Denko#luty

21:22:00 Emilia Ciechańska 15 Comments

Hej kochane :)
Dziś przychodzę do was z moimi zużyciami w miesiącu lutym. Głównie są to kosmetyki do twarzy. Jakoś tak mi się ich trochę uzbierało, a niektóre się po prostu przeterminowały, więc trzeba było je wyrzucić.

Na początek idą kosmetyki do ciała:


1. Płyn do kąpieli żurawina&pomarańcza, Avon - fajna alternatywa kąpieli. Zapach może niekoniecznie przypadł mi do gustu - pachniał jakby winem grzanym z pomarańczą ;p ale piany robi bardzo duuużo :)

2.  Żel pod prysznic malinowa obsesja, Soraya - uwielbiam go! To już moje drugie opakowanie i na pewno nieostatnie. Zapach przypomina mambę malinową, można od niego dosłownie dostać obsesji! Niesamowicie się pieni i pozostawia przyjemny zapach na ciele.

Twarz:

1. Tonik zwężający pory na dzień/ na noc, Ziaja - przepiękny zapach, fajny sposób aplikacji. Tonik fajnie oczyszczał skórę, zmywał resztki makijażu dodatkowo w działaniu z pozostałymi kosmetykami z tej serii zmniejszał świecenie się cery

2. Kremowy żel myjący do twarzy i ciała skóra wrażliwa, Ziaja -  żel delikatnie oczyszczał skórę twarzy, pozostawiał ją gładką i przyjemną w dotyku.


3. 3w1 żel myjący+peeling+maseczka, Perfecta - ten kosmetyk trafił do denka, ponieważ data ważności dawno minęła... Jedyne co mogę o nim powiedzieć to to, że miał przyjemny zapach, był wielofunkcyjny - ja najbardziej lubiłam używać go jako żelu.

4. Głęboko oczyszczająca maseczka przeciw wągrom z 0,5%kwasem salicylowym, Avon- bardzo ją lubię, głęboko oczyszcza, po jej zastosowaniu cera przestaje się świecić dodatkowo ma bardzo ciekawą formułę: po paru minutach po nałożeniu zmienia kolor - jest to oznaka że czas ją zmyć.

Te kremiki testowała moja mama, a oto jej opinie:

5.  Krem ujędrniający nawilżający, Soraya - dobrze nawilżał, miał lekką, kremową konsystencję, szybko się wchłaniał.

6.  Przeciwzmarszczkowy krem liftingujący, Soraya - miał bardzo przyjemny zapach, szybko się wchłaniał, stanowił świetną bazę pod makijaż.
 
Pielęgnacja:

1. Szampon 2w1 codzienna pielęgnacja, Head&Shoulders - uwielbiam szampony tej firmy za działanie, zapach, konsystencję! Z tym było podobnie. Zdecydowanie jestem na tak :)

2. Zaawansowana kuracja modelująca sylwetkę Anew Clinical, Avon - krem zasługuje na uznanie. Ma świetny, przyjemny zapach, szybko się wchłania i poprawia kondycję skóry. Polecam :)

Reszta:

1. Natłuszczający balsam do ciała ograniczający swędzenie i podrażnienia skóry, La Roche-Posay - próbkę tą otrzymałam od pani z apteki. Nigdy nie miałam nic z tej firmy, więc z chęcią zabrałam się do testów. Efekt jest niesamowity. Krem świetnie natłuścił moje ciała. Skóra była niesamowicie nawilżona. Polecam wszystkim, którzy borykają się z suchą skórą.

2. Lakier Safari nr 35 - ładny, brązowy odcień, z utrzymaniem się na płytce było trochę kiepsko ale poza tym wszystko ok. Pędzelek fajnie rozprowadzał go po paznokciu.

A jak u was z denkiem?

