Denko#sierpień

20:41:00 Emilia Ciechańska 5 Comments

Witajcie!
Już od dawna przymierzałam się do założenia fanpage mojego bloga. No i dziś jest ten dzień! Serdecznie zapraszam was do polubienia KLIK. A dziś niestety zbliża się koniec miesiąca, więc czas na denko sierpnia!
 Zapraszam!




1. Żel pod prysznic mango&liczi Mariza - świetny na letnie wieczory, otulała zmysły ciepłym i słodkim zapachem. Recenzja TUTAJ

2. Rozświetlające mleczko do ciała Mariza -  mleczko dobrze nawilżało, ślicznie pachniało i pięknie się mieniło na ciele :) Recenzja TUTAJ

3. Żel pod prysznic cytryna&werbena Le Petit Marseillais -miałam mieszane uczucia co do tego żelu. Na początku zapach kompletnie mi nie pasował ale z czasem się do niego przyzwyczaiłam. Recenzja TUTAJ

4. Pianka do golenia żurawinowa Venus - bardzo lubię pianki Venus lecz chyba pozostanę wierna konwaliowemu odpowiednikowi. Ten zapach był troszkę za kwaśny. 


5. Płyn do kąpieli biała herbata&jaśmin Avon - Uwielbiam wszystkie płyny do kąpieli z Avonu! Mają niesamowite zapachy, świetnie się pienią, nie wysuszają skóry i mają świetną cenę :) W przypadku tego konkretnego muszę powiedzieć, że zapach potrafił niesamowicie wyciszyć i zrelaksować. Jego delikatny aromat otulał zmysły.

6. Żel pod prysznic Avon - męski żel używany przez męską część rodziny. Zapach bardzo ładny, leśny. Z wydajnością jest całkiem dobrze.

7. Żel pod prysznic jagoda goji Avon - Żel miał niesamowity zapach! Coś pięknego, soczyste jagody...:) Niestety minusem była bardzo twarda buteleczka przez którą ciężko było wydobyć kosmetyk. Niestety z tego co wiem w aktualnej ofercie Avon nie ma już tego żelu ;/



8. Szampon do włosów ciemnych Pilomax - szampon całkiem dobrze oczyszczał włosy, ładnie się pienił i miał przyjemny, ziołowy zapach.

9. Suchy szampon zwiększający objętość Delia Cosmetics - bardzo często używam suchych szamponów. Jest to dla mnie obowiązkowy kosmetyk w mojej łazience. Muszę przyznać, że ten szampon dawał świetny efekt "czystych i odświeżonych" włosów. Pachniał przepięknie - profesjonalnymi kosmetykami do włosów. Jedyne co odstrasza to cena ok 20zł. 


10. Mleczko do demakijażu Lirene - ogólnie nie przepadam za mleczkami do demakijażu, preferuję raczej płyny micelarne. Ale muszę powiedzieć, że to mleczko radziło sobie całkiem dobrze, ładnie zmywało makijaż, lekko nawilżało.

11. Płyn micelarny Dermedic - zakochałam się w tym płynie! Świetnie radziło sobie ze zmyciem makijażu, a do tego pięknie pachniało kwiatami. 

12. Płyn micelarny BeBeauty - chyba znany wszystkim płyn micelarny, który świetnie zmywa makijaż, a do tego niewiele kosztuje :)

13. Woda termalna Avene - woda fajnie nawilżała i koiła moją suchą twarz w te największe upały. Atomizer też przypadł mi do gustu, bo rozpylał wodę w formie mgiełki,a nie jak niektóre wody termalne w formie (prawie) jednego wielkiego strumienia. Jedyne co mi się nie spodobało to zapach. Co prawda był bardzo lekko wyczuwalny ale jednak.



14. Lakiery. Czerwony, nawet nie wiem jakiej firmy. Miał bardzo ładny kolor. Paese - wszyscy się nimi zachwycają, a mi jakoś specjalnie nie przypadł do gustu. Safari - lakier z bazarku, miał bardzo ładny kolor, niestety nie utrzymywał się za długo :/

15. Krem do rąk Avon - uwielbiam wszystkie kremy z Avonu ale ten najbardziej przypadł mi do gustu. Ma piękny zapach, bardzo szybko się wchłania i pozostawia dłonie niesamowicie gładkie.




