Puder prasowany HD BEAUTY Matting Powder, Revers Cosmetics

Witajcie!
Puder to produkt, który zawsze mam przy sobie. Wymagam od niego przede wszystkim tego, żeby dobrze matowił i wyglądał naturalnie na buzi. Od jakiegoś czasu zagościł u mnie puder prasowany firmy Revers Cosmetics. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdził, zapraszam dalej!




Od producenta:
Niezwykle aksamitny matujący puder prasowany. Utrwala podkład dając trwałe uczucie gładkiej i jednolitej cery. Puder absorbuje nadmiar sebum, dzięki czemu zapobiega błyszczeniu się skóry. Doskonale tuszuje niedoskonałości, kryje oznaki zmęczenia i zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. Sprawia że cera zyskuje nieskazitelny, matowy wygląd na cały dzień. Odpowiedni dla cery mieszanej i tłustej



Moja opinia:
Puder znajduje się w ładnie prezentującym się, plastikowym opakowaniu. Niestety nie posiada żadnej gąbeczki, więc nosząc go w torebce zawsze trzeba mieć przy sobie pędzel do jego aplikacji. W moje ręce wpadł puder o numerze 03. Jego kolor jest dla mnie idealny, a warto też powiedzieć że nie jest on ciemny, co mógłby sugerować jego numer. 
Świetnie współgra z matującym podkładem o numerze 01 KLIK. Puder niesamowicie matuje. Nakładając go na lekko świecącą się buzię, momentalnie pojawia się na niej piękny mat. Dodatkowo nie powoduje on efektu maski. Z racji iż mam cerę tłustą, sięgając po niego ok 2 razy w ciągu dnia mogę spokojnie dotrwać do końca dnia bez świecenia się na buzi. 


W moim przypadku puder sprawdził się świetnie, więc zachęcam Was do jego wypróbowania :)

Dostępność: 
9,49zł/9g KLIK

Denko#maja oraz przegląd nowości

Hej kochani!
Dziś przychodzę do Was z denkiem maja oraz przeglądem nowości kosmetycznych :D Zapraszam!


1. Olejek do ciała, Equilibra - super nawilżał, ujędrniał i do tego pięknie pachniał. Recenzja KLIK

2. Ujędrniający balsam do ciała zielona herbata, Garnier
Świetny produkt! Miał lekką konsystencję, ładnie nawilżał i pięknie pachniał zieloną herbatą

3. Balsam do ciała Instant Help, Evree - uwielbiam balsamy tej firmy. Kosmetyk miał gęstą, konkretną konsystencję, świetnie nawilżał i miał przyjemny, delikatny zapach


4. Balsam do ciała w mgiełce Citrus Zing, Avon - produkt średnio nawilżał, jednak ze względu na jego piękny zapach używałam go z wielką przyjemnością. Dla mnie jest to taki dodatek do codziennej pielęgnacji, zazwyczaj spryskiwałam nim dekolt lub ręce - wtedy ten przepiękny zapach unosił się przez długi czas wokół mnie


5. Maska do włosów Papaya Hair Food, Garnier Fructis - moje odkrycie roku! <3 Najlepsza maska jaką miałam okazję używać. 
Świetnie nawilżała i wygładzała, a do tego ten jej nieziemski zapach <3 Recenzja KLIK

6. Szampon do włosów suchych i matowych, Timotei - szampon miał bardzo przyjemny i słodki zapach. Ładnie mył, pozostawiał włosy miękkie i przyjemne w dotyku

7. Kuracja na gorąco do włosów, Jantar - szczerze mówiąc po jednym takim zabiegu trudno mi cokolwiek powiedzieć. Kuracja na pewno nie obciążyła moich włosów, a ładnie je wygładziła i delikatnie nawilżyła


8. Czekoladowy scrub do ciała, Avon - jak on pięknie pachniał <3 Niestety, jego działanie już nie było takie piękne. Praktycznie nie wyczuwałam w nim żadnych drobinek ścierających. Dla mnie to zwykły, gęsty żel pod prysznic o cudnym zapachu