15 komentarze:

Przegląd poczty - paczki, przesyłki, współprace

17:52:00 Emilia Ciechańska 15 Comments

Hej kochane:)
Dziś post poświęcony pokazaniu wam moich zdobyczy, paczek, paczuszek, współprac. Po kolei:

1. Bingo Spa - udało mi się załapać do kwartalnego testowania kosmetyków tej firmy. Miałam do dyspozycji 50zł, za które mogłam sobie wybrać co tylko mi się podoba. Wybrałam więc:
  • Serum do kąpieli z algami i zieloną herbatą
  • Maska do włosów z zieloną glinką
  •  Zestaw czekoladowy koktajl do kąpieli i czekoladowy szampon
 2. Alle paznokcie - nowa współpraca
  • Aksamit do paznokci+biały lakier
  • Baza podkładowa pod lakier
  • Czarny lakier do paznokci
  • Zmywacz bezacetonowy o zapachu grejfruta
  • Pilnik
3. POSE

Z tej współpracy cieszę się najbardziej, ponieważ jest to bardzo dobra firma, która robi naturalne kosmetyki o wspaniałym składzie. Do testów otrzymałam:
  • Krem do twarzy poprawiający strukturę skóry
  • Ziołowy krem do twarzy
4. I na koniec wspaniała przesyłka od firmy Rafex
Ogrom przypraw. Muszę wam powiedzieć, że one są świetne. Zero barwników i innych świństw. 100% naturalnych przypraw :)

Coś was zainteresowało ?

15 komentarze:

Nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość Tołpa

19:17:00 Emilia Ciechańska 21 Comments

Hej kochane :)
Dziś przychodzę do was z recenzją Nawilżającej odżywki-maski zwiększającej objętość od Tołpy. Tą mini wersję otrzymałam od sklepu Spa&fit
Od producenta:
 "Gardenia tahitańska nazwana jest ze względu na główny składnik użyty w recepturach, tj. ekstrakt z kwiatów gardenii tahitańskiej. Wyobraź sobie zrywane rankiem i kąpanie w olejku kokosowym. Delikatne i pachnące. Oto kwiaty gardenii. To one nadają gładkość, nawilżają i regenerują drobne uszkodzenia. Gardenia tahitańska, nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość nawilża i przywraca elastyczność. Unosi włosy u nasady dodając im objętości i lekkości"



Moja opinia:
Odżywka-maska znajduje się w poręcznej tubce. Dzięki temu, możemy  wycisnąć tyle produktu ile chcemy. Co więcej na opakowaniu możemy znaleźć wiele informacji na temat gardenii tahitańskiej, która ma niezwykłe właściwości.
Konsystencja jest idealna - nie przelewa się między palcami.
Co do zapachu, to mam mieszane uczucia. Chwilami bardzo mi się podobał, a chwilami niebył zbyt ładny.
Ta mała buteleczka, bo tylko 30ml jest bardzo wydajna. Wystarczy odrobinka żeby położyć odżywkę na włosy.
 Co do działania to muszę powiedzieć, że jako odżywka fajnie nawilżała włosy, sprawiła, że stały się gładkie i miłe w dotyku. Dodatkowo jestem bardzo zadowolona z efektu zwiększenia objętości moich włosów. Już po jej pierwszym użyciu włosy widocznie uniosły się u nasady. Niestety były dni kiedy trochę za mocno się puszyły.
Jako maseczka bardzo, ale to bardzo mocno nawilżyła moje włosy, dogłębnie je odżywiła i oczywiście tak jak w przypadku odżywki zwiększyła objętość włosów.  Jednak chyba wolę używać jej jako odżywka. Jest to szybsze-wystarczą 3 min na włosach, a nie tak jak w przypadku maseczki czekanie 15min.
Muszę jeszcze napisać, że nie należy przesadzać z ilością aplikowaną na włosy. Ja raz przesadziłam i następnego dnia moje włosy były jakby tłuste - po prostu odżywka-maska źle się spłukała i efekt był kiepski ;p
Zapraszam na stronę spa&fit: KLIK

A czy wy miałyście styczność z tą odzywką-maską?


21 komentarze:

Starter matujący pod makijaż, AA Oceanic

21:02:00 Emilia Ciechańska 16 Comments

Hej kochane :)
Dziś walentynki, pewnie spędzacie je w miłym gronie. Jeśli jednak znajdziecie chwilkę, to zapraszam was na recenzję starteru matującego pod makijaż AA. Starter otrzymałam we współpracy od Oceanic.
 Od producenta:

