Afrykańska glinka brązowa - Cosmo Spa

19:07:00 Emilia Ciechańska 8 Comments

Hej kochane!
Dziś chciałam przedstawić wam Afrykańską glinkę brązową, którą otrzymałam od firmy Cosmo Spa. Maseczkę należy przygotować samemu, a tego jeszcze nigdy nie robiłam. Zawsze stawiałam na gotowe maseczki ze sklepowych półek. Lecz teraz bardzo tego żałuję, bo takie przygotowywanie maseczki to po prostu wielka frajda! :D


Glinka przeznaczona jest dla każdego typu cery, a zwłaszcza do zanieczyszczonej i bez blasku. 
Jest bogata w minerały i mikroelementy.

Ma różnorakie zastosowanie:

na twarz jako maseczka:
- silnie oczyszcza i tonizuje
- przyspiesza proces regeneracji
- koi i odtruwa
- lekko rozjaśnia
- odświeża, dodając witalności
- przywraca właściwą równowagę
- reguluje ekosystem skóry i włosów
- pochłaniania nadmiar sebum
- polepsza cyrkulację krwionośną dotleniając skórę

na ciało jako okład:
- silnie usuwa zgromadzone toksyny
- redukuje cellulit
- przyspiesza procesy regeneracji
- zmiękcza i wygładza

do kąpieli:
- absorbuje toksyny
- przyśpiesza procesy regeneracji ran
- zmiękcza i wygładza
- usuwa zmęczenie i napięcie  


Glinka znajduje się w 100g, plastikowym opakowaniu. Jest to nic innego jak brązowy, bezzapachowy proszek. Ja osobiście używałam jej jako maseczkę na twarz. Chyba nie odważyłabym się jej wsypać do wanny czy położyć na włosy ;p



Przygotowanie takiej maseczki jest bardzo proste. Na początek należy przygotować sobie miseczkę (byle nie metalową!), pędzelek do nakładania maseczki i coś do zamieszania. 

Kolejnym krokiem jest wsypanie odpowiedniej ilości glinki do miski. Niestety w tym przypadku producent zapomniał napisać jaka powinna to być ilość, więc sypałam na oko, a do tego dodałam małą ilość wody, taką żeby po zamieszaniu uzyskać konsystencję w miarę gęstą porównywalną do konsystencji śmietany. Gdy glinka się ładnie połączyła z wodą, do powstałej maseczki dodałam kilka kropli olejku migdałowego KLIK

Ostatnim już krokiem było nałożenie maseczki na twarz i dekolt. Producent zalecał odczekać 20 min lecz sądzę, że czas zależy od konsystencji maseczki. Chciałam potrzymać ją właśnie 20 min ale po jakichś 10 min poczułam straszne swędzenie twarzy. Było to do tego stopnia uciążliwe, że musiałam ją zmyć przed czasem. Przestraszyłam się , że maseczka mnie uczuliła i że dostanę wysypki ale całe szczęście nic takiego się nie stało. Nie wiem od czego to zależało... 

Tak czy siak, pomimo pewnych skutków ubocznych efekt mnie bardzo zadowolił. Moja cera ładnie się oczyściła, nadmiar sebum zniknął, a odświeżenie było mocno odczuwalne :) Na koniec zaaplikowałam krem nawilżający na twarz.



Mam mieszane uczucia co do tej glinki. Z jednej strony się sprawdziła, a z drugiej nie. Może wy macie jakąś opinię na jej temat?

Glinkę możecie zakupić tutaj: KLIK 100g/7,99zł

8 komentarzy:

  1. Ja dopiero zacznę ją testować.. Ciekawe jak u mnie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam tej glinki więc się nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. z brązową glinką jeszcze nie miałam do czynienia. Takie swędzenie może być spowodowane zbyt cienką warstwą maseczki. Spróbuj też dodać trochę oleju np. jojoba albo z ogórecznika ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za radę, na pewno skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że powoduje takie swędzenie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej jeszcze nie miałam okazji stosować, ale ogólnie lubię glinkowe maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jej jestem, bałabym się tylko że i mnie może uczulić bo różnie reaguje moja skóra ;/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że glinka cię nie uczuliła, bo byłby ślad po jej zmyciu. Po prostu maseczki z glinki mają to do siebie, że wysychając ściągają skórę (im cieńsza warstwa, tym szybciej). Należy spryskiwać twarz wodą co jakiś czas (nie za dużo aby maseczka nie spłynęła, tylko tyle aby glinka nie wyschnęła przez te 20min). Ja psikam się wodą różaną, ale może być też zwykła woda. Oleju można dodać tylko troszeczkę, gdy się przesadza z jego ilością, maseczka spływa z twarzy.

    OdpowiedzUsuń