9. 
Żel pod prysznic drewno sandałowe&mandarynka, Isana - to był chyba najpiękniejszy zapach z wszystkich żeli Isany <3 Mieszanka drewna sandałowego z mandarynką niesamowicie relaksowała, żel ładnie się pienił i nie wysuszał skóry


10. Antyperspirant, Garnier - jest to jeden z moich ulubionych pomocników w ochronie przed nieprzyjemnym zapachem. Antyperspirant ma bardzo ładny zapach i świetnie chroni

11. Żel do golenia brzoskwinia, Balea - uwielbiam żele do golenia tej firmy, ponieważ mają świetną konsystencję, nie spływają po ciele, pięknie pachną i nie wysuszają skóry.


12. Płyn micelarny 3w1 do demakijażu, Cien - To jak piekły mnie oczy po jego użyciu jest nawet nie do opisania :/ Jednak dałam mu drugą szansę i zaczęłam go używać do demakijażu twarzy z podkładu. Tutaj już sprawdził się lepiej - ładnie zmywał makijaż i nie powodował pieczenia skóry.

13. Węglowy peeling do twarzy, Marion - bardzo fajny produkt. Ładnie oczyszczał buzię, nie wysuszał jej ani nie podrażniał. Recenzja KLIK


14. Mydło o morskim zapachu, Isana - mydełko miało śliczny, świeży zapach. Ładnie się pieniło i dobrze myło

15. Mydło o zapachu grejpfruta, Isana - produkt pachniał niesamowicie orzeźwiająco, fajnie się pienił i nie wysuszał skóry


16. Krem do rąk zielona herbata, Cien - krem miał lekką konsystencję i szybko się wchłaniał. Miał bardzo przyjemny, delikatny zapach zielonej herbaty. 
Świetnie nawilżał i wygładzał dłonie

17. Waniliowy krem do rąk, Yves Rocher - jak ten krem pachniał! Po jego użyciu wanilia była wyczuwalna w całym pomieszczeniu. Krem szybko się wchłaniał i ładnie nawilżał dłonie

18. Migdałowy krem do rąk, Avon - krem miał lekką konsystencję, super nawilżał i miał bardzo przyjemny, migdałowy zapach


19. Nawilżająca maska z arbuzem i aloesem, Bielenda - maska świetnie nawilżała i odżywiała cerę. Do tego jej orzeźwiający zapach potrafił świetnie zrelaksować. Recenzja KLIK

20. Maseczki do twarzy, Beauty Face - maseczki sprawdziły się u mnie różnie. Jedne mnie zachwyciły, inne zniechęciły. Recenzja KLIK


A teraz czas na mały przegląd nowości kosmetycznych!




Na początku czerwca uzupełniłam zapasy dezodorantów, pianki do golenia oraz suchego szamponu. Postanowiłam też wypróbować nową, aloesową maskę do włosów z serii Hair Food.


Jak w każdym miesiącu, odwiedziłam sklep Yves Rocher. Skusiłam się na morelowy peeling do twarzy, a jako prezent za dowolny zakup dostałam  lawendowy żel do stóp.


Kupiłam też czerwcowe Glamour z dodatkiem w formie płynu micelarnego od Vianka


W ramach akcji Hot Noty dostałam od Avon przepiękne perfumy do testów. Zapach jest nieziemski <3 Recenzję możecie przeczytać TUTAJ



Moje łowy na promocji 2+2 w Rossmannie na produkty do pielęgnacji twarzy. Kupiłam:
* roślinny żel myjący do twarzy, Soraya

* odświeżający płyn micelarny, Soraya
* żel micelarny do mycia twarzy o zapachu pomarańczy, Bielenda
*nawilżający krem do twarzy aloes&kokos, Bielenda
*


*
piankę do mycia twarzy, Isana 
* peeling od twarzy, Isana
* nawilżający krem do twarzy, Isana
* tonik z liśćmi manuka, Ziaja 


* maseczki: ultranawilżająca i rozświetlająca, Lirene
* maseczkę oczyszczająco matującą, Eveline
* maseczkę nawilżającą, Perfecta



W maju skorzystałam też z promocji w Rossmannie 1+1 na produkty Venus. Skusiłam się na:
* masło Shea
* olejowy ekstrakt z zielonej herbaty
* wodę z płatków róży
* peeling z pestek malin

A jak u Was wyglądało denko lub zakupy kosmetyczne w maju?

