrakt z żeń-szenia, jabłka, brzoskwini, pszenicy i jęczmienia redukuje intensywność przebarwień, wyrównuje koloryt skóry i zmniejsza szkody wywoływane przez zanieczyszczenia. Serum wzbogacone zostało również o komórki macierzyste jeżówki wąskolistnej, które sprawiają, że skóra wokół oczu zostaje wzmocniona, a cienie zmniejszone. 

Kawowy koktajl to moje wielkie odkrycie! Jeszcze nigdy nie miałam tak wydajnego kosmetyku! Stosuję go już od 4 miesięcy, a nadal mam go lekko poniżej połowy. Mieści się on w 8g, szklanym opakowaniu. Posiada bardzo wygodny roller, który rozsmarowuje idealną ilość w okolicach oczu. Kuleczka, która rozprowadza kosmetyk jest zimna, więc dodatkowo łagodzi wszelkie opuchlizny i działa jak zimny kompres. Sam kosmetyk ma konsystencję oleistą i zawiesistą. Pozostawia tłustą warstwę pod oczami, jednak po jakimś czasie się ona wchłania. Jest to świetny produkt dla osób, które chcą zapobiec pierwszym zmarszczkom w okolicach oczu poprzez nawilżenie ich, a także zniwelować opuchliznę pod oczami. W tej kwestii koktajl sprawdza się świetnie. Dodatkowo ma przepiękny, kawowy zapach. Pachnie on jak świeżo zmielone ziarna kawy. Jest dosyć intensywny, jednak niesamowicie przyjemny. Ja używam go codziennie wieczorem, a myślę że rano byłby jeszcze lepszą opcją właśnie przez ten pobudzający zapach.

Dostępność: KLIK 8g/49,99zł


Dwufazowe serum rozświetlająco rozjaśniające


Dwufazowe serum rozświetlająco-rozjaśniające to esencja drogocennych składników, dzięki którym skóra staje się gładka i promienna. Rozjaśnia przebarwienia oraz plamy posłoneczne, a także rozświetla cerę. Idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry z problemami trądzikowymi i bliznami potrądzikowymi. Dzięki obecności hydrolatu z oczaru wirginijskiego, kwasów hialuronowych, a także olejów: z róży rdzawej, z pestek malin, marchwi oraz jojoba, po użyciu serum skóra staje się jędrna i elastyczna. Ekstrakty z kwiatów lotosu: błękitnego egipskiego i indyjskiego, redukują nadmierną produkcję sebum pozostawiając gładki, promienny i czysty wygląd twarzy. Kompleks składający się z bazylii azjatyckiej, ostropestu oraz aktywnej frakcji algi Enteromorpha compressa, poprawia funkcję barierową skóry podrażnionej na skutek działania zewnętrznych czynników mechanicznych, a w miarę trwania aplikacji regeneruje skórę. Ekstrakt z różowego grejpfruta dodatkowo oczyszcza oraz przyspiesza odnowę komórek skóry. Efekty są widoczne już po pierwszym zastosowaniu.

Serum do twarzy mieści się w 30g, szklanej buteleczce. Posiada ono wygodną pipetkę, która ułatwia jego używanie. Serum przed każdym użyciem należy wstrząsnąć by połączyły się dwie warstwy. Ma ono śliczny, pomarańczowy kolor i dosyć zawiesistą konsystencję. To co mnie w nim zaskoczyło, to to że bardzo szybko się wchłania i właściwie już po chwili nie czuć na twarzy że cokolwiek się na nią nakładało. Po jego dłuższym używaniu moja buzia stała się niesamowicie gładka, a nadmiernie wydzielane sebum zmniejszyło się. Moja cera przestała aż tak mocno się świecić, a dodatkowo zyskała ładne rozświetlenie. Delikatne blizny potrądzikowe bardzo fajnie się rozjaśniły i zdecydowanie mniej rzucają się w oczy. Jestem bardzo zadowolona z tego serum, a taką wisienką na torcie jest jego śliczny, pomarańczowy kolor i zapach <3

Dostępność: KLIK 30g/49,99zł


Sojowa świeca zapachowa Czarna Orchidea


Czarna orchidea jest jednym z piękniejszych i bardziej nieokreślonych zapachów. Jej słodycz, a jednocześnie przebijające się kwiatowe nuty, są istną rozkoszą dla zmysłów. Niebanalna, ekskluzywna i niezwykle zmysłowa czarna orchidea to zapach dla osób, które lubią otaczać się pięknem. Świeca sojowa o zapachu czarnej orchidei doskonale wypełni przestrzeń sypialni. Wosk sojowy pozwala na wielogodzinne rozkoszowanie się cudownym, niemal perfumeryjnym aromatem. Z kolei drewniany knot, podczas palenia, oddaje dźwięki letniego ogniska. Ciemne szkło, w jakim została umieszczona świeczka, jest eleganckie oraz ekologiczne. Po zużyciu produktu, można je w prosty sposób wyczyścić i ponownie wykorzystać.

