Denko#marzec oraz przegląd nowości


Hej kochani!
Kwiecień już zawitał, więc czas rozliczyć się z marcowymi zużyciami kosmetycznymi. Pokażę Wam także moje nowości kosmetyczne. Zapraszam!




1. Mini płyn micelarny Sebo Vegetal, Yves Rocher - niestety płyn się u mnie nie sprawdził :/ Bardzo podrażnił moją buzię i oczy. Kompletnie nie nadaje się na stosowanie na twarz


2. Nawilżający krem do twarzy Vegan Muesli, Bielenda - cudo! <3 Krem miał tak obłędny, uzależniający zapach że chciałoby się go cały czas wąchać. Miał świetną, lekką konsystencję, nie był jakoś strasznie tłusty. Super sprawdzał się u mnie jako krem na dzień pod makijaż

3. Energetyzująca esencja do twarzy, Resibo -esencja momentalnie się wchłaniała dzięki swojej lekkiej konsystencji, a co ważne nie pozostawiała na buzi lepkiej warstwy. Jej zapach wspaniale odświeżał. Świetnie nawilżała, wygładzała i napinała buzię. 

4. Matująca esencja tonizująca, Korean Energy - bardzo fajny produkt, który stosowałam jako tonik do codziennej pielęgnacji twarzy. Esencja miała ładny zapach i fajnie oczyszczała buzię


5. Krem-booster, Perfecta - bardzo lubię ten kremik. Ma przyjemny, lekki zapach, ładnie się wchłania i super wygładza ciało

6. Oliwkowy krem do ciała, Avon - lubię do niego wracać. To już moje n-te opakowanie i na pewno nie ostatnie. Uwielbiam go za ten delikatny, oliwkowy zapach, świetne działanie i przyjemną w stosowaniu konsystencję


7. Szampon do włosów pokrzywa, Herbal Care - była to fajna odmiana od tych wszystkich szamponów o owocowych czy intensywnych zapachach. Ten był bardzo świeży, pokrzywowy - naturalny. Szampon ładnie mył i odświeżał


8. Wzmacniająca odżywka do włosów, Garnier Fructis - odzywka była wspaniała, jak każda ich firmy <3 Miała piękny, jabłkowy zapach, ładnie nawilżała, przy czym nie obciążała włosów

9. Szampon miód&cytryna, Joanna - często kupuję ten szampon na jakieś parodniowe wyjazdy. Dobrze myje, ładnie się pieni i ma całkiem przyjemny zapach

10. Szampon, żel do mycia i kąpieli 3w1, Oillan - był to całkowicie bezzapachowy produkt, który w ogóle się nie pienił. Starczył mi na jakieś 2-3 użycia, a stosowałam go jako żel pod prysznic. Nic złego mi nie zrobił, jednak wolę produkty, które ładnie się pienią i mają przyjemne zapachy



11. Antyperspirant pearl&beauty, Nivea - nie wszędzie da się dostać tą wersję zapachową, jednak to jest mój numer jeden i często odwiedzam parę drogerii w poszukiwaniu tego konkretnego produktu. Ma prześliczny zapach, a jego działanie jest po postu fenomenalne <3 


12. Peeling cukrowy mocca caffe, Lirene - bardzo przyjemnie mi się go używało. Peeling świetnie masował skórę, zawierał złote drobinki i miał śliczny, kawowy zapach


13. Mydło w płynie brzoskwinia&mango, Tutti Frutti - mydełko miało śliczny zapach. Było bardzo wydajne, dobrze myło i ładnie się pieniło


14. Mydło do rąk, Isana - mydło miało piękny, słodki i kwiatowy zapach. Dobrze się pieniło


15. Krem do rąk awokado, Avon - byłam z niego bardzo zadowolona. Zapach kremu był lekko perfumowany i mało przypominał samo awokado, jednak mi się strasznie podobał. Szybko się wchłaniał i świetnie nawilżał dłonie

16. Krem do rąk biały migdał, Yves Rocher - była to fajna wersja do torebki. Krem miał bardzo ładny zapach i dawał super ukojenie suchym dłoniom. Recenzja KLIK



17. Wosk Sunflower, Kringle Candle - przepiękny, wiosenny zapach. Pachniał identycznie jak perfumy Sunflowers Elizabeth Arden <3 Był bardzo trwały, jednak nie męczący