16. Próbka kremu Vichy przeciw niedoskonałościom - Te 3ml kremu zdziałały cuda. Zobaczyłam natychmiastowy efekt, moja cera od razu poczuła ulgę, zmiany trądzikowe lekko się uspokoiła. Chyba kupię sobie pełnowymiarowy kremik :)


17. Próbka La Roche-Posay przeciwtrądzikowa - niestety kremy tej firmy się u mnie nie sprawdzają.

5 komentarze:

Enklare-mydło ręcznie robione

19:54:00 Emilia Ciechańska 7 Comments

Hej kochane!
Ostatnio bardzo zainteresowały mnie naturalne kosmetyki. Jednymi z nich są mydełka firmy Enklare, które wezmę dziś pod lupę.


Od producenta:


Marka Enklare Natural Cosmetics zrodziła się z pasji do kreatywnego wykorzystywania darów natury.

Wszystkie mydła które wytwarzamy są na bazie receptur marsylskich, wzbogacane różnymi dodatkami np. olejami, barwnikami, olejkami eterycznymi, solą himalajską lub peelingami.
To mydełko jest bardzo dobre również do skóry skłonnej do alergii i podrażnień. Dobrze nadaje się również do zmywania makijażu. Nie wysusza lecz nawilża dzięki zawartej glicerynie roślinnej.


Skład:
NCI: Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Aqua, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Sodium Hydroxide, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Elaeis Guineensis (Palm) Kernel Oil, Vitis Vinifera (Grapeseed) Oil,  Sodium Chloride, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), Maltodextrin, CI 75470 (Carmine)



Moja opinia:

Gdy listonosz przyniósł mi paczkę od Enklare moim oczom ukazało się prześlicznie zapakowane mydełko w kostce. Firma ta szczyci się tym, że każde ich mydełko jest ręcznie robione, więc kształty mogą się nieco różnić. Ja otrzymałam mydło Soap 1.0. Moje ma biało-czerwony kolor. Mydło jest kompletnie bezzapachowe, co troszkę mnie rozczarowało :/ Ale całe szczęście działaniem nadrobiło :) To konkretne mydełko sprawdzi się świetnie u osób, które mają skórę skłonną do alergii i podrażnień. Jest bardzo delikatne dla skóry. Ja używałam je głównie do mycia rąk. Bardzo ładnie się pieni, ma kremową konsystencję lecz nie rozpada się pod wpływem wody. Po jego użyciu dłonie są aksamitnie gładkie i przyjemne w dotyku. Niestety znalazłam też i jakiś minus. Mianowicie wydajność. Mydło używam od 3 dni,a kurczy się w oczach. Dodam, że używam go normalnie, tak jak każdy inny człowiek po przyjściu do domu, po skorzystaniu z toalety. Dlatego sądzę, że starczy mi ono raptem na tydzień stosowania:/
Czy warto wydać 19zł na taką kosteczkę mydła? Odpowiedzcie sobie same :)
Dostępność: KLIK

7 komentarze:

Zapachowa środa#2 - czyli czym pachnę w ciągu roku

10:03:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Witajcie!
Dziś przygotowałam dla Was kolejną część zapachowej środy. A pod lupę wezmę 3 kolejne zapachy, każdy idealny na inną  porę roku :)


1. Avon, Ultra Sexy

Nuty zapachowe:
nuta głowy: gruszka, bergamotka, marakuja
nuta serca: magnolia, brzoskwinia, peonia
nuta bazy: złoty bursztyn, piżmo, słodkie drewno 



Perfumy idealne na zimę. Są dosyć mocne ale dzięki temu bardzo trwałe! Ich śliczna buteleczka pozwala cieszyć się nimi za każdym razem gdy je używam. Zapach jest bardzo zmysłowy głównie za sprawą bursztynu, który ociepla całą kompozycję zapachową. Ważną rolę w tym aromacie odgrywają również magnolia i gruszka, które po paru minutach są mocno wyczuwalne. Zapach idealny dla kobiety zmysłowej i pewnej siebie.

50ml/59,99zł


2. DKNY Be Delicious

Nuty zapachowe: 
jabłko, ogórek, grapefruit, magnolia, tuberoza, biała konwalia, róża, fiołek, drzewo sandałowe, biały bursztyn

Klasyczne jabłuszko, które pewnie większość z Was zna sprawdzi się idealnie na wiosnę. Uwielbiam psikać się tymi perfumami! Na początku czuć owocowe nuty, lecz już po chwili wyczuwalne są kwiatowe kompozycje. Ich delikatny, jabłkowo-fiołkowy aromat od razu mnie uspokaja i wprowadza w stan ukojenia. Zapach całkiem długo się utrzymuje na skórze. Polecam delikatnym aczkolwiek pewnym siebie kobietom.