Pomadka do ust HD Beauty Lipstick, Revers Cosmetics

Witajcie kochani!
Dziś przygotowałam dla Was kilka słów na temat pomadki do ust HD Beauty Lipstick od Revers Cosmetics. Uwielbiam testować nowe produkty do ust, więc tym bardziej z wielką chęcią wypróbowałam tą pomadkę. Zapraszam na recenzję!



Od producenta:

Pomadka do ust z nowoczesną formułą, która zapewnia maksymalnie intensywny kolor o wysokim połysku oraz wyjątkowo miękkie, nawilżone usta przez cały dzień. Jedna gładka warstwa zapewni Twoim ustom maksymalne wypełnienie trwałym kolorem. Pomadka nie blaknie na ustach i nie ściera się, nie powoduje uczucia suchych spierzchniętych ust. Idealnie skomponowana paleta jedwabistych kolorów od odcieni nude poprzez jaskrawe tonacje po klasyczne czerwienie pozwala stworzyć każdy look, na który nikt nie pozostanie obojętny.



Moja opinia:

Revers Cosmetics oferuje nam 12 różnych odcieni pomadek. Ja zdecydowałam się na wypróbowanie tej o numerze 04 ROSE. Kolor od razu skradł moje serce <3 Jest przepięknie malinowy, świetnie prezentuje się na ustach i przyciąga dużą uwagę innych. Z racji, że jest to dosyć intensywny kolor, o wiele łatwiej jest go aplikować na usta z pomocą konturówki. Wtedy kolor nie rozlewa się poza wargi i wszystko ładnie się prezentuje.
Pomadka ma kremową formułę i dzięki temu ładnie sunie po ustach. Przyjemnie natłuszcza wargi i w żadnym wypadku ich nie wysusza. Z powodu, iż nie jest to matowa pomadka, po zjedzeniu czegokolwiek znika z ust i trzeba zaaplikować ją ponownie.
Jedyne do czego bym się przyczepiła to dosyć kiepskiej jakości opakowanie pomadki. Jest ono plastikowe i przez to wydaje mi się bardzo nietrwałe. Już w momencie otrzymania pomadki, jej góra była lekko zmiażdżona, bo bardzo łatwo wykręciła się z opakowania ;/ Nosząc ją w torebce też muszę uważać by przez przypadek sama się nie otworzyła lub nie wykręciła. 



Dostępność:
10,49zł/4g KLIK


Maski do włosów Garnier Fructis Hair Food - papaya i banan

Witajcie!
Odkąd maski Garnier Hair Food pojawiły się na rynku kosmetycznym, słyszę o nich same dobre słowa. Jeszcze nigdy nie obiło mi się o uszy coś złego na ich temat. Postanowiłam to sprawdzić i wyrobić sobie o nich własna opinię. Jesteście jej ciekawi? Zapraszam dalej!




Maski znajdują się w 390 ml, plastikowych słojach. 
Dzięki takiemu opakowaniu możemy bez problemu zużyć je do samego końca, bez obaw że coś zostanie na dnie. Ich szata graficzna przykuwa wzrok. Znajdziemy tam m.in. informacje na temat składu, czy różnych możliwości stosowania na włosy. 



Maska z ekstraktem z papai przeznaczona jest do włosów zniszczonych, dlatego też z ogromną nadzieją sięgnęłam po nią jako pierwszą z całego duetu. Moje włosy po dwukrotnym rozjaśnianiu są mocno przesuszone i wciąż szukam czegoś do ich odżywienia i nawilżenia. Muszę wam powiedzieć, że maska świetnie sprostała temu zadaniu. Pięknie je nawilżyła i wygładziła. Włosy zyskały blask i super sprężystość - stały się niesamowicie lekkie, a do tego cudownie miękkie w dotyku. Jestem zachwycona jej działaniem, ale to nie koniec plusów! Tuż po odkręceniu wieczka w powietrzu unosi się cudowny, egzotyczny zapach papai. Utrzymuje się on na włosach jeszcze na długo po użyciu maski <3 Jak najbardziej polecam wypróbować to cudo!



