Maseczki od twarzy - do wyboru do koloru
Hej kochani!
Należę do osób, które uwielbiają stosować maseczki do twarzy. Używam ich regularnie, 2 razy w tygodniu. Z tej racji używam i testuję ich bardzo dużo, więc pomyślałam że dzisiaj zrobię taki zbiorowy wpis o niektórych z nich i powiem wam kilka słów na temat każdej z nich. Zapraszam!
Na początek maseczki Lirene. Maseczki mieszczą się w 8ml saszetkach. Taka ilość spokojnie starcza na jedną aplikację.
Rozświetlająca maska napinająca, Lirene
Maska ma przepiękny, pudrowy zapach. Jej konsystencja przypomina krem do twarzy. Jestem z niej bardzo zadowolona, bo super odżywia i nawilża buzię. Dla osób z suchą cerą będzie idealna. Po jej użyciu buzia jest mięciutka i gładka w dotyku.
Witaminowa maska ultranawilżająca
Maseczka ma śliczny zapach, o dziwo nie wiśniowy. Jest on bardzo delikatny, przypomina trochę aromat kremu do twarzy. Tak jak jej poprzedniczka miała przyjemną konsystencję. Maska super odżywiała i wygładzała i koiła.
Oczyszczający zabieg z kwasami, peeling enzymatyczny
Peeling ma ciekawy, delikatny i owocowy zapach. Jego konsystencja była typowa dla tego typu kosmetyków - gładka bez drobinek. Peeling ładnie oczyszczał i wygładzał buzię. Super się sprawdzał przed nałożeniem maseczki.
Kolagenowa ujędrniająca maska w płachcie, Belleza Castillo
Maska miała bardzo ładny, kremowy zapach. Na płachcie widniał śliczny wzór przypominający świnkę. Maska było idealnie nasączona, nie ściekała z twarzy, a sama płachta idealnie do niej przylegała. Po jej użyciu moja buzia była świetnie wygładzona i nawilżona.
Nawilżająco-odżywcza maska w płachcie banan, A'pieu
Zapach maski był fenomenalny - banan w czystej postaci. Płachta była idealnie nasączona i ładnie przylegała do twarzy. Niestety z działaniem było kiepsko. Maska nie zrobiła kompletnie nic dla mojej cery, nie nawilżyła jej, a nawet lekko ją przesuszyła.
Oczyszczająco-rozjaśniająca maska w płachcie mandarynka, A'pieu
Maseczka miała bardzo świeży zapach. Płachta idealnie przylegała do buzi i była świetnie nasączona. Jej działanie naprawdę podbiło moje serce. Maska pięknie nawilżyła moją cerę, ładnie ją oczyściła i wygładziła.
Maska kompres super nawilżenie do skóry odwodnionej z ekstraktem z granatu, Garnier
Maska kompres super nawilżenie i oczyszczenie, Garnier
Obie maski były niesamowicie mocno nasączone i ładnie przylegały do twarzy. Świetnie nawilżały i miały piękne, delikatne zapachy. Niebieska maska świetnie koiła wysuszoną cerę, natomiast zielona ładnie ją oczyszczała. Jestem z nich bardzo zadowolona.
Znacie te maseczki?
Znacie te maseczki?
Żadnej z nich nie miałam. Pewnie dlatego, że najczęściej wybieram czyste glinki do mieszania :)
OdpowiedzUsuńA ja bardzo lubię takie maski w saszetkach, choć glinkami też nie pogardzę :D
UsuńMiałam tę kolagenową maseczkę "świnkę" i te z Garniera, dobrze się u mnie sprawdziły. :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, te maski były bardzo fajne :D
UsuńNie miałam żadnej :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę warto je wypróbować :D
UsuńKilka z nich znam :D Teraz już zdjęcia wyglądają super :)
OdpowiedzUsuńUff, całe szczęście :D
UsuńJa uwielbiam maseczki w płachcie, z tych tutaj znam tylko te z Garnier. Ta świnka tak przekonująco patrzy na mnie z opakowania.
OdpowiedzUsuńŚwinkę bardzo polecam! :D
Usuń