Jakoś tak się złożyło, że jeszcze nigdy nie miałam żadnej świecy sojowej. Byłam ich bardzo ciekawa, więc postawiłam na tą o zapachu czarnej orchidei. Mieści się ona w 190g, szklanym słoiczku. Świeca pięknie prezentuje się na półce. Z racji, że mieści się w czarnym szkle, to słabo widać płomień, jednak nie to jest najważniejsze. Najważniejszy jest zapach, a jest on obłędny! Jeśli lubicie mocne, perfumowane świece to będzie to coś dla was! Świeca pachnie niesamowicie luksusowo i ekskluzywnie. Przypomina mi linię z czarną orchideą firmy Organique. Zapach jest niesamowicie trwały, bardzo szybko rozchodzi się po pomieszczeniu, jednak nie powoduje bólu głowy. Pali się bardzo równo. Fajne jest to, że bardzo szybko się rozpuszcza, jednak już tak szybko się nie wypala, na czym zyskuje. Jestem nią bardzo oczarowana i chętnie poznam inne wersje zapachowe.

Dostępność: KLIK 190g/44,99zł


Lubicie produkty firmy Bosphaera?

Arbuzowa linia do włosów, Garnier

Hej kochani!
Co prawda lato już za nami, jednak ja wciąż się do niego przenoszę dzięki kosmetykom o niesamowicie wakacyjnych zapachach. A myślę tutaj o arbuzowych kosmetykach do pielęgnacji włosów od Garnier. Dziś zapraszam was na ich recenzję!


Na blogu możecie już przeczytać o maskach do włosów o zapachu papai, banana, aloesu i jagód goi KLIK i KLIK. Dziś czas na arbuza! 

Rewitalizujący szampon do włosów cienkich


Szampon, jak i cała arbuzowa seria ma moim zdaniem super szatę graficzną. Szampon mieści się w 350ml butelce, która jest lekko przeźroczysta, więc spokojnie możemy kontrolować ilość szamponu jaka nam została w butelce. Ma bardzo fajną, lekko gęstą konsystencję, a do tego bardzo ładnie się pieni i super oczyszcza bez jakichkolwiek podrażnień. Włosy po jego użyciu są sypkie, lekkie i lśniące


Rewitalizująca odżywka do włosów cienkich


Odżywka ma identyczną pojemność jak w przypadku szamponu. Jest dosyć gęsta, więc chwilami jest mi ciężko wydobyć ją z opakowania. Jednak bardzo ładnie rozprowadza się po włosach i świetnie sprawdza się do zmywania oleju z włosów. Przy jej regularnym stosowaniu moje włosy zyskały piękne wygładzenie, a także śliczny połysk i nawilżenie.


Rewitalizująca maska do włosów cienkich



Maska do włosów to chyba mój ulubiony kosmetyk z całej tej linii. Mieści się w 390ml słoiczku i ma przepiękny zapach arbuza, który na długo pozostaje na włosach. Ogólnie cała linia pachnie przepięknie arbuzowo i zarówno szampon, odżywka jak i maska mają podobną moc jeśli chodzi o zapach. Maska ma bardzo fajną, lekką konsystencję. Daje się ładnie nałożyć na włosy. Po jej użyciu włosy pięknie się rozczesują, są lśniące i nawilżone. Po prostu uwielbiam!


Fanom arbuza gorąco polecam wypróbować tą linię kosmetyków! Zapach jest niesamowicie autentyczny, a samo działanie na włosy fenomenalne.

Dynia w roli głównej, czyli jesienne kosmetyki od Bath&Body Works i Isana

Witajcie kochani!
Jesień mamy już w pełni, więc jest to najlepszy czas na sięgnięcie po kosmetyki o typowo jesiennych zapachach. W mojej łazience znalazły się dwa takie produkty. Są to: maska w płachcie z uroczą dyniową grafiką od Isany oraz krem do ciała Marshmallow Pumpkin Latte od Bath&Body Works. Zapraszam na recenzję!