Lekka, beztłuszczowa formuła sprawia, że krem błyskawicznie się wchłania, wygładza skórę, nadaje jej matowe wykończenie, ułatwia równomierne rozprowadzenie podkładu i przedłuża trwałość makijażu. Kompleks DryMatt i Pro-Balance System regulują proces produkcji sebum, zmniejszając błyszczenie się skóry. Kwas hialuronowy, pozostawiając ochronny film na skórze, chroni ją przed przesuszeniem, zapewnia optymalne nawilżenie i gładkość. 
 Moja opinia:
Byłam bardzo ciekawa tego produktu, choć nie ukrywam, że  średnio wierzyłam w jego działanie.  Potrzebowałam takiego kosmetyku, ponieważ mój podkład nie utrzymuje się zbyt długo na twarzy. Muszę powiedzieć, że sprawdził się świetnie. Starter przeznaczony jest dla cery mieszanej - a taką właśnie mam. Dzięki jego lekkiej, nietłustej formule momentalnie wchłania się w twarz. Zauważyłam, że ułatwia rozprowadzenie się podkładu. 
Jednak jego największym plusem jest to, że moja cera przestała się świecić po nałożeniu podkładu, a musicie mi uwierzyć mam z tym spory problem. Ten efekt utrzymuję się przez cały dzień!
Jedyne z czym nie mogę się zgodzić(według producenta), to to że starter w żaden sposób nie redukuje zaczerwień.

Starter ma bardzo lekką konsystencję. Jest bezzapachowy, co jest jego wielkim plusem.  Należy tu również nadmienić, że marka AA robi kosmetyki, które nie uczulają, zawierają pH neutralne dla skóry oraz nie zawierają parabenów.

 cena: ok 15zł/50ml
Zapraszam do zapoznania się ze stroną Oceanic: KLIK

16 komentarze:

Organiczny peeling kokosowy z wiórkami kokosowymi

20:51:00 Emilia Ciechańska 15 Comments

Dziś 13 w piątek, a mi jakoś udało się przetrwać ten dzień bez żadnych niemiłych niespodzianek :)
Jeśli komuś dzisiejszy dzień przyniósł pecha zachęcam do przeczytania tego postu, może trochę się oderwiecie od waszych zmartwień?
Dziś przygotowałam dla was recenzję organicznego peelingu kokosowego od Nacomi, który otrzymałam do testowania od sklepu Spa&fit KLIK
Od producenta:
 Wspomaga gojenie się ran, hamuje pojawianie się plam na skórze, działa łagodząco przy chorobach skóry (egzemy), spowalnia starzenie i opóźnia powstawanie zmarszczek, nawilża i wygładza skórę. Idealny do każdego typu skóry.Naturalny cukrowy organiczny peelig kokosowy z wiórkami kokosowy oraz olejem kokosowym posiadającym  ecocert. Idealnie złuszcza martwy naskórek dzięki drobinką cukru oraz wiórkom kokosowym. Olej kokosowy pielęgnuje skórę podczas zabiegu. Peeling posiada naturalny zapach kokosowy, który utrzymuje się na skórze przed długi czas. Skóra jest nawilżona, wygładzona i elastyczna. Olejek kokosowy zapobiega przeznaskórkowej utracie wody i pomaga odbudować naturalną barierę lipidową. 


Moja opinia:
Peeling zamknięty jest w plastikowym słoiczku, dzięki czemu bardzo łatwo można wydobyć kosmetyk. Pachnie niesamowicie. Wyczuwalny jest tylko i wyłącznie kokos, a dokładniej wiórki kokosowe - nic więcej. Żadnych sztucznych i chemicznych zapachów. Mogłabym go przyrównać do zapachu smakowitego batonu Bounty :)
Konsystencja jest bardzo ciekawa, bo jest bardzo zbita. Nie tak jak w większości peelingów - rzadka.

 Co do działania, to jestem bardzo zadowolona z tego peelingu. A głównie dzięki jego świetnemu składowi:
Sucrose, Organic Cocos Nucifera Seed Oil, Dulcis Amygdolus Sweet Almond Oil, Cocos Nucifera Fruit, Tocopherad Acetate

Jak widzicie peeling ten może pochwalić się świetnym składem, a to przekłada się na jego działaniu. Niesamowicie nawilża i wygładza moją skórę. Warto również nadmienić, że zrobiony jest on z nierafinowanego oleju kokosowego. Peeling idealnie złuszcza martwy naskórek dzięki zawartym w nim drobinkom cukru i wiórkom kokosowym. Po chwili masowania ciała, cukier rozpuszcza się pozostawiając na mojej skórze cienką warstwę oleju kokosowego. Bardzo mi to odpowiada, bo czuję wtedy, że moje ciało jest przez niego nawilżane.
Po jego zastosowaniu zapach pozostaje na ciele na długo, otula zmysły i poprawia mi humor.

Jeśli jesteście zainteresowane zakupem tego peelingu zapraszam TUTAJ , peeling w cenie 19,48zł (150ml)

15 komentarze:

Lakier do paznokci z iskrzącymi drobinkami Mariza

14:12:00 Emilia Ciechańska 15 Comments

Dziś będzie krótki wpis. Chciałam wam zaprezentować mojego ostatniego ulubieńca do paznokci.
A jest nim Lakier do paznokci z iskrzącymi drobinkami od Mariza nr 7665
Lakier ma pojemność 10 ml. Ma świetną konsystencję, pędzelek świetnie rozprowadza  go po płytce paznokci.



 Ja za każdym razem gdy używam tego lakieru maluję dwie warstwy ale moim zdaniem jedna dałaby równie fajny efekt jak dwie.
Ogromnym plusem tego lakieru jest to, że długo utrzymuje się na paznokciach, nie odpryskuje się po jednym praniu ręcznym. Dopiero po ok 4 dniach można zobaczyć pierwsze odpryśnięcia.
Jak widzicie lakier zawiera połyskujące drobinki, co sprawia że nie jest nudny i pasuje zarówno do eleganckiej jak i  do codziennej stylizacji.
Jeśli przypadł wam do gustu ten lakier możecie kupić go tutaj: KLIK za 9,90zł

15 komentarze:

Nawilżające mleczko-nektar Tołpa

14:13:00 Emilia Ciechańska 12 Comments

Dziś przedstawię wam kosmetyk, po  którym totalnie nie spodziewałam się tak wspaniałego efektu. A jest nim: NAWILŻAJĄCE MLECZKO-NEKTAR 
Niedawno pokazywałam wam kosmetyki, które otrzymałam od Spa&Fit. Jednym z nich jest właśnie to cudeńko. Ja mleczko-nektar testuję w wersji mini - 50ml ale TUTAJ dostępne jest także 200ml w cenie 24,50zł. 

Od producenta:
 "mleczko-nektar ma aksamitną konsystencję i urzekający zapach. Nawilża i zwiększa elastyczność skóry. Wzmacnia barierę ochronną i ogranicza ucieczkę wody. Nadaje miękkość, przywraca komfort i gładkość ciała.
Wyobraź sobie, że istnieje roślina, która ma w sobie tyle energii, że musisz się nią dzielić. I wszystko pod jej wpływem staje się aksamitne, dobrze nawilżone i pełne blasku. Cały amarantus."

 Moja opinia:
Mleczko zamknięte jest w wygodnej w użyciu i poręcznej tubce.
Pierwsze co mnie zainteresowało podczas testowania tego kosmetyku to botaniczne składniki: amarantus, olej migdałowy, masło shea. Troszkę poczytałam na temat amarantusa i dowiedziałam się, że ma on za zadanie nawilżać, uelastyczniać i przywracać skórze aksamitną gładkość. I rzeczywiście tak jest.
Po użyciu tego mleczka moja skóra stała się aksamitnie gładka i tak jakby lepiej nawodniona.
Co do zapachu muszę powiedzieć, że się w nim zakochałam. Bardzo delikatny, urzekający i kwiatowy. Pozostawia na skórze przyjemną woń, wyczuwalną na drug dzień. Dzięki temu, że jest on tak delikatny spokojnie można go używać też rano. Gwarantuję, że nie będzie się gryzł z perfumami.
Konsystencja też jest świetna. Mleczko momentalnie się wchłania w skórę i nie pozostawia na niej białych smug.
Dodatkowo może się pochwalić świetnym składem. Nie zawiera ono żadnych:
  • alergenów,
  • sztucznych barwników,
  • PEG-ów,
  • silikonów,
  • oleju parafinowego,
  • parabenów

Czuję, że sięgnę po wersje pełnowymiarową, a to dlatego, że żadnych minusów nie
dostrzegłam :)

12 komentarze:

Kosmetyki od Drogerii Ezebra - recenzja

19:30:00 Emilia Ciechańska 18 Comments

Witajcie !
Dziś przychodzę do was z recenzjami kosmetyków którego otrzymałam od drogerii internetowej ezebra. Z kosmetyków jestem bardzo zadowolona, wszystkie sprawdził się u mnie idealnie :)


1. Czarny eyeliner - kohl w paście 100%
Za pewne większość z was zastanawia się co to jest kohl ? To nic innego jak czarny proszek służący do malowania oczu w celu uzyskania wyrazistego, orientalnego makijażu oczu.

Po otworzeniu tego dość nietypowego eyelinera przez chwilę nie wiedziałam co mam z nim zrobić. Zobaczcie same

 Ale już po chwili byłam nim zachwycona. Eyeliner nakładamy na oczy patyczkiem zanurzonym w czarnej paście. Dzięki temu, że nie jest to płyn, eyeliner momentalnie wysycha i nie brudzi nam oczu. Dodatkowo jego ogromnym plusem jest to, że utrzymuje się on cały dzień na powiekach i "nie znika" po chwili.
Jedynym jego minusem jest to, że aby nałożyć na oczy pożądaną ilość trzeba nieźle dociskać do nich patyczek. A przez to czasem aż mnie bolały oczy ale efekt jest naprawdę fajny. Sądzę że warto pocierpieć :)


2. Automatyczna kredka do oczu - WATERFALL 030
Bardzo lubię kredki do oczu, które się wykręca. Temperowanie nie jest dla mnie. Dlatego jest to jej pierwszy plus:) Kolejnym jest to, że kredka ma śliczny, błękitny odcień. Jest on dosyć intensywny, mogłabym go nawet zaliczyć do neonów.  Kredka jest bardzo mięciutka, co znacznie ułatwia nam aplikację. Dodatkowo po całym dniu nie rozmazuje się i świetnie współgra z codziennym outfitem.

 A tutaj pokaże wam jak czarny eyeliner i błękitna kredka do oczy prezentują się na ręce:

3. Carmex - nawilżający balsam do ust
Carmexów chyba nikomu nie muszę przedstawiać, choć sama muszę się przyznać, że jest to mój pierwszy. Jestem nim zachwycona. W końcu rozumiem ten zachwyt wszystkich blogerek nad tym cudeńkiem. 
Ja otrzymałam do testów balsam do ust z edycji limitowanej. Ale różni się on od zwykłych Carmexów tylko wyglądem słoiczka. Środek jest tradycyjny. Na samym początku wyczuwam zapach wanilii, ale już po chwili, po nałożeniu go na usta wyczuwam zapach mentolu. Niesamowite uczucie chłodu i mrowienia towarzyszy mi przez cały czas. Nawilżenie jest również niczego sobie. Usta są mięciutkie, wyglądają na zadbane. Dodatkowo, systematyczne używanie tego balsamu koi spierzchniętą skórę warg i poprawia wygląd ust.



 
Wszystkie te kosmetyki znajdziecie na tej stronie: KLIK
A dokładniej: 
- Czarny eyeliner TUTAJ 4,59zł
- Błękitna kredka do oczu TUTAJ 1,17zł
- Carmex TUTAJ 7,98zł

Zainteresowane którymś z tych kosmetyków ?:)

18 komentarze:

Odrobina lata w zimę? Peeling solny mango&liczi

17:56:00 Emilia Ciechańska 14 Comments

Witajcie :)
Pogoda za oknem kiepska. Zimno, pochmurno, a więc trzeba sobie jakoś umilić czas, a głównie wieczory. Dlatego dziś zapoznam was bliżej z peelingiem o zapachu mango i liczi, który skutecznie poprawia humor i dopinguje do dalszego działania :D


Peeling solny do ciała z olejkiem awokado o zapachu mango&liczi otrzymałam do testów od firmy MARIZA. Jestem z niego ogromnie zadowolona. Spełnił on wszystkie moje oczekiwania ale o tym już za chwilę.

Od producenta:
Peeling na bazie kryształków soli zatopionych w odżywczych olejkach, doskonale wygładza skórę, a aromat tropikalnych owoców mango i liczi zapewnia świeżość, intensywnie orzeźwia i pobudza do działania. Skóra staje się aksamitnie miękka i gładka w dotyku, o egzotycznym, rześkim zapachu.

Peeling:
  • dokładnie oczyszcza i złuszcza martwy naskórek, 
  • poprawia mikrokrążenie
  • doskonale wygładza skórę,
  • zmiękcza i uelastycznia, 
  • nawilża, regeneruje oraz lekko natłuszcza.

Moja opinia:
Peeling zamknięty jest w 200ml słoiczku, co znacznie ułatwia nam nabieranie produktu na rękę.
Jest bardzo wydajny - wystarczy odrobina na nałożenie go na całe ciało.
Osobiście uwielbiam mocne, gruboziarniste peelingi, bo dzięki temu wiem, że coś one robią z moim ciałem. A peeling solny od firmy Mariza mogłabym zaliczyć właśnie do tej grupy. Jest całkiem ostry, czuć, że usuwa martwy naskórek i odżywia naszą skórę. Po jego użyciu moja skóra jest niesamowicie gładka i przyjemna w dotyku.
Dodatkowym, ogromnym plusem tego peelingu jest zawarty w nim olejek awokado. Do jego zadań należy regeneracja i nawilżenie skóry oraz wzmocnienie jego bariery lipidowej. Naprawdę widać działanie tego olejku. Ogromnie nawilżył mi skórę, można powiedzieć, że nawet natłuścił. W połączeniu z peelingiem tworzy on zgrany duet. Po jego zastosowaniu nie było potrzeby smarować się balsamem do ciała. Chyba jeszcze nigdy nie miałam lepszego peelingu do ciała

Co do zapachu to jest on obłędny. Zapach tropikalnych owoców rozchodzi się po całej łazience, a na ciele pozostaje na długo. Przyjemny zapach mango i liczi pobudza, a zarazem otula zmysły.
Zapach idealny dla wszystkich zarówno dla mężczyzn jak i dla kobiet.



Peeling możecie kupić tutaj : KLIK w cenie 19,20zł
Może nie jest on najtańszy ale naprawdę warto!

14 komentarze:

Klub Nowości Rossman + współpraca

19:43:00 Emilia Ciechańska 18 Comments

Witajcie kochane!
Kolejna paczka z Rossmann Klub Nowości odebrana! :)
Dziś tak jak obiecałam zapoznam was z nowościami, które już niedługo pojawią się w Rossmannie.
 1. Efektima, Fluid odmładzający - już teraz mogę powiedzieć, że bardzo fajnie kryje, kolor świetnie współgra z cerą, a świecenia brak :)

2. Patyczki kosmetyczne

3. Deser mleczno-owocowy dla niemowląt, bananowy - jako, że nie mam  w rodzinie żadnych maluszków sama dobrałam się do tych deserków, niestety totalnie nieprzypadły mi do gustu ;/
Zero cukru, przez co zero smaku.

4. AA, Żelowy tonik oczyszczający - zobaczymy jak si,ę sprawdzi :)

5. Veet, Krem do depilacji nóg i ciała z wyciągiem z Oleju z pestek winogron - jestem bardzo ciekawa jego działania, ponieważ nigdy żaden krem do depilacji się u mnie nie sprawdził.

6. Head&Shoulders, szampon do włosów z odżywką 2w1 natychmiastowa ulga - po kilku myciach już wiem, że będzie to mój ulubieniec w walce z łupieżem :)

 7. Sanex, antyperspirant w kulce - bardzo fajny, o delikatnym zapachu

8. Kolastyna, liftingująco-redukujący zmarszczki krem do twarzy na dzień i na noc 50+ - ktoś z rodziny się ucieszy z takiego prezentu, bo niestety nie jest to mój przedział wiekowy.



-----------------------------------------------------------------------------------------
A teraz pochwalę się wam moją kolejną nawiązaną współpracą. Tym razem z firmą: Spa&Fit

1. Odżywczy krem z masłem Karite
2. Tonik do twarzy Imbir&Trawa cytrynowa
3. Czarne mydło
4. Organiczny peeling kokosowy
5. Nawilżające mleczko-nektar, Tołpa
6. Nawilżająca odżywka-maska zwiększająca objętość, Tołpa

Jesteście ciekawe któregoś z tych kosmetyków ?

18 komentarze: