Ekskluzywna pielęgnacja twarzy z Cellabic

Hej kochani!
Przez ostatnie kilka miesięcy intensywnie testowałam produkty do twarzy firmy Cellabic. Było to moje pierwsze zetknięcie z tą firmą i powiem Wam, że ich niektóre produkty naprawdę mocno mnie zainteresowały. Jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam!


Testowałam trzy produkty:

- peeling enzymatyczny 
- serum rewitalizujące
- krem przeciwtrądzikowy

Peeling enzymatyczny


Peeling enzymatyczny to preparat o działaniu złuszczającym, dając natychmiastowy efekt wygładzenia i rozświetlenia skóry już po pierwszej aplikacji. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry, również delikatnej, wrażliwej i naczyniowej. 

Peeling znajduje się w 30ml, szklanym słoiczku z pipetką. Jest to bezzapachowy produkt o bardzo rzadkiej, wręcz wodnistej konsystencji. Należy nałożyć go na uprzednio umytą twarz. Zgodnie z zaleceniami producenta peeling trzymałam na buzi od 7 do 10 minut. Po tym czasie zdążył się praktycznie wchłonąć w skórę i był prawie niezauważalny na twarzy. Po zmyciu go, buzia była pięknie wygładzona i rozświetlona. Naprawdę wszelkie niedoskonałości zostały ładnie złagodzone, a koloryt wyrównany. Peeling sprawdził się u mnie świetnie!
30ml/149zł KLIK

Serum rewitalizujące


Innowacyjny kosmetyk pielęgnacyjny odmładzający i regenerujący powierzchnię skóry. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji do przesuszonej, pozbawionej blasku cery dojrzałej, z płytkimi zmarszczkami i niedoskonałościami. 


Serum znajduje się w 30ml, szklanym słoiczku z pipetką. Serum tak jak peeling jest bezzapachowe, jednak ma już bardziej treściwą konsystencję. Serum zawsze używałam pod krem do twarzy na noc. Na początku jego stosowania miałam dziwne wrażenie lepkości na twarzy. Czułam, że serum pozostawia po sobie taką nieprzyjemną warstwę, jednak z czasem to ustąpiło, a może po prostu przyzwyczaiłam się do tego uczucia? Na pewno mogę powiedzieć, że serum nie było tłuste, więc poduszka się nie brudziła :D Po regularnym stosowaniu tego produktu moja buźka stała się bardziej jędrna i nawilżona. Otrzymałam od niego wszystko czego potrzebowałam.

30ml/149zł KLIK

Krem przeciwtrądzikowy


Krem Laktea dedykowany jest osobom, które bezskutecznie zmagają się z nasilonym problemem trądzikowym. Wyjątkowo skuteczna i wydajna formuła sprawdza się w walce z trądzikiem pospolitym jak i trądzikiem dorosłych, również u osób, które zawiodły się skutecznością doustnych preparatów oraz maści i kremów dostępnych na receptę. Działanie preparatu skupione jest na regulacji naturalnego mikrobiomu skóry, zwężaniu porów i regulacji złuszczania naskórka oraz przyspieszeniu gojenia się zmian trądzikowych. Produkt zmiejsza ilość wyprysków, działa kojąco-łagodząco i zapobiega błyszczeniu się skóry.Krem można stosować na skórę objętą zmianami trądzikowymi na powierzchni całego ciała. 

Krem znajduje się w 50ml opakowaniu z pompką typu airless. Stosowałam go codziennie na noc, na serum do twarzy. Krem był kompletnie bezzapachowy, miał bardzo przyjemną konsystencję i szybko się wchłaniał. Najważniejsze było dla mnie to, że kompletnie nie podrażniał, ani nie powodował żadnego wysypu na twarzy, jak to czasem u mnie bywa przy stosowaniu różnych kremów do twarzy. A jak było z działaniem? Producent obiecuje nam dużo, można wręcz pomyśleć, że ten krem to takie antidotum na trądzik. Niestety, ja jakichś szczególnych efektów nie zauważyłam. Krem co prawda nic złego mi nie zrobił, ale też jakoś specjalnie z trądzikiem sobie nie poradził. Na pewno przyjemnie koił i leciutko zmniejszał zaczerwienienia. 
50ml/119zł KLIK


Podsumowując, jestem zadowolona z każdego z tych trzech kosmetyków. Ich działania spełniły moje oczekiwania, no może z wyjątkiem kremu do twarzy. Niemniej jednak chętnie przetestowałabym ich inne kosmetyki, tylko troszkę odstrasza mnie ta wysoka cena :/ 


Mieliście już okazję używać kosmetyków firmy Cellabic?

Pianka do mycia ciała Black Orchid, Organique

Hej kochani!
Dziś przychodzę do Was z recenzją jednego z moich ulubionych kosmetyków do ciała, a mowa tu o piance do mycia ciała od Organique. Testowałam ich już kilka, jednak zapach czarnej orchidei totalnie mnie w sobie rozkochał <3 Zapraszam dalej!



Od producenta:
Black Orchid Creamy Whip to pianka do mycia ciała, czyli ciekawa alternatywa dla tradycyjnego żelu pod prysznic. Pianka ma delikatną, puszystą konsystencję i pięknie pachnie, kusząc żywym kolorem. Sensualny, zniewalający zapach relaksuje, poprawia nastrój i długo utrzymuje się na skórze. Polecamy ją do wszystkich rodzajów skóry. Dzięki wysokiej zawartości gliceryny roślinnej nawilża skórę podczas kąpieli, pozostawiając ją jedwabiście gładką.



Moja opinia:
Jest to już moja chyba 5 pianka firmy Organique. O mlecznej serii możecie poczytaj TUTAJ. Pianka mieści się w 100ml opakowaniu. Jest ono bardzo lekkie i poręczne, więc świetnie sprawdza się np na różnych wyjazdach. Tuż po odkręceniu wieczka pianka zachwyca swoim fioletowym kolorem, a zaraz potem pięknym zapachem. Jej niesamowicie intensywny aromat czarnej orchidei pozwala zanurzyć się w odrobinie luksusu i elegancji. Zapach jest naprawdę przepiękny, a do tego bardzo długo utrzymuje się na skórze. Pianka ma świetną, lekką konsystencję musu. Bardzo ładnie rozprowadza się po lekko zwilżonej skórze i bez trudu się zmywa. Po jej użyciu skóra jest świetnie wygładzona i nawilżona.


Dostępność:
sklep Organique KLIK
100ml/24,90zł


Lubicie kosmetyki firmy Organique?

Złota Aralia, naturalna maseczka od Orientana

Hej kochani!
Dziś zapraszam Was na recenzję genialnej maski do twarzy! Niedawno jako dodatek do gazety Elle dołączone były maski do twarzy od Orientana. Mi trafiła się
 maska Glow Złota Aralia. Od razu zabrałam się za jej testowanie i teraz mogę Wam coś o niej powiedzieć, zapraszam!



Od producenta:

Naturalna maseczka do twarzy z aktywnym ekstraktem botanicznym z koreańskiej wyspy Jeju. Kolor uzyskano wyłącznie dzięki surowcom mineralnym. 98,5% składników pochodzenia naturalnego! Maseczki Orientana Glow są skuteczne w pielęgnacji i dają wiele radości. Możesz stosować je na całą twarz lub na wybrane jej partie tworząc zabawny multimasking. Składniki aktywne: ekstrakt z aralii z wyspy Jeju, wielkocząsteczkowy kwas hialuronowy, ekstrakt z kurkumy.

Moja opinia:
Maseczka znajduje się w 30ml saszetce. Powiem Wam, że to opakowanie ma swoje plusy jak i minusy. Ogólnie jest to super sprawa na różne wyjazdy, opakowanie jest bardzo lekkie, nie zajmuje dużo miejsca. Jednak jeśli chodzi już o samej wydobycie maski z opakowania to bywa z tym trochę ciężko. Zwłaszcza ciężko jest wydobyć końcówkę maski, przez co mam wrażenie, że trochę się jej marnuje, a szkoda, bo jest wspaniała!

 
Ale do rzeczy. Maska ma wspaniałą, żelowo-kremową konsystencją, a w niej ukryte drobinki złota. Jej kolor jest wspaniały - złoto w czystej postaci :D Jeśli chodzi o zapach to jest bardzo przyjemny, lekko owocowy. Maska fajnie rozprowadza się po twarzy, jednak nie można położyć jej za dużo, bo po chwili potrafi spływać z buzi. Trzymałam ją zazwyczaj 15 minut, po czym zmywałam. Pomimo obecności kurkumy zmywała się bez problemu, a buzia nie była pomarańczowa :p No i teraz najlepsze, efekt! Myślę, że mogę z ręką na sercu powiedzieć, że jeszcze nigdy nie widziałam tak pozytywnych efektów po stosowaniu maski do twarzy. Pomimo, że maska skierowana jest dla osób ze skórą z oznakami starzenia to u mnie sprawdziła się i tak fenomenalnie. Przede wszystkim po jej zmyciu, moja buzia była niesamowicie wygładzona, powiedziałabym nawet, że wyglądała jak po przeróbce w photoshopie :o Była tak gładka, wszelkie zaczerwienienia po prostu zniknęły, twarz pięknie się rozjaśniła, a do tego zmatowiła. Nie było mowy o żadnym uczuciu ściągnięcia, czy podrażnieniu. Jestem zakochana w tej masce i ubolewam, że ma tak małą pojemność (30ml), bo starczyła mi tylko na 4 użycia :/ 