Maseczka w płachcie Cute Pumpkin, Isana

Strasznie piękna maska w płachcie Isana Cute Pumpkin z podwójnym kwasem hialuronowym zapewnia skórze intensywne nawilżenie, dając natychmiastowy efekt redukcji drobnych zmarszczek spowodowanych odwodnieniem skóry. Wegańska formuła odżywcza z witaminą E odpręża skórę, pozostawiając ją promienną i wydobywając jej piękno. Pozostawia efekt intensywnie nawilżonej, promiennej skóry i niezwykle delikatnej cery. 

Na tą maskę skusiłam się przede wszystkim ze względu na jej uroczą grafikę. Patrząc na to opakowanie byłam pewna, że na płachcie będzie identyczny wzór. Jakie było moje rozczarowanie gdy po otwarciu opakowania zobaczyłam, zwykłą, białą płachtę. Jednak maska ładnie przylegała do buzi i była naprawdę idealnie nasączona. Miała też śliczny, słodki zapach, który znacznie uprzyjemniał jej stosowanie. Maska sprawiła, że moja buzia stała się bardzo gładka i przyjemna w dotyku, a także pięknie nawilżona.

Krem do ciała Marshmallow Pumpkin Latte, Bath&Body Works



Słodka mieszanka latte z dyni, prażonego marshmallow i piżma pralinowego w naszym 24-godzinnym kremie zapewniającym doskonale nawilżenie. Rozpieść siebie! Ten zapach, któremu nie można się oprzeć, składa się z odrobiny miłości, szczypty podnoszącej na duchu radości i łyżki czystej zabawy. Twój ulubiony krem ​​do ciała — teraz z kwasem hialuronowym, który wiąże cząsteczki wody i nawilża, dzięki czemu skóra jest nawodniona. Ten przetestowany dermatologicznie, 24-godzinny krem ​​do ciała Ultimate Hydration Body Cream, wykonany z masła shea, ma bogatą, luksusową konsystencję, która pozostawia skórę miękką, gładką i odżywioną.

Krem trafił w moje ręce dzięki mojej przyjaciółce, która doskonale wie co lubię. Do tej pory miałam tylko miniaturki kosmetyków tej firmy, a teraz trafił mi się pełnowymiarowy krem do ciała. Jego pojemność to 226g. Krem ma prześliczną grafikę, która od razu mnie urzekła. Jego zapach to jakiś kosmos <3 Słodycz syropu dyniowego, przeplatana z piżmem i słodkimi piankami. Samej kawy latte tu kompletnie nie czuć, jednak nadal jest to przepiękny, typowo jesienny zapach. Dodatkowo jest bardzo trwały i czuć go przez cały dzień na skórze. Zachwyciła mnie też konsystencja tego kosmetyku. Jest on naprawdę bardzo gęsty i starczy odrobina by posmarować nim całe ciało. Do tego bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustej warstwy, dlatego spokojnie można go stosować rano. 


Oba kosmetyki sprawdziły się u mnie świetnie. Ich zapachy pozwoliły mi się wczuć w jesienny klimat i niesamowicie odprężyć.

Znacie któryś z tych kosmetyków?

Denko#października oraz przegląd nowości

Hej kochani!
Październik już za nami, więc czas rozliczyć się z kosmetycznymi zużyciami miesiąca. Pochwalę się wam także nowościami, o które wzbogaciła się moja kosmetyczka. Zapraszam!


1. Olejek pod prysznic, Isana - ten olejek używam do mycia pędzli i w tej roli sprawdza się świetnie. Poluję już na kolejne opakowanie, ale ostatnio nigdzie nie mogę go dostać :/

2. Żel pod prysznic truskawki z jogurtem, Avon - bardzo fajny kosmetyk o pięknym zapachu. Recenzja KLIK

3. Kremowy żel pod prysznic miód&mleko, Isana - żel miał piękny zapach, ładnie się pienił i dobrze mył

4. Olejek pod prysznic jaśmin, Bambino - świetna alternatywa dla żeli pod prysznic. Olejek pięknie pachniał i świetnie pielęgnował i oczyszczał skórę. Recenzja KLIK


5. Mydło w płynie mleko&migdał, Palmolive - mydło miało przepiękny, migdałowy zapach, a do tego robiło mnóstwo piany <3

6. Mydło w płynie o morskim zapachu, Isana - bardzo lubię wracać do tego mydełka, ponieważ ma przepiękny, lekki zapach i do tego świetnie oczyszcza dłonie

7. Kremowe mydło w płynie bawełna, Luksja - mydełko miało przepiękny, świeży zapach, ładnie się pieniło i super pielęgnowało dłonie


8. Rewitalizujący żel myjący do twarzy, Vianek - żel miał śliczny zapach, doskonale oczyszczał i pozbywał się nadmiaru sebum. Recenzja KLIK

9. Żel micelarny do mycia twarzy, oczu i ust, Tołpa - żel miał średnio przyjemny zapach, jednak całkiem dobrze oczyszczał cerę. Recenzja KLIK

10. Płyn micelarny do mycia twarzy, oczu i ust, Tołpa - płyn miał całkiem przyjemny zapach i super radził sobie ze zmyciem nawet najmocniejszego makijażu. Recenzja KLIK 

11. Płyn micelarny Ulga, Ziaja - płyn był całkowicie bezzapachowy. Super zmywał makijaż i był bardzo łagodny

12. Wygładzająca maska peel-off, Avon - maseczka super oczyszczała, a do tego świetnie wygładzała cerę

13. Maska do włosów z olejem oliwkowym, Nature Box - ta maska niesamowicie mnie zaskoczyła. Miała przepiękny zapach, wspaniale wygładzała włosy, a także pięknie je nawilżała

14. Szampon i odżywka 2w1 grejpfrut&marakuja, Avon - kosmetyk miał bardzo przyjemny zapach, jednak średnio oczyszczał włosy


15. Płyn do higieny intymnej, Your Kaya - płyn sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Był bardzo delikatny i nie podrażniał. Recenzja KLIK

16. Antyperspirant, Lady Speed Stick - antyperspirant świetnie chronił przed nadmierny poceniem się, a do tego miał naprawdę ładny zapach

17. Płyn do kąpieli Peach Velvet, Avon - płyn miał śliczny zapach brzoskwiń, robił mnóstwo i piany i super pielęgnował skórę


18. Truskawkowy krem do rąk, The Body Shop - krem miał przepiękny, soczysty zapach truskawek <3 Bardzo szybko się wchłaniał i przyjemnie nawilżał dłonie

19. Balsam do rąk i ciała Zimowy Poncz, Yope - balsam miał prześliczny, świąteczny zapach, szybko się wchłaniał i fajnie wygładzał skórę. Recenzja KLIK


20. Maseczki do twarzy, Eveline - maseczki sprawdziły się u mnie całkiem fajnie. Po więcej zapraszam tutaj KLIK

21. Płatki pod oczy, Isana - płatki mocno pachniały alkoholem, więc miałam co do nich mieszane uczucia. Szczerze mówiąc nie zauważyłam żadnych efektów po ich użyciu :/ 

22. Czarna maseczka oczyszczająca peel-off, Pilaten - maseczka dała się ściągnąć prawie cała na raz, świetnie oczyściła buzię z wągrów, a także zmniejszyła sebum na buzi <3

23.  Złota maseczka do twarzy, Orientana - kocham tą maseczkę <3 To już moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Maska na twarzy wyglądała oszałamiająco, a jej działanie wygładzające było fenomenalne. Recenzja KLIK

24. Chusteczki do higieny intymnej, Facelle - bardzo lubię te chusteczki i często do nich wracam. Fajnie odświeżają i nie podrażniają


25. Perfumentka Eve Alluring, Avon - przepiękny zapach, dosyć mocny i bardzo kobiecy

26. Tusz do rzęs, Miss Sporty - tusz przepięknie podkręcał i wydłużał rzęsy

27. Mascara do brwi, Delia - to już moje n-te opakowanie i na pewno nie ostatnie. Uwielbiam ten kosmetyk, ponieważ daje bardzo naturalny efekt makijażu brwi

28. Balsamy do ust, Fruity Jungle - balsamy fajnie nawilżały i wygładzały usta, a do tego pięknie pachniały

29. Podkład matujący, Eveline - podkład był całkiem okej. Na pewno nie stał się moim ulubieńcem, ale nie był też zły

30. Lakiery do paznokci, Eveline, Astor - bardzo lubiłam te lakiery. Miały śliczne kolory i bardzo wygodne pędzelki


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
A teraz czas na przegląd nowości!