50ml/120zł




3. Yves Rocher woda toaletowa kokos z Malezji


Nuty zapachowe: kokos z Malezji


Kupując ten zapach głównie myślałam o wakacjach. Bo w końcu z czym kojarzą się wakacje? Mi zawsze z kokosem! :) Perfumki znajdują się w szklanej buteleczce, posiadają atomizer. Sam zapach jest niesamowity. Dosłownie jakbym polała się mleczkiem kokosowym. A najlepsze jest to, że jest on mega trwały. Sądzę, że jest to aromat dla koneserów, ponieważ nie każdy lubi takie nuty zapachowe.

100ml/39,90zł

Miałyście któreś z nich?

9 komentarze:

Glinka Ghassoul - Naturium

20:12:00 Emilia Ciechańska 3 Comments

Hej kochane!
Chyba każda z nas marzy o nieskazitelnie gładkiej cerze? Niestety większość kosmetyków które stosowałam do walki z niedoskonałościami się nie sprawdzały. Ale gdy do moich rąk wpadła GLINKA GHASSOUL od Naturium wszystko się zmieniło... :)


Od producenta:
Glinka Ghassoul to produkt pochodzenia naturalnego (minerał). Glinka nie zawiera substancji chemicznych, drażniących ani zapachowych. Po wymieszaniu z wodą przybiera postać błota posiadającego właściwości myjące i odtłuszczające. Działanie glinko ghassoul polega na absorpcji zanieczyszczeń - detoksykacji oraz dostarczeniu skórze niezbędnych pierwiastków. Polecana do skóry wymagającej, suchej, mieszanej, wrażliwej, a także do pielęgnacji cery z problemami: trądzikiem, naczyniowej, spierzchniętej. Oczyszcza skórę, redukuje jej suchość, poprawia wygląd, uelastycznia, wygładza i ujędrnia, a także reguluje prawidłową pracę gruczołów łojowych.







Sposób użycia: 
Wymieszać glinkę Ghassoul z letnią wodą do uzyskania konsystencji błotnistej masy i aplikować na ciało nie dopuszczając do zaschnięcia, w tym celu zraszać skórę wodą. Po ok 15 min delikatnie zmyć letnią wodą. Po zabiegu idealnie jest wetrzeć w skórę olej arganowy.


Moja opinia:
Glinka znajduje się w 100g, plastikowym słoiczku. Przez to że jest sypka,  zabezpieczona została przez przezroczystą nakładę. Jest kompletnie bezzapachowa. Samo przygotowanie jest bardzo proste. Jedyne na co trzeba poświęcić troszkę czasu to uzyskanie odpowiedniej konsystencji. Nie ukrywam, że chwilę się z tym trudziłam. Raz dodałam za dużo wody, raz za dużo glinki. Ale w końcu wyszło :) Konsystencja była idealna. Glinka rzeczywiście wyglądała jak błoto. Bardzo łatwo się aplikowała. Ja ją kładłam na twarz, szyję i dekolt. Przez to co producent napisał, że nie można dopuścić do zaschnięcia glinki, zabezpieczyłam się w wodę termalną i co jakiś czas spryskiwałam nią twarz. Dzięki temu nie czułam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia.
Gdy zmyłam ją po ok 15min moja cera aż piszczała z radości. Była niesamowicie oczyszczona i wygładzona. Na sam koniec zaaplikowałam olejek arganowy KLIK, który skutecznie ukoił moją skórę.
Muszę przyznać, że gdybym robiła ją częściej może rzeczywiście poprawiłaby się praca moich gruczołów łojowych, tak jak obiecywał producent? Tak czy siak nie znaczy to że jestem niezadowolona z efektu! Jestem pod ogromnym wrażeniem tej glinki.



Podsumowując, jestem ogromnie zadowolona z działania tej glinki, a przyznam że wcześniej o niej nie słyszałam. Takie nowości to ja lubię :) Jak najbardziej polecam!