Teraz czas na bananową maskę przeznaczoną do włosów bardzo suchych. Niestety jej poprzedniczka podniosła poprzeczkę bardzo wysoko, więc wersja bananowa o wiele mniej przypadła mi do gustu. Głównie za sprawą tego, że po jej użyciu strasznie puszyły mi się włosy, a efekt nawilżenia był prawie niezauważalny :/ Jedyne co działa na jej korzyść, to naprawdę cudowny zapach bananów. Aż chciałoby się ją zjeść. Niestety zapach nie utrzymuje się na włosach już tak długo jak w przypadku papai. 




Obie maski były całkiem wydajne, stosując je ok 2 razy w tygodniu starczyły mi na bardzo długo. Fajne jest też to, że możemy je stosować na 3 różne sposoby: jako maskę, odżywkę, czy też jako kurację bez spłukiwania. Dla mnie najlepszą opcją było używanie ich jako maski - ok 3-5 min na włosach i świetny efekt gwarantowany :D



Cena za jedną maską to koszt ok 25zł. Moim zdaniem jest ona adekwatna do ich świetnego działania i przepięknych zapachów. Z całego serca polecam wypróbować zwłaszcza wersję z papają <3 


Podkład Naked Skin Match, Revers Cosmetics

Witajcie!
Dla większości kobiet znalezienie podkładu idealnego graniczy z cudem. Często mamy problem z dopasowaniem odpowiedniego koloru, czy też po prostu trudno nam właściwie dobrać podkład dla potrzeb naszej cery. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł podkład Naked Skin Match firmy Revers Cosmetics. Czy w końcu on okaże się moim ideałem i spełni moje wszystkie oczekiwania? Odpowiedź znajdziecie poniżej, zapraszam!



Od producenta:
Matujący podkład polecany do każdego typu cery, szczególnie do mieszanej i tłustej. Kremowa formuła doskonale się rozprowadza zapewniając naturalny, długotrwały 10-godzinny makijaż z natychmiastowym efektem pudrowego zmatowienia. Gwarantuje mocne krycie bez efektu maski. Idealnie stapia się ze skórą ukrywając rozszerzone pory, matując strefę T, nawilżając pozostałe partie twarzy. Pozostawia cerę jednolicie matową, wygładzoną, nie obciążoną. Zapewnia świeży, promienny wygląd. Nie pozostawia smug i grudek, dobrze się rozprowadza.


Moja opinia:
Podkład znajduje się w 30ml, szklanym opakowaniu z pompką. Zdecydowałam się na odcień o numerze 01 Classic Ivory. Jest to najjaśniejszy numer z całej gamy kolorystycznej, ale dla mnie i tak jest zbyt ciemny jak na tą chwilę :/ Jednak sądzę że w lato, gdy będę bardziej opalona będzie idealny :) Sam podkład ma bardzo gęstą konsystencję. Po wydobyciu go na rękę ukazują się małe grudki, jednak w momencie nakładania go na buzię znikają. Podkład ładnie się rozprowadza i niesamowicie matuje. Naprawdę, efekt matu jest przecudowny. Kompletnie nie trzeba używać potem pudru. Buzia wytrzymuje bez świecenia ok pół dnia, co u mnie jest świetnym wynikiem. Dodatkowo podkład bardzo ładnie kryje i nie podkreśla suchych skórek. Ja jestem z niego bardzo zadowolona, zwłaszcza patrząc na jego śmiesznie niską cenę (16,69zł). Kosmetyk jak najbardziej polecam osobom z cerą tłustą, bądź mieszaną.  




Dostępność:
16,69zł/30ml KLIK

Znacie podkłady tej firmy?

Woda perfumowana Rare Flowers Night Orchid, Avon

Hej kochani!
Od niedawna razem z Avon testuję nowości kosmetyczne w ramach akcji HOT NOTY. Pierwszym kosmetykiem jaki dostałam od firmy była woda perfumowana Rare Flowers Night Orchid. Dziś czas na jej recenzję, zapraszam!




Od producenta:
Rare Flower to długotrwały zapach, stworzonym z luksusowych składników, m.in.: tajemniczej czarnej orchidei. Stworzony przez wybitnych światowych perfumiarzy: Franka Voelkl’a autora m.in.: Dolce Gabbana Velvet Amber Sun oraz Annie Buzantian twórczynię Daisy and Decadence dla Marc Jacobs’a. Piękny, unikalny flakon
Jest to luksusowa kompozycja pełna energii płynącej z tajemniczej elegancji, rzadkich odmian orchidei, zmysłowej słodkiej złotej gardenii i egzotycznej gorzkiej pomarańczy. 
Główne nuty: czarna orchidea, gorzka pomarańcza, złota gardenia, akord zamszowo – waniliowy.


Moja opinia:
Woda perfumowana znajduje się w przepięknej, 50ml buteleczce. Opakowanie naprawdę cieszy oko, jest szykowne i z klasą. Już sama butelka pozwala nam sądzić, że zapach będzie elegancki i zmysłowy. A czy jest tak w rzeczywistości? Jak najbardziej! Zapach urzekł mnie swoją elegancją i tajemniczością już od pierwszego powąchania. Jest słodki, jednak nie można powiedzieć, że jest to ulepek. Dominuje tu mieszanka eleganckich kwiatów: czarnej orchidei oraz gardenii, przełamana nutą gorzkiej pomarańczy. Używając tej wody można poczuć się niesamowicie luksusowo i wyjątkowo. Sprawdzi się ona idealnie na romantycznej kolacji, ważnym spotkaniu, czy też na co dzień. Jedyny minus jaki znajduję w tym pięknym zapachu to jego bardzo słaba trwałość. Psikając się nim rano, po 2-3 godzinach jest już bardzo słabo wyczuwalny :/ 



Dostępność:
45,99zł/50ml KLIK

Świece zapachowe od Bispol

Hej kochani!
Jak pewnie większość z Was kocham wszystko co pięknie pachnie. Świece, woski zapachowe - to wszystko co uwielbiam. Nie wyobrażam sobie bez nich relaksujących, spokojnych wieczorów. Dziś chciałam Wam pokrótce opisać kilka świec firmy Bispol, które w tym relaksie bardzo mi pomagają. Zapraszam!


W moje ręce trafiły:

- duża pomarańczowa świeca zapachowa 
- lawendowa świeca zapachowa
- świece zapachowe: Green tea, Tropical island, Diamond chick, Meadow flowers, Love

Pomarańczowa świeca zapachowa 




Świeca znajduje się w szklanym słoju z wieczkiem. Jej pojemność to 500g i muszę Wam powiedzieć, że jest ona ogromnych rozmiarów. Starczy mi chyba na bardzo długo :D Jej zapach jest przepiękny <3 Soczysta, słodka pomarańcza :D Aromat bardzo ładnie rozchodzi się po pokoju, nie jest męczący ani nie powoduje bólu głowy.


Lawendowa świeca zapachowa




Świeca w kształcie walca o wadze 260 g pięknie się prezentuje. Jej subtelny, lawendowy aromat unosi się po odpaleniu w całym domu. Zapach nie męczy, a świeca pali się równomiernie i dzięki temu cieszy oko.


Świece zapachowe 




W każdym opakowaniu znajduje się 6 sztuk świeczek. Jestem zachwycona ich zapachami! Każda pachnie inaczej: tropikalnie, kwiatowo, zieloną herbatą, słodko, czy też niesamowicie elegancko. Po odpaleniu zapachy utrzymywały się w powietrzu przez jakiś czas. Aromaty nie były zbyt mocne, jednak dla delikatnego relaksu i odprężenia się były idealne. Spośród wszystkich zapachów moim sercem najbardziej zawładnął Meadow Flowers. Był to piękny, kwiatowy i niezwykle lekki zapach. 



Zainteresował Was któryś z zapachów?