W październiku uzupełniłam swoje maseczkowe zapasy w Rossmannie. Skusiłam się na na trzy maski w płachcie, trzy pod oczy i jedną kremową Isany


Kolejne maseczki dorwałam w Hebe. Skusiłam się na same maski firmy Eveline, ponieważ skusiły mnie swoimi kolorowymi opakowaniami <3


W zeszłym miesiącu wstąpiłam do Rossmanna po raz drugi po mój ukochany antyperspirant pearl&beauty Nivea oraz po podkład Selfie Time Eveline. Dodatkowo do koszyka dorzuciłam sobie ampułki do twarzy od Isany. Jestem ich bardzo ciekawa. 

Będąc w Auchan trafiłam na świetną promocję na mydełka Laq. Każdy kosztował ok 11zł <3 Skusiłam się na wersję bananową i grejfrut z zieloną herbatą. Dodatkowo kupiłam drugi antyperspirant Nivea, ponieważ ten konkretny zapach ostatnio jest bardzo ciężko gdziekolwiek dostać, a ja go po prostu uwielbiam.


Od mojej kochanej przyjaciółki dostałam cudowny, jesienny balsam do ciała firmy Bath&Body Works o zapachu dyniowego latte <3 Zapach jest fenomenalny!


A na koniec moja paczka testerska od Wizaż <3 Udało mi się dostać do testów kosmetyków Mixa. Dostałam:
- intensywnie ujędrniający balsam do ciała
- serum do twarzy
- krem do twarzy

Coś wam wpadło w oko?

Pielęgnacja cery z Vianek

Hej kochani!
Bardzo lubię kupować gazety z dodatkami kosmetycznymi, ponieważ ostatnio można trafić na naprawdę dobre kosmetyki. Dziś zapraszam Wam na recenzję żelu do mycia twarzy oraz pianki myjącej do twarzy firmy Vianek, które były właśnie takim dodatkiem do gazet.


Rewitalizujący żel do mycia twarzy 


Delikatny żel myjący i złuszczający w jednym. Skutecznie eliminuje wszelkie zanieczyszczenia, nie podrażniając nawet wrażliwej skóry. Ekstrakt z owoców truskawek wygładza i rozjaśnia, wpływając na spłycenie zmarszczek. Kwas migdałowy usuwa wierzchnie warstwy naskórka, regulując tym samym odnowę komórkową i poprawia strukturę skóry. Po zastosowaniu żelu cera jest wyraźnie czysta, promienna i ma wyrównany koloryt.

Żel znajduje się w 150 ml opakowaniu z pompką. Ma bardzo fajną, nawet całkiem gęstą konsystencję. Dzięki temu zyskuje na wydajności, ponieważ starczył mi na około miesiąc codziennego stosowania rano i wieczorem! Żel jest przeźroczysty i bardzo ładnie daje się rozprowadzić po buzi, tworząc delikatną pianę. Ma piękny, słodki zapach, który wydaje się być jakąś mieszanką owoców, może niekoniecznie samych truskawek. Kosmetyk pięknie oczyszcza cerę. Zmywa z niej sebum, wszelkie zanieczyszczenia i pozostałości po makijażu. Pięknie matuje i pozostawia cerę aż piszczącą pod palcami z czystości. Zauważyłam też, że moja cera stała się bardziej promienna po jego regularnym stosowaniu.

Łagodząca pianka myjąca do twarzy



Delikatna pianka do twarzy, przeznaczona do codziennego mycia każdego typu cery, szczególnie wrażliwej. Zawiera kompleks składników o działaniu wiążącym wodę w skórze, łagodzącym i zmniejszającym zaczerwienienia (ekstrakt z korzenia lukrecji gładkiej, mleczan sodu i alantoina). Olej kokosowy i olej słonecznikowy oraz dodatek kwasu mlekowego gwarantują utrzymanie fizjologicznego pH i równowagi bariery hydrolipidowej. Polecana do każdego typu cery, szczególnie wrażliwej i podrażnionej, zaczerwienionej. Delikatnie oczyszcza, nawilża, łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienia.

Pianka znajduje się w 150ml opakowaniu. Przed użyciem należy nią wstrząsnąć. Zazwyczaj na umycie całej buzi potrzebuję 4 pompek. Pianka bardzo delikatnie myje i ładnie rozprowadza się po twarzy. Ma bardzo przyjemny, lekko słodki zapach, jednak o wiele mniej intensywny niż w przypadku żelu do mycia twarzy. Pianka pozostawiła u mnie niedosyt. Niby nie mam się do czego przyczepić, jednak moja cera wymaga mocniejszego oczyszczenia. Pianka była po prostu zbyt delikatna dla mojej cery i czułam że nie wszystkie zanieczyszczenia są zmyte z buzi przy jej użyciu. 


Jak widzicie oba kosmetyki się u mnie sprawdziły, jednak moim zdecydowanym faworytem jest żel do mycia twarzy. Myślę, że pianka świetnie sprawdziłaby się u osoby z cerą wrażliwą, natomiast żel polecam osobom z tłustą i problematyczną cerą.

YOUR KAYA - nowa marka stworzona specjalnie dla kobiet

Hej kochani!
Dziś przychodzę do Was z trochę inną recenzją niż do tej pory. Jakiś czas temu przez przypadek trafiłam na stronę firmy Your Kaya. Wczytałam się w ich przesłanie i powiem wam że mnie przekonali. Jest to sklep, gdzie możemy kupić wszelkie środki higieniczne dla kobiet, a także kosmetyki, czy świeczki i wszystko to nieszkodzące środowisku. Postanowiłam wypróbować kilka ich rzeczy i w ten oto sposób stałam się bogatsza o wkładki higieniczne, płyn do higieny intymnej oraz olejek intymny. Zapraszam na ich recenzję!


Patrząc na ceny produktów firmy Your Kaya, mogę powiedzieć, że są one dosyć wysokie. Za 20 sztuk wkładek higienicznych trzeba zapłacić 16,70zł, płyn do higieny intymnej kosztuje 16,70zł, a olejek intymny 54,50zł. Ale idźmy dalej, jak jest z działaniem?




Wkładki higieniczne są całkiem porządnie zrobione. Jak widzicie na zdjęciu są bardzo cienkie, przez co bardzo komfortowo się ich używa. Są też bardzo  delikatne i nie powodują podrażnień. Wkładki nie są barwione chlorem, a więc są bezpieczniejsze i zdrowsze od tych typowo drogeryjnych, jednak podczas ich używania nie zauważyłam jakiejś różnicy między nimi.



Płyn do higieny intymnej bardzo miło mnie zaskoczył. Na początek zdecydowałam się na mniejszą buteleczkę o pojemności 250ml, ale mamy też do wyboru 500ml. Dodatkowo dokupiłam sobie do niej pompkę, ponieważ o wiele łatwiej jest mi wtedy używać tego typu kosmetyków. Na pewno zauważyłyście jak prostą szatę graficzną ma cała marka. Jednym może się to podobać, innym nie. Mi osobiście bardzo to odpowiada, ponieważ wszystko jest bardzo proste, schludne i czytelne. Płyn jest kosmetykiem bezzapachowym. Ma fajną żelową konsystencję i jest naprawdę mega wydajny. Dzięki zawartości aloesu jest bardzo łagodny i nie podrażnia. Wręcz łagodzi wszelkie podrażnienia i super odświeża. Dodatkowo można go stosować nawet do ciała i włosów, choć akurat tego na sobie nie próbowałam :D Jestem z niego naprawdę zadowolona. 



No i na koniec olejek intymny. A co to w ogóle takie jest? Jest to kosmetyk, który pełni wiele funkcji. Można stosować go w okolicach bikini po depilacji  w celu ukojenia skóry, można też użyć go na nogi, czy na wszelkie partie ciała mocno przesuszone bądź podrażnione. Mieści się on w 30ml, szklanej buteleczce. Ma wygodny dozownik w formie pipety, która znacznie ułatwia jego aplikację. Olejek w moim odczuciu jest praktycznie bezzapachowy. Zawiera olej z nasion konopi, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, ekstrakt z nagietka oraz aloes. Wszystkie te składniki sprawiają, że olejek naprawdę świetnie koi podrażnioną skórę. Dodatkowo niesamowicie szybko się wchłania i nie pozostawia nie wiadomo jak tłustej powłoczki. Zaskoczył mnie też swoją niesamowitą wydajnością. Zazwyczaj starcza mi jedna kropelka żeby posmarować nim konkretne miejsce na ciele. Jest to naprawdę fajny produkt, jednak czy wart aż tyle pieniędzy? 


Podsumowując, jestem naprawdę zadowolona z każdego z tych produktów. Cenię sobie ich dobry skład, jednak np. dobry składowo żel go higieny intymnej możemy też kupić w Rossmannie za 4zł - Facelle, więc czy warto przepłacać? Jakie jest wasze zdanie? Znacie produkty firmy Your Kaya?