Dostępność:

sklepy internetowe, Douglas, Hebe
30ml/25zł

Znacie maseczki od Orientana?

Denko#maj oraz przegląd nowości

Hej kochani!
W tym miesiącu wyjątkowo późno przychodzę do Was z denkiem maja, jednak w końcu się zmobilizowałam i mogę Was zaprosić na nowego posta! 


1. Mydła w płynie, Avon - mydełka miały przepiękne zapachy, super się pieniły i dobrze myły. Recenzja KLIK


2. Antyperspirant w kulce Kwiat Bawełny, Yves Rocher - to był jeden z gorszych antyperspirantów jakie kiedykolwiek używałam. Nie robił kompletnie nic, nie chronił. Jedyne co go broni to całkiem ładny zapach

3. Suchy szampon, Batiste - jak każdy Batiste i ten sprawdził się u mnie świetnie. Polecam go każdemu :D 

4. Płyn do higieny intymnej, Facelle - mój ulubieniec w tej kategorii. Nie podrażnia, jest delikatny i dobrze odświeża

5. Antyperspirant, Dove - jak ten antyperspirant pięknie pachniał <3 Miał owsiano miodowy zapach, który bardzo długo się utrzymywał, a do tego świetnie chronił przed potem!


6. Kremowy żel pod prysznic Ziarna Kawy, Yves Rocher - uwielbiam ten zapach <3 Żel miał niesamowicie orzeźwiający zapach, świetnie mył i pięknie się pienił

7. Żel pod prysznic Śliwko Łoś, Full Mellow - niestety żel się u mnie nie sprawdził.  Jego zapach bardzo mi nie pasował, a konsystencja była za rzadka :/ Recenzja KLIK

8. Żel pod prysznic Zimowa Bombonierka, Yope - to był mój zimowy ulubieniec <3 Zapach tego żelu był obłędy, konsystencja idealna, a działanie świetne. Recenzja KLIK

9. Płyn do kąpiel Luxury Florals, Avon - uwielbiam ten zapach! Płyn niesamowicie relaksował i robił duużo piany


10. Woda różana, Avon - bardzo lubię ten kosmetyk! Woda miała piękny zapach, świetnie tonizowała i oczyszczała

11. Roślinny żel myjący do twarzy aloes, biała herbata - to był bardzo delikatny produkt o bardzo przyjemnym zapachu i super działaniu. Recenzja KLIK

12. Odświeżający płyn micelarny grejpfrut, aloes - płyn był bardzo łagodny i świetnie radził sobie z makijażem. Recenzja KLIK


13. Olejek w balsamie Róża i Olejek Arganowy, Nivea - balsam miał świetną, lekka konsystencję, bardzo szybko się wchłaniał, a do tego ślicznie pachniał 

14. Arbuzowy balsam do ciała - balsam kupiłam kiedyś na jednej z wycieczek zagranicznych. Miał całkiem przyjemny zapach, a do tego dobrze nawilżał


15. Krem do rąk z witaminą C, Avon - krem sprawdził się u mnie średnio. Jego zapach nie do końca przypadł mi do gustu, a poziom nawilżenia jaki dawał był bardzo słaby

16. Krem do rąk brzoskiwnia&wanilia, Balea - krem pachniał obłędnie, a do tego wspaniale nawilżał <3 Recenzja KLIK

17. Krem do rąk Biały Migdał, Yves Rocher - zapach całej tej serii był przepiękny. Krem wspaniale nawilżał i wygładzał dłonie. Recenzja KLIK

18. Masełko do rąk Banan, Bielenda - masełko było całkiem fajne, dobrze nawilżało i super pachniało. Recenzja KLIK


19. Matujący podkład kryjący, Eveline - bardzo polubiłam te podkłady, dawały świetne krycie, a ich kolory były dla mnie idealne

20. Puder bananowy, Wibo - puder był zwykłym przeciętniakiem. Efekt matu jaki dawał mógłby być trochę lepszy. Recenzja KLIK

21. Kryjący korektor w płynie, Lovely - bardzo lubię te korektory. Dają świetny efekt krycia, tylko niestety bardzo szybko się zużywają :/ 

22. Tusz do rzęs, AA - tusz ślicznie podkręcał rzęsy, a do tego pięknie je pogrubiał


23. Oczyszczająca maska+peeling, Bielenda - świetne działanie, piękny zapach i niesamowita funkcjonalność. Recenzja KLIK

24. Maseczki w płachcie, Avon - maseczki sprawdziły się u mnie różnie, jedne przypadły mi do gustu inne trochę mniej. Więcej na ich temat przeczytacie tutaj KLIK


25. Masa próbek - w maju na serio zabrałam się za zużywanie próbek i w taki oto sposób pozbyłam się ich sporych zapasów. Zużyłam też odświeżające chusteczki oraz chusteczki do higieny intymnej. Właściwie nie było próbki która by się u mnie nie sprawdziła :D 


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

A teraz czas na przegląd nowości!


Na początku maja w Rossmannie było sporo promocji, a także pojawiło się tam dużo nowości kosmetycznych. Skusiłam się na:
- antyperspirant w sztyfcie Lady Speed Stick
- myjący mus do ciała limonka&awokado, Efektima
- śmietankę do ciała mandarynka, Fluff
- gumową maskę algową peel-off, Face Boom
- czekoladowy jogurt do ciała, Fluff


Nie ominęła mnie też promocja w Rossmannie na kolorówkę. Jednak w tym roku skusiłam się tylko na 3 najpotrzebniejsze mi rzeczy:
- czarny eyeliner, Eveline
- korektor po oczy, Lovely
- matujący podkład, Eveline


Od Nivea dostałam do testów nowy żel pod prysznic o pięknym zapachu malin i borówek. Jestem nim zachwycona! Już niedługo pojawi się jego recenzja na blogu.


Gdy w Lidlu pojawiły się kosmetyki Yumi od razu tam po nie pobiegłam. Niestety wybór był już bardzo mały, wszystko było przebrane  i zdecydowałam się tylko na aloesowy żel pod prysznic o pięknym zapachu borówki. Zapach jest obłędny <3 




W maju wzbogaciłam się też o sporo maseczek do twarzy dzięki promocji w Rossmannie. Kupiłam 3 nowe maseczki Bielenda, dwie aloesowe maseczki  oraz czarną maskę peel-off od Biotanique, a także płatki pod oczy i maskę peel-off od Efektima.


Na przełomie maja i czerwca w Rossmannie pojawiło się mnóstwo promocji. Można było dostać wiele kosmetyków, chemii i innych artykułów w bardzo niskiej cenie. Po wizycie w 3 Rossmannach wzbogaciłam się o:
- żel pod prysznic orchidea&wanilia, Isana ~ 2,79zł
- antyperspirant, Garnier ~ 5,50zł
- płyn micelarny, Bielenda ~ 8,90
- żel pod prysznic, Love Beauty ~ 9,90zł
- nawilżającą mgiełkę ochronną do twarzy, Garnier ~ 3,99zł
- kapsułki do prania, Vizir ~ 9,99zł
- spray ochronny do włosów, Gliss Kur ~ 3,99zł
- olejek do ciała, Bielenda ~ 9,99zł
- galaretkę jagodową do kąpieli, Polska Spiżarnia Urody ~ 3,99zł
- baton, Be Raw ~ 1,60zł
- peeling gruboziarnisty Skin Shot, Bielenda ~ 0,99zł

Przegląd kosmetyków do mycia i kąpieli Avon

Hej kochani!
Dziś znów przychodzę do Was z recenzją produktów Avon, jednak tym razem będą to mydła i żele pod prysznic. W ostatnim czasie nazamawiałam mnóstwo mydeł w płynie i kilka żeli pod prysznic, więc dziś czas podzielić się z Wami moją opinią na ich temat. Zapraszam!


Wszystkie produkty pochodzą z jednej linii - Avon Sensen. Jestem wielką fanką żeli pod prysznic tej firmy, jednak ich mydełek w płynie nigdy nie miałam. Ciekawi jak się u mnie sprawdziły?




Mydła w płynie mają pojemność 250ml. Bardzo podoba mi się w nich to, że opakowania są przeźroczyste i można podziwiać ich piękne kolory. Każde z nich ma wygodną pompkę, która się nie zacina. Mydełka mają idealną konsystencję, która nie przelewa się między palcami. Bardzo dobrze myją, ładnie się pienią, a do tego prześlicznie pachną. Naprawdę, ich zapachy są genialne i co mnie bardzo cieszy długo utrzymują się na dłoniach. 




Wersja biała - Heaven Harmony. Jest to chyba mój ulubiony zapach. Mieszanka konwalii z jabłkiem tworzy tak niesamowity duet, że aż uzależnia. Chwilami wąchając to mydełko czuję się jak w kwiaciarni <3 Kolejne mydełko Mandarynka z Jaśminem - tutaj zapach jest bardzo owocowy, jednak w tle da się wyczuć elegancki jaśmin. Happiness - różowe mydełko, którego zapach spodoba się każdemu. Jest to mieszanka frezji z granatem, dla mnie bomba! No i ostatnim mydełkiem jest Citrus Zing. Cytrusowa mieszanka świetnie orzeźwia i pobudza. Uwielbiam ten lekko kwaśny zapach :D Każde mydełko sprawdziło się u mnie świetnie. Naprawdę dobrze pielęgnowały skórę dłoni.




Teraz czas na dwa żele pod prysznic. Każde ma po 250ml. Pierwszy - Lagoon - to żel z czasów mojej podstawówki. Pamiętam jak x lat temu namiętnie go używałam i teraz postanowiłam do niego wrócić. Zapach jest tak wspaniały, że aż trudno go opisać. Morska bryza, lekka słodycz gruszki i cytrusowe nuty. Wszystko to tworzy tak wspaniały duet, że aż nie chce się wychodzić spod prysznica. Kolejny żel - Kir Royale - przekonał mnie do siebie swoim słodkim, owocowym zapachem. Dominują tu owoce leśne: maliny i jagody. Zapach jest naprawdę śliczny. Oba żele pięknie się pienią i świetnie myją bez żadnego wysuszenia skóry. Do tego mają całkiem gęstą konsystencję, dzięki czemu są bardzo wydajne. Jedynym minusem jaki w nich znajduję to ich zamknięcia, które niesamowicie trudno się otwiera :/ 



Lubicie produkty do mycia od Avon?

Maski w płachcie od Avon

Hej kochani!
Ostatnio przeglądając moje zapasy maseczek zauważyłam, że mam aż 5 sztuk masek w płachcie firmy Avon. Pomyślałam, że zrobię o nich oddzielny wpis, bo sprawdziły się u mnie naprawdę różnie. Zapraszam!



Przy okazji realizacji zamówień w Avon, zawsze dorzucałam do koszyka jakąś maseczkę. Wskutek tego przez ostatni miesiąc intensywnie testowałam:

silnie nawilżającą maskę w płachcie z kwasem hialuronowym 
- odżywczą maseczkę w płachcie z miodem
- odświeżającą maseczkę w płachcie z aloesem
- rozjaśniającą maseczkę w płachcie z ekstraktem różanym
- r
ozświetlającą maskę w płachcie z olejkiem oud i bursztynem 

Silnie nawilżająca maska z kwasem hialuronowym


Maska pochodzi z linii Nutra Effects, którą całkiem lubię. Była bardzo mocno nasączona esencją, jednak nic nie ściekało z buzi. Maska bardzo ładnie dopasowała się do twarzy, dzięki idealnie wykrojonej płachcie. Jej zapach był prześliczny - świeży i kwiatowy. Po upływie 15 minut, gdy zdjęłam ją z buzi poczułam naprawdę niesamowite ukojenie i nawilżenie. Jestem na tak <3 


Odżywcza maseczka z miodem 


Tym razem mamy maskę z serii Avon Care. Pierwsze co mnie troszkę w niej denerwowało to to, że maska była strasznie mocno nasączona. Po jej nałożeniu na twarz wszystko mi ciekło po szyi, ubrania były zabrudzone, ogólnie powódź :p Z plusów mogę powiedzieć, że maska idealnie przylegała do buzi i nie spadała z niej oraz że miała przepiękny, jednak mało miodowy zapach. Kolejnym minusem niestety było to, że maska strasznie wysuszyła i ściągnęła mi buzię :/ Nie polecam!


Odświeżająca maseczka z aloesem
 

Teraz czas na maskę z aloesem z serii Avon Care. Tak samo jak u jej poprzedniczki poziom nasączenia był zbyt duży, jednak to jej jedyny minus. Maska miała śliczny, świeży, aloesowy zapach. Świetnie odświeżała, zwłaszcza w ciepłe dni. Tutaj jestem na tak!

Rozjaśniająca maska z ekstraktem różanym


I ostatnia już maska z serii Avon Care. Ta maska była już o wiele mniej nasączona niż jej poprzedniczki. Idealnie przylegała do buzi, nie spadała z niej. Miała bardzo ładny zapach, jednak nie była to róża, a raczej mieszanka różnych kwiatów. Niestety efektów nie zauważyłam żadnych, poza tym że maska strasznie ściągnęła i wysuszyła mi twarz. Niestety nie polecam :/ 


Rozświetlająca maska z olejkiem oud i bursztynem 


No i tu mamy mój numer jeden <3 Maska pochodzi z serii Planet Spa. Seria należy do jednych z moim ulubionych w Avonie. Maska super przylegała do twarzy i przede wszystkim esencja z niej nie ściekała. Co prawda płachta mogłaby być troszkę większa, ale przymknę na to oko, bo wszystko inne było naprawdę na plus. Przede wszystkim maska oczarowała mnie swoim przepiękny, perfumowanym zapachem. Był on tak piękny, że naprawdę można było się porządnie z nim zrelaksować. Maska przepięknie wygładziła mi buźkę, twarz wyglądała na wypoczętą i promienną. Z całego serca polecam!



Podsumowując, maski z serii Avon Care się u mnie za bardzo nie sprawdziły i raczej ich Wam nie polecam. Jednak maski Nutra Effects i Planet Spa to były prawdziwe perełki do których chętnie wrócę :)

Używacie masek firmy Avon?

Nawilżający krem do twarzy kokos&aloes, Bielenda

Witajcie!
Ostatnio na blogu mogliście poczytać o maseczce do twarzy od Bielendy, a dziś przygotowałam dla Was recenzję kremu do twarzy tej samej firmy. Zapraszam!



Od producenta:
Bielenda Hydra Care to preparat w formie lekkiego kremu, przeznaczonego do pielęgnacji suchej i odwodnionej cery mieszanej. Zawiera niezwykle efektywne połączenie łagodnych, ale skutecznych składników pielęgnujących: bogatą w witaminy i minerały wodę kokosową, łagodzący i napinający naskórek sok z aloesu, antybakteryjną i przeciwtrądzikową azeloglicynę oraz rozjaśniającą i regenerującą wit. B3.
Krem nawilża, rozjaśnia przebarwienia, lekko matuje, ściąga pory i zmniejsza ich widoczność, wygładza, sprzyja znacznej poprawie wyglądu i kondycji naskórka.
Wyjątkowa lekka wodna formuła nie obciąża skóry, świetnie się rozprowadza, natychmiastowo wchłania, pozostawiając uczucie zmatowienia, nawilżenia i odświeżenia.



Moja opinia:
Krem znajduje się w 50ml, szklanym słoiczku. Przeznaczony jest do cery mieszanej i tłustej, a jego głównym zadaniem jest nawilżenie cery. Z tej linii miałam już nawilżającą mgiełkę KLIK i byłam nią zachwycona. A jak jest z kremem? Krem ma bardzo przyjemną, żelową formułę. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej, tłustej powłoczki na buzi. Ma piękny, błękitny kolor, a do tego zapach który potrafi uzależnić! Dosłownie, zapach tego kremu jest fenomenalny - kokos i aloes tworzą wspaniały duet. Jeszcze długo po użyciu kremu da się wyczuć ten piękny aromat na buzi. Jego koszt to ok 16zł. Kosmetyk świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż, dlatego też ja stosuję go tylko rano, pomimo że producent zapewnia, że jest to krem na dzień i noc. Ale najważniejsze, jak jest z działaniem? No tu mam troszkę mieszane uczucia. Niby krem zapewnia idealną dawkę nawilżenia, jednak przy używaniu kremu codziennie przez 2 tyg na mojej buzi pojawiło się dużo drobnych krostek :/  Gdy zrobiłam sobie od niego przerwę one zniknęły, a gdy znowu do niego wróciłam to znów się pojawiły. Dlatego na ten moment stosuję go co parę dni rano i wtedy wszystko  jest ok. Niestety, jak dla mnie inne kremy dają o wiele lepsze efekty, więc ten po prostu zużyje do końca i nie będę do niego już więcej wracać :/ 
 


Miałyście okazję używać tego kremu? Jakie są wasze opinie na jego temat?