18. Woda toaletowa, Bruno Banani - zapach cudo <3 Kobiecy, pudrowy, jednak bardzo mocny i trwały <3

19. Balsam do ust, Tisane - super nawilżał i wygładzał usta. Recenzja KLIK

20. Żel do usuwania skórek, Eveline - żel słabo sobie radził ze skórkami. O wiele lepszy jest moim zdaniem niebieski żel Sally Hansen 

21. Eyeliner, Eveline - to już moje n-te opakowanie <3 Uwielbiam ten eyeliner, bo ma sztywny pędzel, bardzo wygodnie się nim maluje kreski, a do tego jet bardzo tani 

22. Próbki zapachów - z racji kwarantanny zabrałam się za zużywanie próbek zapachów i różnych kosmetyków. W marcu udało mi się zużyć zapachy od Avon: Pure o2, City Rush, Outspoken bu Fergie, a także Calvin Klein Women <3


23. Zestaw maseczek, Dermika - zestaw 7 maseczek sprawdził się u mnie średnio. Nie wszystkie maseczki przypadły mi do gustu. Recenzja KLIK


24. Maseczki peel-off, Selfie Project - nie polubiłam się z tymi maseczkami. Strasznie śmierdziały alkoholem, zielonej wersji praktycznie nie mogłam rozprowadzić po twarzy tak była gęsta. Z różową już było lepiej i ogólnie mam wrażenie że wersja różowa lepiej zadziałała na moją moją buzię,  w miarę dobrze ją oczyściła

25. Roślinna maska nawilżająca, Uzdrovisco - za to tutaj jestem zakochana w masce <3 Cudownie nawilżała i wygładzała, miała przepiękny zapach i super design. Recenzja KLIK


26. Lotion do ciała Encanto Charming, Avon - lotion miał niesamowicie lekką konsystencję, szybko się wchłaniał i pięknie nawilżał. Jego zapach był cudowny - jeżyna z piżmem stworzyły unikalny owocowo-perfumowany duet

27. Maska regenerująca do włosów, Be Beauty - niestety maska kompletnie się u mnie nie sprawdziła. Po jej użyciu moje włosy wyglądały okropnie, w ogóle się nie układały, były suche i sterczące :/
 
28. Próbki zapachów Yves Rocher: Autour de Minuit oraz Tropicale Tentation - pierwszy z nich był bardzo elegancki i mocny, natomiast drugi niesamowicie owocowy i egzotyczny. Oba bardzo mi się spodobały

29. Próbka balsamu uzupełniającego lipidy, Avene - balsam był bezzapachowy, świetnie nawilżał i natłuszczał ciało

30. Próbki szamponów, Equilibra - uwielbiam te szampony. Świetnie oczyszczają skórę głowy i pięknie pachną

31. Kryjący dermofluid 010 Soft Ivory, Dr Irena Eris - kolor podkładu był dla mnie troszkę za ciemny. Miał bardzo przyjemny zapach, dobrze krył, jednak tworzył przy tym lekki efekt maski 

32. Balsam do ciała i żel pod prysznic, La Roche-Posay - kosmetyki były bezzapachowe. Były bardzo delikatne dla skóry, nie podrażniły jej

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Teraz zapraszam Was na przegląd nowości!



W katalogu 4 Avon zrobiłam całkiem spore zamówienie i dostałam mnóstwo prezentów do zakupów. Kupiłam:

- krem do rąk z witaminą C
- glicerynowy krem do rąk 
- lakiery do paznokci Mark: Glam Rock oraz Mystical Fairy
- lakier do paznokci Pro Colour: Think Fast Pink
- zestaw 3 produktów: perfumetka Attraction + rozświetlająca maseczka do twarzy z drobinkami złota + płyn micelarny z olejkami
- mydło do rąk Citrus Zing 
- oczyszczająco-tonizującą wodę różaną
- szminkę Matte Legend w kolorze Perfection

Dodatkowo zebrane punkty Pin wymieniłam na zestaw: woda perfumowana Little Black dress+dezodorant w kulce. Za zakupy o określonej kwocie dostałam za 5zł zestaw Luck: wodę perfumowaną oraz balsam perfumowany, a za spełnienie kilku warunków, w tym kupienie szminki Matte Legend mogłam kupić sobie wodę perfumowaną Cherish za 5zł. Strasznie się cieszę z tych prawie gratisów :D 


Na początku marca skorzystałam z promocji w Rossmannie na produkty do pielęgnacji włosów. Kupiłam:

- szampon z czarnuszką do włosów słabych i delikatnych, Mysterium
- odżywkę do włosów macadamia, Garnier Fructis
- szampon do włosów papaja, Garnier Fructis
- maskę do włosów papaja, Garnier Fructis
- szampon do włosów kokos&aloes, Tresemme
- wzmacniający szampon do włosów, Garnier Fructis
- szampon do włosów jagody acai&migdały&owies, Shauma
- szampon do włosów truskawka&chia, Shauma
- mini kuracje do włosów, Gliss Kur


Moim kolejnym zakupem były trzy nowe maseczki od Bielendy. Skusiłam się na wersję z zieloną glinką, różową glinką oraz z borówką amerykańską





I na koniec paczuszka od Apar Perfume <3 Dostałam do testów 5 różnych zapachów, a dodatkowo w paczce znalazłam krem do twarzy ze śluzem ślimaka. Wszystko jest już testowane :D  

A jak wyglądają Wasze nowości? Jest ich dużo, czy staracie się ograniczać z zakupami?

Japońskie kremy do ciała, Bielenda

Witajcie!
Bielenda ciągle mnie zaskakuje i wciąż wprowadza jakieś nowości na rynek. Czasami aż nie nadążam z ich testowaniem. Jakiś czas temu było głośno o nowej, japońskiej serii kremów do ciała. W moje ręce wpadły dwa z trzech wariantów zapachowych. Dziś zapraszam na ich recenzję!


Od producenta:
Japoński Rytuał Piękna łączy pielęgnację z przyjemnością, a tradycję z nowoczesną kosmetologią i dyskretnym luksusem. Krem bazuje na eleganckich kobiecych składnikach aktywnych znanych z silnych właściwości pielęgnacyjnych: 
- hydrolacie z kwiatu pomarańczy (neroli)
- ekstrakcie z zielonej herbaty
oraz
- oleju Monoi
- proteinach jedwabiu




Moja opinia:
Kremy znajdują się w 200 ml opakowaniach, które są bardzo stylowe, a ich opakowania niesamowicie cieszą oko. Mają wspaniałą, lekką konsystencję, która daje skórze satynowe wykończenie. Bardzo szybko się wchłaniają i super nawilżają skórę. Ich zapachy są bardzo ciekawe - każdy znajdzie coś dla siebie. Krem z zawartością neroli i zielonej herbaty uwiódł mnie swoim nieziemskim zapachem <3 Tak naprawdę nie pachnie on ani jak zielona herbata, ani jak neroli. Zapach jest słodziutki, pachnie trochę ciasteczkami, jednak w tle jest jakaś lekka nuta, która przełamuje tą słodycz. Dla mnie bomba <3 Natomiast krem z zawartością monoi i proteinami jedwabiu jest już o wiele delikatniejszy w zapachu. Jest on bardzo relaksujący, lekko morski i bardzo świeży. Bardzo mi się podoba, jednak w tym starciu wygrywa wersja pomarańczowa :D Jestem pod ogromnym wrażeniem tych kremów. Dawno nie miałam czegoś tak dobrego do pielęgnacji ciała.


Dostępność:
Rossmann 200ml/16zł

Roślinna maska nawilżająca, Uzdrovisco

Hej kochani!
Firma Uzdrovisco staje się coraz popularniejsza. Jestem w posiadaniu ich nawilżającej maski do twarzy i powiem Wam, że zrobiła na mnie duże wrażenie. Dziś czas na recenzję, ponieważ własnie zużyłam jej całe opakowanie i mam na jej temat trochę do powiedzenia.




Od producenta:
Fitoceutyczna maska stworzona dla każdej kobiety, niezależnie od wieku, która wie, że od nawilżenia zaczyna się wszystko co dobre dla skóry. Dlatego pragnie dostarczać skórze uderzeniowe dawki nawilżenia, które szybko poprawią stan skóry. Stawia na składniki naturalne, bo wie, że mają wielką moc nawadniania i zwężania porów skóry. Że dają nadzieję na odzyskanie komfortu, miękkości i gładkości. 


Moja opinia:
Jest to moje pierwsze zetknięcie z z firmą Uzdrovisco i na pewno nie ostatnie <3 Maska znajduje się w 50ml, szklanym słoiczku. Zabezpieczona jest folią, więc mamy pewność, że nikt nie wkładał tam wcześniej paluszków :p Jej zapach jest przepiękny! Świeży, kwiatowy, niesamowicie relaksujący. Kolor też jest przyjemny dla oko - żółciutki, jak po dodaniu kurkumy. Konsystencja maski jest bardzo rzadka, jednak to kompletnie nie przeszkadza w jej aplikacji na buźkę. Maska nie spływa z buzi, ładnie się jej trzyma przez te zalecane 20 minut. Po tym czasie lekko wysycha i to jest znak by ją zmyć z twarzy. Po tym całym rytuale buzia jest niesamowicie nawilżona, pięknie wygładzona i odżywiona. Znacznie lepiej wygląda i jest super zregenerowana. Jest to chyba pierwsza maska, która nie powoduje u mnie uczucia ściągnięcia i daje takie prawdziwe, 100% nawilżenie. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem! <3


Dostępność:

Drogerie: Natura, Super-Pharm
50ml/40zł

Hydrolat z kwiatu gorzkiej pomarańczy, Kej

Witajcie!
Hydrolaty stosuję zamiennie z tonikami do twarzy. Lubie po nie sięgać ze względu na ich naturalny skład i bardzo dobre działanie. Dziś będzie o hydrolacie z kwiatu gorzkiej pomarańczy od Kej. Zapraszam!




Od producenta:

Oczyszcza skórę i łagodzi wypryski skórne. Reguluje wydzielanie sebum. Posiada działanie ściągające oraz silnie antyoksydacyjne. Łagodzi podrażnienia skóry twarzy i skóry głowy. Zmniejsza zaczerwienienia. Polecany do cery wrażliwej, tłustej, mieszanej i dojrzałej. Zapach hydrolatu może się różnić od zapachu olejku eterycznego.



Moja opinia:
Hydrolat znajduje się w 100ml opakowaniu ze spryskiwaczem. Można go stosować na włosy, jak i na twarz. Ja stosuję go tylko na buzię. Świetnie sprawdza się przy maseczkach z glinką - spryskując nim twarz nie dochodzi do zastygnięcia maski, ale też samodzielnie jako tonik. Hydrolat pięknie oczyszcza buzię. Wydzielanie sebum jest zmniejszone, wszelkie zmiany na twarzy złagodzone. Dodatkowo ma świetny, naturalny skład. Zapach tego kosmetyku jest bardzo specyficzny. Niby jest to kwiat gorzkiej pomarańczy, jednak kompletnie go nie przypomina. Sama nie wiem czym pachnie ten hydrolat, jednak na początku było mi bardzo ciężko znieść ten zapach. Z czasem przyzwyczaiłam się, jednak nie wiem czy do niego wrócę, bo lubię jak zapachy w kosmetykach sprawiają mi przyjemność.


Dostępność:
KLIK 100ml/24,70zł

Stosujecie hydrolaty w swojej codziennej pielęgnacji?

7 życzeń - zestaw maseczek, Dermika

Hej kochani!
Tydzień temu podjęłam wyzwanie #zostanwdomuzalozmaske, rozpoczęte przez Olę z bloga Malowane Oczy. Postanowiłam przez tydzień, codziennie nakładać maseczkę na twarz, a że akurat byłam w posiadaniu zestawu 7 maseczek od Dermiki zdecydowałam, że to właśnie je przetestuje. 


Zestaw zawiera maseczkę na każdy dzień tygodnia. Jest to fajna alternatywna dla każdej cery, ponieważ znajdziemy tu maski oczyszczające, nawilżające, czy kojące. 
Każda saszetka zawiera w sobie 3 ml maseczki. Jak dla mnie jest to bardzo mała pojemność, ponieważ jedną taką maską ledwo dało się pokryć całą twarz.  


Perfekcyjny Poniedziałek to maseczka głęboko oczyszczająca z glinką białą i zieloną oraz ekstraktem z grejpfruta.

Maseczka miała piękny, odświeżający, grejpfrutowy zapach. Jej konsystencja była bardzo gęsta, a kolor zielony. Z racji, iż maska zawierała glinkę, szybko zasychała. Warto było mieć hydrolat pod ręką, żeby nie dopuścić do jej zaschnięcia. Po zmyciu twarz była gładziutka i pięknie oczyszczona.


Sycący Wtorek
to maseczka bionawilżająca z algami morskimi.


Maseczka miała specyficzny, lekko różany zapach. Jej kolor i konsystencja przypominały krem do twarzy. Po ok 15 min nadmiar maseczki zebrałam mokrym wacikiem, a pozostałość pozostawiłam do wchłonięcia. Na drugi dzień moja buzia była mięciutka i pięknie nawilżona. 


Energetyczna Środa
to maseczka energetyzująco-nawilżająca z aktywnym nośnikiem tlenu i olejem z awokado.


Ta maseczka nie dała mojej buzi kompletnie nic, a wręcz lekko ją ściągnęła. Zapach był bardzo neutralny, trudny do wyczucia. 


Satysfakcjonujący Czwartek
to odżywcza maseczka różana z eliksirem z róży chilijskiej i olejkiem z róży damasceńskiej.


Najgorsza maska z całej siódemki. Jej zapach był paskudny. Była niesamowicie tłusta, do tego stopnia, że nie mogłam jej zmyć z buzi! 


Czarujący Piątek
zapewni pielęgnację cery przed wyjątkowym spotkaniem to kompozycja z glinka białą i żółtą oraz masłem shea.


Maseczka miała bardzo ładny zapach <3 Jej konsystencja była dosyć rzadka jak na glinkę. Po jej użyciu moja buzia była pięknie oczyszczona, wygładzona i wypoczęta - idealnie przygotowana na ważne spotkanie.  


Olśniewająca Sobota to upiększająca maseczka BB. Maseczka upiększająco-nawilżająca z kwasem hialuronowym i kompleksem polisacharydów.

Ta maseczka to nic innego jak lekki podkład, czyli krem BB. Miała jasno brązowy kolor, przepiękny słodko-kwiatowy zapach i bardzo lekką konsystencję. Wystarczyła odrobina, aby pokryć nią buzię, więc starczyła mi na kilka użyć. Krycie jakie dawała było bardzo słabe, jednak zapewniała przepięknie lśniącą fakturę na buzi.


Kojąca Niedziela
to maseczka multiwitaminowa z pantenolem i witaminami.

Maseczka była kompletnie bezzapachowa. Miała przyjemną, kremową konsystencję i zapewniła mojej buzi super nawilżenie. Nadmiar maski zebrałam wacikiem, a resztę pozostawiłam do wchłonięcia. Dodatkowo maska wspaniale ukoiła moją twarz po całym tygodniu. 


Podsumowując, maseczki średnio spełniły moje oczekiwania. Znalazły się wśród nich perełki (Perfekcyjny Poniedziałek oraz Czarujący Piątek), jak i wielkie pomyłki (Satysfakcjonujący Czwartek). Za cenę 19,90zł spodziewałam się czegoś lepszego.

Stosowałyście ten zestaw?

Kemy do rąk, Yves Rocher

Hej kochani!
Pielęgnacja dłoni to teraz dosyć modny temat, ze względu na ciągłe odkażanie rąk, a co za tym idzie nadmierne ich wysuszanie. Nasze dłonie powinny być na równi odkażane, jak i nawilżane. Dziś chciałam napisać Wam parę słów na temat kremów do rąk od Yves Rocher, które u mnie świetnie się sprawdzają. Zapraszam!



Jestem w posiadaniu pięciu kremów do rąk Yves Rocher o zapachach:

- mango&kolendra
- kokos
- oliwka&petit grain
- wanilia
- kwiat lotosu&szałwia





Kremy do rąk Plaisirs Nature to soczysta przyjemność zamknięta w poręcznej tubce. Nie może ich zabraknąć w żadnej damskiej torebce!


Kremy znajdują się w 30ml opakowaniach. Są bardzo poręczne, idealne do torebki. Jedynym minusem opakowania jest zakrętka, którą łatwo zgubić. Każdy z zapachów jest inny, są one bardzo oryginalne. Mango z kolendrą z jednej strony jest słodkie, a z drugiej niesamowicie orzeźwiające. Kokos to kwintesencja wakacji, rajskich wakacji. Jest to bardzo intensywny zapach. Oliwka za to jest zapachem, który pozwala nam trochę odpocząć, zrelaksować się bez zbędnej słodyczy i przytłoczenia. Dodatkowo zapach jest lekko męski <3 Wanilia to niesamowity ulepek, 100%wanilii. No i na koniec mamy kwiat lotosu z szałwią. Jak ten zapach mnie zaskoczył! Szczerze, to nie spodziewałam się po nim za wiele, a okazał się niesamowity. Zapach jest kwiatowy, delikatny i niesamowicie kobiecy. 



Samo działanie kremów jest fenomenalne. Zawsze mam któryś z nich przy sobie. Super sprawdzają się w ciągu dnia, bo pięknie wygładzają i nawilżają dłonie, przy czym nie pozostawiają po sobie tłustego filmu. 



Kremy dostępne są w sklepach Yves Rocher

30ml/12,90zł

Owocowe masełka do rąk, Bielenda

Hej kochani!
W ostatnim czasie wszyscy intensywnie odkażamy łapki, bardzo często je myjemy - i bardzo dobrze! Jednak pewnie u niektórych dłonie są przez te czynności mocno przesuszone i aż proszą się o mocne nawilżenie. Dobrym pomysłem będzie sięgnięcie po regenerujące i nawilżające produkty do pielęgnacji dłoni.  Dziś chciałam Wam przedstawić dwa masełka do rąk od Bielendy, które stosuję od jakiegoś czasu.  Firma oferuje nam je w dwóch wariantach zapachowych: bananowym oraz malinowym. Jeśli jesteście ciekawi jak się u mnie sprawdzają, zapraszam dalej!




Od producenta:
Malina
To zgrabne, słodkie opakowanie zawiera prawdziwą "bombę" pielęgnacyjną o konsystencji bogatego masła, którego zadaniem jest błyskawiczne i długotrwałe nawilżenie oraz przywrócenie gładkości, miękkości i komfortu skórze dłoni. Innowacyjna hydrogobowa formuła ogranicza migrację wody z naskórka, ponieważ tworzy na jego powierzchni uszczelniającą, mikroskopijną warstwę okluzyjną, dając mu dodatkową ochronę i wzmocnienie.
- Olej z pestek malin - wpływa na poprawę bariery hydrolipidowej naskórka, wspomaga jego zdolności ochronne, intens
ywnie nawilża, odżywia, wygładza, pomaga zachować młody wygląd skóry.
- Masło karite - dzięki zawartości kwasów omega 3-6 i wit. E, masło odczuwalnie natłuszcza skórę, poprawiając jej elastyczność; pomaga przywrócić skórze właściwą kondycję, niezwykłą miękkość i gładkość.
- Wosk candelilla - natłuszczający i wygładzający składnik o funkcji ochronnej: tworzy na powierzchni skóry film, ograniczając utratę wilgoci.


Banan
Masło długotrwale nawilża, przywraca gładkość, miękkość i komfort skórze dłoni. Hydrofobowa formuła ogranicza migrację wody z naskórka, ponieważ tworzy na jego powierzchni uszczelniającą, mikroskopijną warstwę okluzyjną, dając mu dodatkową ochronę i wzmocnienie.
Skuteczność zapewniają:
Ekstrakt z banana - wygładza, natłuszcza i zmiękcza naskórek, ma działanie antyoksydacyjne.
Masło karite - natłuszcza skórę, poprawiając jej elastyczność; pomaga przywrócić skórze właściwą kondycję, niezwykłą miękkość i gładkość.
Wosk candelilla - tworzy na powierzchni skóry film, ograniczając utratę wilgoci.




Moja opinia:
Masełka spakowane są w przepiękne kartoniki, na których znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Ich szata graficzna, a także szata samego opakowania masełek są moim zdaniem śliczne. Narysowane na nich owoce powodują, że z automatu nagle czujemy zapach malin bądź bananów <3 Pojemność jednego masełka to 50 ml. Powiem Wam, że takie opakowanie starczy na jakieś 2-3 tygodnie codziennego stosowania, więc nie jest źle. Konsystencja produktu jest mocno zbita, więc automatycznie nabiera się niedużo kosmetyku na dłonie. Masełka są bardzo tłuste, więc ja stosowałam je na wieczór, aby dogłębnie odżywiły i nawilżyły moje dłonie. W ciągu dnia sięgałam po coś lżejszego. Jednak jak jest z tym nawilżeniem? Masełka tuż po rozsmarowaniu na dłoniach dają niesamowite uczucie ulgi i  nawilżenia. Niestety nie jest to jakoś niesamowicie długie uczucie, bo po ok godzinie moje ręce były już znowu suche i domagały się kolejnej dawki nawilżenia :/ Dla mnie jest to ogromny minus, bo lubię stosować kremy, które dają długotrwałą ulgę, a nie tylko chwilową. Na sam koniec czas na wrażenia dotyczące zapachów. W przypadku maliny był on przyjemny dla nosa, owocowy, jednak mało przypominał samą malinę :/ Jednak banan ratuje sytuację, ponieważ gdy powącha się to masełko, to zapach przypomina banany w 100% <3 Cena jednego masełka to ok 10zł.



Podsumowując, masełka nie są złe. Dają lekkie uczucie nawilżenia, jednak w moim odczuciu powinno być ono lepsze. Zapachy są bardzo ładne, jednak w 100% nie przypominają wiodącego owocu. Niemniej jednak, myślę że u osób, które nie mają nie wiadomo jak wymagających dłoni masełka się sprawdzą.