Po więcej informacji zapraszam tutaj: KLIK

3 komentarze:

Masło kakaowe Mazidła

15:01:00 Emilia Ciechańska 8 Comments

Witajcie!
Dzisiejszy post będzie o maśle kakaowym, które ma niesamowite właściwości. Jego stosowanie to czysta przyjemność dla ciała i zmysłów :)

Masło kakaowe wybrałam sama do testowania, dzięki uprzejmości firmy MAZIDŁA



Lecz zanim przejdę do samej recenzji, chciałabym napisać Wam coś o samej firmie Mazidła.
Firma powstała  z pasji i fascynacji tematyką prawidłowej, skutecznej i zdrowej pielęgnacji skóry, a przede wszystkim własnoręcznym, w warunkach domowych i na własny użytek, przygotowywaniem mazideł kosmetycznych. W swojej ofercie posiada ogrom półproduktów z których każdy z nas może stworzyć coś dla siebie.
Pewnie większość z Was sobie pomyśli "Jak niby sama mam zrobić sobie kosmetyk?", "Skąd mam wiedzieć co kupić, co dodawać po kolei?" Całe szczęście firma Mazidła o tym pomyślała i dodała wiele instrukcji jak tworzyć kremy, toniki itp. Dlatego bez strachu każdy może zrobić zakupy w tym sklepie i zabrać się do przygotowywania tego idealnego kosmetyku.




Masło kakaowe otrzymywane jest z orzechów drzewa kakaowego rosnącego w Ameryce Środkowej, Południowej oraz Afryce. Jest twarde, lecz po zetknięciu ze skórą topi się.

Właściwości:
  • charakteryzuje się całkowitą zgodnością ze skórą oznacza to, że składniki w nim zawarte są przez skórę tolerowane i łatwo wchłaniane,
  • zawiera naturalne antyutleniacze neutralizujące działanie wolnych rodników, niszczących skórę,
  • zawiera witaminy, potas, magnez, wapno i żelazo,
  • nawilża i regeneruje skórę dzięki zawartości kwasu oleinowego,
  • nadaje skórze połysk i gładkość.


Muszę przyznać, że masło kakaowe wybrałam sobie do testów w ciemno. Dlatego gdy miałam je już w swoich rękach nie za bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Największym zaskoczeniem była dla mnie konsystencja, a raczej jej brak. Bryłki, które ukazały mi się po otworzeniu pudełeczka totalnie mnie zdezorientowały.


No ale zabrałam się do testów. Masło przed użyciem powinno się rozgrzać w dłoniach lub rozgnieść w jakimś naczynku. Ja stosowałam opcję pierwszą. Jedną bryłkę wystarczyło chwilę potrzymać w dłoniach, lekko ją ugniatać i była gotowa do użytku.
Aplikowałam masło głównie na suche miejsca na mojej skórze, czyli na kolana, łokcie i nogi. Czasem zdarzyło mi się przejechać bryłką po ustach, co zostawiało po sobie bardzo miłe uczucie nawilżenia. Moja skóra aż dziękowała mi za takie nawilżenie! Nie miałam pojęcia, że masło kakaowe potrafi tak nawilżać i regenerować. 
Innym jego zastosowaniem było stosowanie go na skórki przy paznokciach. Skutecznie je zmiękczał, co pozwalało mi na dalsze etapy manicure.



Zapach masła jest obłędny. Czuć w nim tylko i wyłącznie gorzką czekoladę. Dodatkowo przy aplikacji na skórę aromat na chwilę roznosi się po pokoju, co dodatkowo umila mi czas.



Ja posiadam opakowanie 50ml i nie wiem kiedy to zużyję. Ale firma Mazidła oferuje również pojemności: 100g, 250g, 500g. Dlatego sądzę, że każdy znajdzie dla siebie odpowiednią pojemność :)

50ml/10,66zł KLIK


8 komentarze:

Zapachowa środa#1 - czyli czym pachnę w ciągu roku

14:44:00 Emilia Ciechańska 6 Comments

Hej kochane!
Chyba prawie każda z nas ma problemy z pisaniem recenzji perfum. Bo co można o nich napisać? Że mają piękny zapach, są trwałe? Dlatego zazwyczaj ich recenzje są krótkie. Stąd mój pomysł na serię postów, w których zaprezentuję wam wszystkie moje zapachy i pokrótce opiszę ich nuty zapachowe i trwałość :)



Dziś pokażę wam 5 zapachów. Wśród nich dominują moi ulubieńcy ale są tu także zwykłe przeciętniaki.




1. Elizabeth Arden 5th Avenue

Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko, brzoskwinia, drzewo różane, ananas
nuta serca: frezja, róża, jaśmin, kosaciec florencki
nuta bazy: cedr, ambra, piżmo.  


Kupiłam sobie 30ml buteleczkę tych perfum dzięki mojej koleżance, która psikała się nimi przez całą zimę. Gdy dowiedziałam się czym ona pachnie od razu pobiegłam do drogerii. Zapach jest cudowny, bardzo ale to bardzo delikatny. Dla każdego i na każdą okazję. Świetnie pasuje na eleganckie wyjścia ale również dobrze współgra z wyjściem na miasto czy do szkoły. Dla mnie najmocniej wybija się tutaj moja ukochana frezja, dzięki czemu zapach jest jedyny w swoim rodzaju. Z trwałością jest różnie, ponieważ czasem czuję ten zapach przez cały dzień, a czasem tylko przez kilka godzin.




2. La Rive Love Dance

Nuty zapachowe:
nuta głowy: limonka, kokos, brzoskwinia
nuta serca: banan, ananas
nuta bazy: piżmo, ambra, drzewo sandałowe


Te perfumy to taka odskocznia od codziennej rutyny. Dzięki nim mogę poczuć się jak dziecko, beztrosko i wolno. Dla mnie w zapachu dominują truskawki. Aromat jest bardzo słodki i dziewczęcy. Z trwałością też nie jest najgorzej - przez kilka godzin czuć je na pewno.





3. Avon Sensuelle

Nuty zapachowe: bergamotka, gardenia tahitańska, drewno kaszmirowe

To kolejny zapach, który kupiłam dzięki mojej koleżance u której przez długi czas wyczuwałam te perfumy. Zapach jest bardzo elegancki i zmysłowy, delikatny i pudrowy. Lubię się nim psikać w zimę, sama nie wiem dlaczego ale jego aura po prostu pasuje mi do tej pory roku. 



4. C-THRU Emerald Shine

Nuta głowy: jeżyna, czerwona porzeczka, lilia wodna
Nuta serca: fiołek, róża, lilia
Buta bazy: drzewo cedrowe, białe piżmo, drzewo sandałowe


Mój ukochany zapach na lato. Jest bardzo lekki i świeży. Ja wyczuwam w nim lekką nutę ogórka i zielonej herbaty, choć nie ma ich w ogóle w nutach zapachowych ;p Muszę powiedzieć, że zapach super odświeża i całkiem długo się utrzymuje.



5. Elizabeth Arden Sunflowers

Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, melon, brzoskwinia, drzewo różane
nuta serca: cyklamen, osmatus, jaśmin, róża herbaciana
nuta bazy: drzewo sandałowe, mech piżmo.


Zapach, którego bym się po sobie nie spodziewała. Bardzo wytrawny bez krzty słodkości. A jednak mnie czymś zauroczył. Zawsze otaczałam się słodkimi i delikatnymi perfumami, a te są inne. Mocne, długotrwałe i niesłodkie. Naprawdę świetne. Polecam je każdemu, kto chce spróbować czegoś innego.


No to za nami moja pierwsza 5-tka. Jak wrażenia? Macie któreś z tych perfum?

6 komentarze:

Masło do stóp z miętą i limonką Fusswohl

13:44:00 Emilia Ciechańska 9 Comments

Witajcie,
Lato to czas kiedy powinnyśmy  najmocniej dbać o swoje stopy. Ja codziennie wmasowuję w nie masło do stóp z limonką i miętą Fusswohl. A czy jestem z niego zadowolona? Zobaczcie same.


Od producenta:
Masło do stóp z wartościowymi składnikami w postaci masła shea, oleju z awokado i wosku pszczelego dostarcza suchej skórze stóp bogatej pielęgnacji czyniąc ją znów miękką i sprężystą. Urea i gliceryna stabilizują poziom nawilżenia skóry. Mięta i limetka dostarczają uczucia świeżości.  


Moja opinia: 
Masło jest produktem własnym Rossmanna. Znajduje się w 200ml słoiczku. Szata graficzna jest bardzo prosta, w miarę przyjemna dla oka. 
Pierwsze co mnie pozytywnie zaskoczyło po odkręceniu przykrywki to niesamowity, orzeźwiający zapach. Tak jak producent obiecywał limonka i mięta świetnie odświeżyły moje stopy i całkowicie owładnęły moje zmysły
Konsystencja masła jest mocno zbita. Szczerze, to chyba jeszcze nie spotkałam się z tak gęstą konsystencją w jakimś kosmetyku. Dzięki temu jest on niesamowicie wydajny. Na posmarowanie stóp starcza naprawdę odrobina. Choć muszę powiedzieć, że troszkę długo się wchłania.
Nawilżenie i gładkość stóp było mocno wyczuwalne. Dodatkowo masło mocno zmiękczyło skórę moich stóp, co pomogło mi w ich dalszej pielęgnacji.
Dla mnie jest to jeden z lepszych kremów jakie używałam do pielęgnacji stóp.




200ml/10zł
Znacie?

9 komentarze:

Olej arganowy Cosmo Spa

20:34:00 Emilia Ciechańska 5 Comments

Witajcie!
Na moim blogu pojawiały się już recenzje różnych olejków, w tym arganowego. Dlatego dziś nie będę się rozciągać w recenzji i napiszę Wam same najważniejsze rzeczy na jego temat. A mowa tu o olejku arganowym firmy Cosmo Spa





Od producenta:

Olej arganowy to eliksir młodości. Odmładza skórę, ujędrnia ją i odżywia.

Leczy rany trudno gojące się, łuszczycę, zmiany alergiczne na skórze, blizny, oparzenia.
Świetnie nadaje się do pielęgnacji delikatnej skóry jaką jest skóra noworodków i niemowląt.

Jak stosować?

Olej arganowy nie zatyka porów skóry, jest bardzo łatwo wchłaniany przez naskórek i nie pozostawia tłustych śladów na ciele. Dla uzyskania pożądanych efektów – wystarczy zaledwie kilka kropli. Należy więc skrupulatnie odmierzać dawki przeznaczone do pielęgnacji poszczególnych części ciała.

Moja opinia:
Olej znajduje się w ciemnej, szklanej buteleczce. Zawiera dozownik, dzięki któremu bardzo łatwo jest użyć tyle kosmetyku ile chcemy. 
Olej bardzo szybko się wchłania w ciało, nie pozostawia tłustych plam. Jest kompletnie bezzapachowy.
Ja zawsze używam go do ciała. Sprawdza się świetnie w suchych miejscach takich jak: kolana czy łokcie, a ostatnio również po opalaniu. Niesamowicie koi suchą skórę.

Dostępność: KLIK 50ml/23,49zł

5 komentarze:

The Body Shop - jagoda czy kokos ?

14:23:00 Emilia Ciechańska 7 Comments

Hej kochane!
Trochę czasu mnie nie było, a to dlatego że spędziłam go nad jeziorem :) Upał był straszny ale przydało mi się tych kilka dni relaksu :D

Dziś wracam do żywych i chcę się z wami podzielić moją opinią na temat masełek do ciała The Body Shop.



Od producenta:
Masło jest przeznaczone do skóry suchej. Działa nawilżająco i natłuszczająco na skórę. Oprócz tego chroni skórę przed wysuszaniem, opóźnia starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek. Zawiera ekstrakt z owoców borówki. Poprawia gładkość skóry i zapewnia jej 24-godzinne nawilżenie.


Masło przeznaczone do skóry normalnej i suchej. Zawiera masło shea, masło kakaowe oraz olejek kokosowy. Masło shea zawiera witaminy A, E i F, chroni, odżywia i zmiękcza skórę. Masło kakaowe nawilża skórę i pozostawia ją miękką i jedwabiście gładką. Olejek kokosowy ma właściwości zmiękczające.


Moja opinia:
Oba masełka znajdują się w 200ml, plastikowym słoiczku. Opakowanie jest naprawdę dobrej jakości, mocne i wytrzymałe na upadki na podłogę :D  
Większość odstrasza cena, a mianowicie 65zł. Ja upolowałam oba zapachy 15zł za sztukę z czego jestem ogromnie dumna :D



Zapachy masełek są niesamowite! Dla mnie na pierwszym miejscu stoi jagoda. Jej niesamowity aromat pozostaje na długo na skórze. W zapachu wyczuwam kwaśną nutkę przełamaną delikatnym kremem jagodowym. Obłęd!



Kokosowe masełko niestety nie do końca pachnie jak kokos. Ale nie mówię, że źle pachnie. Ja bardziej wyczuwam w nim banana niż kokos. Zapach jest całkiem przyjemny. Aromat utrzymuje się na skórze trochę dłużej niż jego jagodowy odpowiednik. 


Masła niesamowicie nawilżają skórę. W lato są dla mnie wybawieniem. Przynoszą ogromną ulgę mojej suchej skórze. Pozostawiają ją gładką i przyjemną w dotyku. 
Konsystencja masła jest bardzo gęsta i mocno zbita ale to kompletnie nie przeszkadza w jego aplikacji. Dzięki temu jest bardzo wydajne.


Jakie są wasze opinie na temat masełek The Body Shop?

7 komentarze: